Prywatyzacja, czemu nie?

Anna Gwozdowska
opublikowano: 14-09-2005, 00:00

"Jestem zwolennikiem rzeczywistego systemu ubezpieczeniowego, w którym około 40 proc. świadczeń oferuje się w ramach ubezpieczeń dodatkowych na wolnym rynku. Prywatni ubezpieczyciele powinni konkurować z pozostałą częścią publicznie finansowanego systemu. Tego się oczywiście nie da osiągnąć w krótkim czasie. To cel do zrealizowania w ciągu 15-20 lat" - twierdzi Władysław Szkop z SDPL w rozmowie na temat systemu ochrony zdrowia.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
W jakim systemie powinna działać opieka medyczna w Polsce?

Władysław Szkop: Jestem zwolennikiem rzeczywistego systemu ubezpieczeniowego, w którym około 40 proc. świadczeń oferuje się w ramach ubezpieczeń dodatkowych na wolnym rynku. Prywatni ubezpieczyciele powinni konkurować z pozostałą częścią publicznie finansowanego systemu.

- Jaka część usług medycznych pozostanie pod kontrolą państwa?

- Chodzi o to, aby zagwarantować bezpieczeństwo zdrowotne obywateli. Państwo powinno kontrolować 60 proc. rynku świadczeń medycznych. Tego się oczywiście nie da osiągnąć w krótkim czasie. To cel, który można zrealizować w ciągu 15-20 lat. W tych państwach europejskich, gdzie funkcjonują ubezpieczenia dodatkowe, ten rynek udało się na razie zagospodarować w 10-11 proc.

Czy należałoby zmniejszyć zakres świadczeń gwarantowanych?

- wiadczenia gwarantowane obejmowałyby stan zagrożenia zdrowia i życia. Będziemy się oczywiście na ten temat spierać, bo bardzo trudno zdefiniować, co jest takim doraźnym zagrożeniem zdrowia, a co odległym i kiedy jakiegoś świadczenia można udzielić później. Jeśli ktoś ma zapalenie płuc, to jest zagrożony nie śmiercią, ale trwałymi zmianami zapalnymi i długotrwałą utratą zdolności do poprawnego funkcjonowania. I właśnie taka dolegliwość musi być leczona od ręki, w ramach publicznego ubezpieczenia.

PO chce, aby ubezpieczenia dodatkowe dotyczyły nie tyle wybranych świadczeń, ile ponadstandarowego sposobu leczenia. Co pan o tym sądzi?

- To nic innego tylko różnicowanie tego samego świadczenia medycznego, które jednym jest lepiej, a innym gorzej ?podane". Odwołajmy się do przykładu Niemiec. W ramach dodatkowego ubezpieczenia pacjenci otrzymują tam wyższy standard warunków pobytu, ale nie samego świadczenia medycznego. To wskazania medyczne, a nie rodzaj ubezpieczenia, mają decydować o sposobie podawania leku.

Ile będzie wynosić przeciętna składka na ubezpieczenie dodatkowe?

- Ubezpieczyciel powinien ubezpieczyć wszystko, potocznie mówiąc: i anginę, i przeszczep serca. Myślę, że składka wyniosłaby wtedy 60-80 zł miesięcznie, oczywiście od głowy, a nie od jednego płatnika pięcioosobowej rodziny. Ale to tylko wyobrażenie, a nie rzetelny rachunek.

Systemy prywatny i publiczny przestaną się niebezpiecznie przenikać?

- Trzeba wprowadzić pojęcie świadczenia kompleksowego, czyli usługi, która rozpoczyna się od rozmowy, badania, a potem następuje leczenie. Wszystko dzieje się w ramach tych samych środków finansowych, tego samego ubezpieczenia, bez przerzucania ciężaru leczenia na innych. Jeśli muszę zoperować zastawkę, to robię to, nie przerzucając tego obowiązku na publicznego świadczeniodawcę.

Tak rozumiane świadczenia nie mogą istnieć bez prywatnych szpitali...

- Nic nie stoi na przeszkodzie, aby istniały prywatne szpitale.

A co z siecią publicznych szpitali, o którą chce walczyć np. SLD?

- Oni domagają się stworzenia czegoś w rodzaju książki adresowej szpitali, otrzymujących stałą pulę środków, niezależnie od tego, jak są zarządzane. Tak rozumianej sieci jestem przeciwny. Sieć mogą natomiast stanowić szpitale, a w niektórych przypadkach oddziały, które oferują określony standard wyposażenia i jakości udzielanych świadczeń, utrzymywany na maksymalnie wysokim poziomie. Przy czym stan własnościowy tych szpitali nie ma znaczenia, pod warunkiem, że dana placówka mieści się w określonych standardach.

Czy poprzecie państwo decyzję o likwidacji niektórych szpitali?

- Taka decyzja nie może zapadać na szczeblu parlamentu ani ministerstwa zdrowia. Jeśli szpitale muszą ulec likwidacji, to powinny o tym decydować względy ekonomiczne. Z drugiej strony, nie można stawiać samorządów, które są organami założycielskimi większości szpitali, pod ścianą. Samorządy muszą same przeanalizować, czy szpitale na ich terenie mogą i powinny funkcjonować. Jednocześnie organizatorzy opieki zdrowotnej muszą podejmować decyzje z uwzględnieniem zabezpieczenia potrzeb zdrowotnych.

Jak zmienić powszechne, również w mediach, przekonanie, że decyzja o zamknięciu szpitala to katastrofa, do której nie wolno dopuścić?

- Na początku trzeba wyjaśnić, że upadłość, której wszyscy się tak boją, nie oznacza fizycznej likwidacji, zamknięcia placówki na kłódkę. Upadłość pociąga zazwyczaj za sobą działania ratunkowe. To może być zmiana przeznaczenia placówki, inna struktura organizacyjna, zbycie niepotrzebnego majątku generującego koszty. Powtarzam, że likwidujemy jeden podmiot, a w jego miejsce powołujemy inny byt prawny, z nowym przeznaczeniem. Na przykład na Dolnym ląsku, gdzie znajduje się zbyt wiele szpitali, jakaś część placówek zostanie przekształcona w oddziały opieki. Trzeba też pamiętać, że w Polsce nikt nie przestał pracować w służbie zdrowia. Pracę można znaleźć jeśli nie w publicznym, to w prywatnym sektorze.

Czy prywatne fundusze będą mogły kiedyś konkurować również o składkę ubezpieczenia powszechnego?

- Istnieje taka możliwość, ale aby to było realne, najpierw musi się ustabilizować rynek świadczeniodawców. Powinna się również wykształcić wśród ludzi potrzeba wykupienia ubezpieczenia zdrowotnego, bo dzisiaj ubezpieczenie kojarzy się raczej z przymusem. Musi nastąpić zmiana pokoleniowa, a to perspektywa wielu lat.



Rozbieżne opinie

W poprzednich numerach Pulsu Medycyny (z 4 maja i 29 czerwca 2005 r.), opublikowaliśmy wywiady z reprezentantami startujących w tegorocznych wyborach parlamentarnych partii politycznych, których pytaliśmy o plany zmian w ochronie zdrowia. Przypominamy najważniejsze tezy programowe Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy Obywatelskiej.
Reformy według PiS
o powrót do finansowania publicznej ochrony zdrowia z budżetu państwa; wojewodowie przejmą obowiązki dotychczasowych oddziałów NFZ;
o wprowadzenie trzyletnich, aneksowanych umów ze świadczeniodawcami;
o utworzenie sieci szpitali publicznych z gwarancją funkcjonowania;
o stopniowe zwiększanie finansowania ochrony zdrowia ze środków publicznych z 3,9 proc. do 6 proc. PKB;
o wprowadzenie dodatkowych i alternatywnych prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych;
o brak większych zmian w podstawowej opiece zdrowotnej i specjalistyce ambulatoryjnej.
Reformy według PO
o finansowanie ochrony zdrowia w systemie ubezpieczeń;
o wprowadzenie na rynek prywatnych ubezpieczycieli, konkurencji dla NFZ;
o stopniowa decentralizacja NFZ;
o wprowadzenie dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych;
o opisanie standardów świadczeń medycznych i rzetelna wycena świadczeń;
o utworzenie Rejestru Usług Medycznych (RUM), rejestrującego wszystkie zdarzenia medyczne i monitorującego ordynację leków;
o stworzenie mapy zabezpieczenia medycznego kraju opartej na usługach zarówno publicznych, jak i prywatnych placówek medycznych;
o wzmocnienie nadzoru nad systemem ochrony zdrowia.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Anna Gwozdowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.