Przed wyjazdem - przegląd samochodu
Pamiętacie, jak to było jeszcze kilkanaście lat temu? Podczas gdy pani pracowicie kompletowała torby z konserwami, zupami w proszku i słoikami z domowym smalcem, pan starannie sprawdzał karton z częściami zamiennymi, w którym musiały znaleźć się rzeczy zupełnie nieosiągalne za granicą i trudne do dostania w kraju, w rodzaju modułu zapłonowego do Poloneza, cewki, kopułki rozdzielacza, paska klinowego itd.
Nie zapomnij o obowiązkowym badaniu technicznym
Lepiej jednak, aby jakiekolwiek naprawy nie były potrzebne. I nie chodzi nawet o koszty - które choć niestraszne, to okażą się zapewne znacznie wyższe od kosztów wykonania tego samego w warsztacie, w którym serwisujemy auto na co dzień - ale o stracony czas, który przeznaczyliśmy przecież na wypoczynek. Żeby go niepotrzebnie nie tracić, dobrze będzie przed urlopem upewnić się, że stan techniczny samochodu gwarantuje bezstresowe podróże z dala od domu i zaprzyjaźnionych mechaników.
Wyjazd na urlop oznacza na ogół pokonanie co najmniej kilkuset, a niekiedy nawet kilku tysięcy kilometrów. Trzeba więc zerknąć na licznik, czy przed wyjazdem autu nie należy się kolejny rutynowy przegląd okresowy. Zawracanie sobie tym głowy podczas urlopu to bardzo zły pomysł, a przecież pamiętać trzeba, że w wypadku aut na gwarancji niewykonanie przeglądu na czas może spowodować jej utratę!
Ale nawet jeśli auto jest już starsze, pogwarancyjne, wykonanie przeglądu tuż przed wyjazdem jest godne polecenia. Fachowy przegląd pomoże wykryć zagrożenia, szczególnie jeśli poprosimy mechanika, by wziął pod uwagę, że właśnie wybieramy się w dłuższą podróż.
A co robić, gdy do przeglądu pozostało jeszcze pięć albo siedem tysięcy kilometrów? Można również zdać się na pomoc fachowego mechanika albo po prostu poświęcić autu nieco czasu. Wykonanie podstawowego przeglądu przed wyjazdem na urlop nie przekracza możliwości kierowcy, który na co dzień dba o swój pojazd.
Wykonaj podstawowy przegląd przedurlopowy
Zaczynamy od skontrolowania i - w razie potrzeby - uzupełnienia poziomu oleju w silniku. Znając jego średnie zużycie, warto oszacować, ile oleju zużyje silnik podczas całej podróży i zabrać ze sobą odpowiednie opakowanie na "dolewki". Wbrew pozorom znalezienie właściwego oleju na stacji benzynowej może okazać się czasem dość trudne. W szczególności dotyczy to aut jeżdżących na olejach o specjalnych właściwościach, np. wydłużających okresy międzyprzeglądowe czy przeznaczonych do szczególnie wysilonych jednostek napędowych.
Zgodnie z instrukcją obsługi auta należy też sprawdzić poziom płynu w układzie chłodzenia (przy zimnym silniku) i w razie potrzeby uzupełnić niedobór. Jeśli dolewka była konieczna, obejrzyjmy przewody gumowe - czy nie ma śladów pęknięć lub wycieków i czy opaski zaciskowe są na swoim miejscu. Jeśli krótko po uzupełnieniu płynu znów jest go za mało, auto powinno być możliwie szybko sprawdzone przez fachowca - być może grozi nam np. awaria pompy wody.
Warto również sprawdzić, włączając silnik na postoju, czy po jego nagrzaniu włącza się wentylator chłodnicy!
Następnie sprawdzamy poziom płynu hamulcowego. Jeżeli ubytki są znaczne, układ hamulcowy wymaga kontroli w warsztacie! Tam też można sprawdzić temperaturę wrzenia płynu. Większość producentów zaleca, aby wymieniać go co 2 lata niezależnie od przebiegu auta. Na co dzień wszystko może być dobrze, ale podczas jazdy po górach stary płyn może się po prostu zagotować!
Jeżeli od ostatniego przeglądu auto przejechało już kilka tysięcy kilometrów, należy również (samodzielnie lub w warsztacie) skontrolować stan tarcz i okładzin hamulcowych. Jeśli klocki (szczęki hamulców bębnowych) są już mocno zużyte, wymieńmy je przed urlopem na nowe, by nie ryzykować zniszczenia tarcz lub bębnów.
Łatwa do samodzielnego wykonania czynność to staranne oględziny wszystkich opon. Sprawdzamy, czy bieżnik jest wystarczająco głęboki oraz czy nie widać uszkodzeń mechanicznych bądź dziwnych wybrzuszeń. W razie wątpliwości udajmy się do wulkanizatora. Bezpośrednio przed podróżą podnieśmy ciśnienie w oponach - w instrukcji obsługi (często także na klapce wlewu paliwa lub na jednym ze słupków nadwozia) można znaleźć wartości ciśnień zalecane dla auta w pełni obciążonego. Pamiętajmy również o kole zapasowym, ono także może się przydać.
Następny etap to sprawdzenie akumulatora. Najpierw kontrolujemy poziom elektrolitu (uzupełniając wodą destylowaną w razie potrzeby), a potem stan naładowania. Większość nowoczesnych baterii ma "magiczne oczko" (jeśli "oczka" nie ma, można użyć klasycznego miernika gęstości elektrolitu, czyli areometru; do kupienia za kilka złotych w sklepach motoryzacyjnych) - jeżeli wszystko jest w porządku, "oczko" świeci na zielono. Natomiast gdy w eksploatowanym na co dzień samochodzie bateria jest niedoładowana, trzeba koniecznie jechać do elektryka i ustalić przyczynę. Wyjazd w dłuższą trasę z nie w pełni sprawnym akumulatorem to spore ryzyko. Kontrolę instalacji elektrycznej kończymy sprawdzeniem świateł.
Kolejna sprawa to sprawdzenie paska - klinowego lub wielorowkowego, który napędza osprzęt silnika i akcesoria. Sposób sprawdzania, czy naciąg jest właściwy, znajdziemy na ogół w instrukcji obsługi auta - generalnie chodzi o to, by był napięty i nie ślizgał się np. podczas uruchamiania silnika. Jeżeli na pasku widoczne są jakiekolwiek uszkodzenia mechaniczne (pęknięcia, rozwarstwienia, postrzępienia), lepiej wymienić go zawczasu na nowy lub przynajmniej - dla bezpieczeństwa - kupić zapasowy pasek i zabrać ze sobą w podróż.
Sprawdź wyposażenie obowiązkowe
W samochodzie muszą być elementy wyposażenia obowiązkowego, takie jak trójkąt czy gaśnica. Jeśli planujemy podróż zagraniczną, trzeba sprawdzić, czy nie powinno się uzupełnić wyposażenia np. o kamizelkę odblaskową. Wprawdzie Konwencja Wiedeńska zakłada, że auto musi spełniać wymagania tego kraju, w którym jest zarejestrowane, ale po co potem dyskutować ze słowackim czy austriackim policjantem?
Warto upewnić się, czy na swoich miejscach są podnośnik oraz klucz do kół. Należy zabrać ze sobą podstawowe narzędzia (kombinerki, wkrętaki, zestaw najważniejszych kluczy) oraz zapasowe bezpieczniki, żarówki, pasek klinowy.
Pamiętajmy również o zabraniu drugiego kompletu kluczyków i zapasowego pilota do alarmu. Najlepiej wręczyć je na przechowanie innemu członkowi rodziny - może to oszczędzić wielu kłopotów w razie zagubienia czy kradzieży zestawu podstawowego. Na wypadek awarii alarmu (immobilisera) warto mieć w aucie jego dokumentację - oczywiście dobrze schowaną, by nie ułatwić zadania złodziejowi.
Na koniec - raz jeszcze sprawdźmy ważność dowodu rejestracyjnego (termin obowiązkowego badania technicznego w stacji kontroli pojazdów) i prawa jazdy (nie wszystkie są ważne bezterminowo!) oraz polisę ubezpieczenia OC (termin płatności następnej raty składki). Pamięć lubi płatać figle!
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Jolanta Jamiołkowska