Prezydent musiał zważyć różne racje
Ten rok będzie wyjątkowo trudny dla ochrony zdrowia, niezależnie od tego, jaką decyzję podjąłby Aleksander Kwaśniewski w sprawie ustawy o Narodowym Funduszu Zdrowia. Do momentu zamykania tego wydania gazety nie była jeszcze znana decyzja prezydenta, chociaż wiele nieoficjalnych źródeł sugerowało nam, że ustawa zostanie podpisana.
Do podpisania ustawy namawiał przede wszystkim Leszek Miller. Premier oświadczył, że jeśli zajdzie taka potrzeba, rząd bez problemu znowelizuje nawet ustawę budżetową. "Za" był też nowy minister zdrowia Marek Balicki. "Systemowi ochrony zdrowia z chwilą powstania Narodowego Funduszu Zdrowia nie grozi żadna rewolucja, tylko ewolucyjne zmiany" - przekonywał na kilka dni przed ogłoszeniem decyzji prezydenta. ,Jeśli okaże się, że nie wszystko się sprawdzi, będziemy to zmieniać" - obiecywał M. Balicki.
Jednoznacznie przeciwko ustawie wypowiedziały się: opozycja parlamentarna, samorząd lekarski, związki zawodowe i samorządy terytorialne. Obawy zgłaszali też pracodawcy, zastanawiając się, czy ustawa nie okaże się bombą zegarową z opóźnionym zapłonem, tak jak to miało miejsce w przypadku słynnej ustawy "203 zł". Do ostatniej chwili do Kancelarii Prezydenta wpływały apele o zawetowanie ustawy bądź skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego. "Uchwalenie ustawy nie poprawi sytuacji ekonomicznej zakładów opieki zdrowotnej" - napisali we wspólnie podjętym stanowisku prezydenci 19 śląskich miast na prawach powiatu. Włodarze miast podkreślali, że w wyniku wejścia w życie ustawy samorządy terytorialne stracą 222 mln zł swoich dochodów z tytułu podatków oraz jakikolwiek wpływ na kształt służby zdrowia. "Ustawa ta nie tylko nie uzdrowi systemu opieki zdrowotnej, lecz pogłębi panujący kryzys i chaos" - ostrzegali prezydenta RP znani profesorowie medycyny (patrz str. 38-39).
Zadanie prezydenta było tym trudniejsze, że różne stanowiska wobec ustawy o NFZ mieli jego doradcy. ,Przedstawiłem złe i dobre strony wszystkich trzech rozwiązań. Nie znalazłem podstaw do weta i zaproponowałem rozważenie dwóch rozwiązań: skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego lub jej podpisanie, chociaż 14-dniowe vacatio legis bardzo osłabia szanse na prawidłowe wejście ustawy w życie" - powiedział nam dr Sławomir Bautembach, dyrektor administracyjny Akademii Medycznej w Gdańsku.
Dr Andrzej Masiakowski ze starostwa w Czarnkowie, przewodniczący ministerialnego zespołu ds. Rejestru Usług Medycznych, doradzał zawetowanie ustawy. "Byłem za wetem z wielu powodów. Ustawa, która w zamyśle ustawodawcy miała usunąć wszystkie mankamenty ustawy o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym, tego nie spełniła. Po pierwsze, nie stworzyła infrastruktury technicznej, która gwarantowałaby realizację wszystkich zaplanowanych przedsięwzięć. Po drugie, stanowi bardzo poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa finansów publicznych. Trudno też nie dostrzegać zagrożenia poważną kolizją z art. 68 Konstytucji RP, w którym wyraźnie mówi się o tym, że ustawa powinna określić, na jakich zasadach zapewniona jest dostępność do opieki medycznej finansowanej ze środków publicznych wszystkim obywatelom".
Jedno jest pewne, że w wyniku żadnej z trzech decyzji, możliwych do podjęcia przez prezydenta w sprawie ustawy o NFZ, nie przybędzie pieniędzy w systemie. A to oznacza, że polską służbę zdrowia czeka wyjątkowo trudny rok.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Ewa Szarkowska