Pożyczki restrukturyzacyjne na kontach szpitali
Z ustawowej pożyczki obsługiwanej przez Bank Gospodarstwa Krajowego skorzysta w całym kraju ponad 550 szpitali. Dyrektorzy zadłużonych placówek są zadowoleni, choć woleliby, aby pożyczka była bezzwrotna.
"Państwo było coś winne, teraz to oddaje, ale i tak muszę zapłacić haracz" - narzeka Janusz Olszewski, dyrektor szpitala powiatowego w Kołobrzegu, którego zobowiązania wymagalne (w momencie składania wniosku o pożyczkę) wynosiły około 19 mln zł. Według kalkulacji J. Olszewskiego, spłata państwowej pożyczki w wysokości 3,7 mln zł, będzie kosztować szpital 500 tys. zł rocznie. "Mógłbym za to kupić nowy aparat RTG - dodaje J. Olszewski. - To taki negatywny rys tej ustawy". J. Olszewski wierzy jednak, że już w listopadzie uda mu się wyjść ze starych długów. "Już teraz zaspokoiliśmy roszczenia pracownicze, a dla dostawców jesteśmy bardziej wiarygodni - tłumaczy. - Jednak proszę pamiętać, że ustawa restrukturyzacyjna bez innych instrumentów finansowych to za mało".
Prof. Piotr Kuna, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 im. N. Barlickiego w Łodzi przyznaje, że ustawa restrukturyzacyjna była bardzo potrzebna. "Podała rękę wielu szpitalom, które chcą się zmienić, a bez takiej pomocy nie mogły wyjść ze spirali zadłużenia - mówi dyr. P. Kuna. - Jednocześnie trzeba pamiętać, że szpitalowi, który sobie nie radzi z zarządzaniem, ustawa nie pomoże". Szpital, którym od kilku lat kieruje Piotr Kuna, nie musiał korzystać z pomocy państwa, mimo że jeszcze trzy i pół roku temu miał zadłużenie sięgające 23 mln zł. "Udało się nam zmienić szpital bez zwolnień i jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz. Jak? Tylko przez zmianę systemu zarządzania" - mówi P. Kuna. Jego zdaniem, udało się przede wszystkim skończyć z marnotrawstwem. "W pierwszym roku, kiedy ogłosiliśmy przetarg na leki, płaciliśmy za nie o 50 proc. więcej niż dziś. Teraz zgłasza się do przetargu ponad 30 hurtowni z całej Polski, oferując konkurencyjną cenę - opowiada P. Kuna. - Z drugiej strony, pilnujemy tego, aby wywiązywać się z naszych zobowiązań. Płacimy dostawcom regularnie".
Sukces w zarządzaniu byłby niemożliwy bez zgranej pracy całego zespołu szpitala. Żaden dyrektor szpitala nie jest w stanie wyprowadzić placówki z zadłużenia samodzielnie. "Został jasno zdefiniowany cel, a jeśli większość pracowników identyfikuje się z nim, to szpital musi dobrze pracować" - uważa dyr. P. Kuna. Dowód? W ciągu trzech lat udało się spłacić długi, wypłacić pracownikom zaległe podwyżki z tytułu ustawy o 203 zł i trzynaste pensje. W zeszłym roku szpital zanotował dodatni wynik finansowy.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Anna Gwozdowska