Porozumienie Zielonogórskie będzie federacją
Po zwycięskich pojedynkach z funduszem zdrowia Porozumienie Zielonogórskie idzie za ciosem. Zamierza się zarejestrować i być jedną dla wszystkich świadczeniodawców poz (a być może nie tylko) organizacją pracodawców reprezentującą ich interesy w negocjacjach z płatnikiem. ;
?Naszym celem jest utworzenie jednolitej reprezentacji wszystkich świadczeniodawców podstawowej opieki zdrowotnej, poszerzonej także o właścicieli niepublicznych zakładów opieki zdrowotnej, którzy nie muszą mieć wykształcenia medycznego. Pozwala na to formuła związku pracodawców. Związek będzie ustalać warunki i zakres udzielanych świadczeń zdrowotnych z płatnikiem, bez względu na to, kto nim będzie. Bierzemy pod uwagę, że w przyszłości będziemy działać w nowych warunkach po wejściu Polski do Unii Europejskiej, a być może także w nowym, wieloubezpiecze-niowym systemie opieki zdrowotnej" - mówi Janusz Tylewicz, współzałożyciel Porozumienia Zielonogórskiego, członek sekretariatu i prezydium ?Porozumienia Zielonogórskiego - Federacji Związków Pracodawców Podstawowej Opieki Zdrowotnej".
Superreprezentacja zawodowa
Na reprezentowaniu interesów pracodawców ambicje inicjatorów Porozumienia Zielonogórskiego się nie kończą. ?Realia są takie, że pojedyncza grupa zawodowa może nie być w stanie sprostać dyktatowi silnego, scentralizowanego płatnika, który ma dziś do dyspozycji 32 mld zł. Dlatego deklarujemy: nasza formacja jest otwarta dla wszystkich świadczeniodawców, włączając w to lekarzy specjalistów, stomatologów, pielęgniarki" - zapewnia Janusz Tylewicz. Jego zdaniem, tylko pod jednym wspólnym szyldem świadczeniodawcy medyczni będą na tyle znaczącą siłą, że zamawiający będzie zmuszony się z nimi liczyć. Wewnątrz federacji nie da się uniknąć tarć i dyskusji, ale na zewnątrz jedna silna organizacja powinna reprezentować wspólnotę programu. J. Tylewicz powołuje się przy tym na przykład regionu Dolnego i Górnego ląska, gdzie Porozumienie Zielonogórskie z powodzeniem występowało w imieniu lekarzy psychiatrów i rehabilitantów, którzy nie podpisali kontraktów z NFZ, o przywrócenie ich do systemu.
Konkurencja dla samorządu
Jeśli powstanie silna i skuteczna grupa nacisku, będzie stanowiła konkurencję nie tylko dla Kolegium Lekarzy Rodzinnych, ale całej korporacji zawodowej. ?Po raz pierwszy powstała reprezentacja środowiska lekarskiego, która jest w stanie zmusić płatnika i ministerstwo do rozmów, wywalczyć coś dla systemu. Samorząd lekarski bez przerwy śle stanowiska, apele, monity. Jak dotąd, wszystkie nasze uwagi na temat systemu, organizacji płatnika i jego zachowań pozostawały bez echa" - przyznaje Jerzy Friediger, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Krakowie. Nie widzi jednak zagrożenia dla pozycji samorządu. ?Władzę nad wykonywaniem zawodu lekarza zawsze będzie miał samorząd lekarski. Jeżeli ktoś inny zajmie się reprezentacją interesów lekarzy w zakresie finansów, chwała mu za to - uważa J. Friediger. - Interesuje nas to, w jaki sposób przekształcenie Porozumienia w związek pracodawców przełoży się na sytuację lekarza. Interesy pracodawców i lekarzy nie zawsze są zbieżne, więc nie wiadomo, czy będą chcieli ich bronić. To może być w przyszłości pole konfliktu między Porozumieniem Zielonogórskim a izbami lekarskimi".
Andrzej Włodarczyk, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie uważa, że zrzeszanie się Porozumienia Zielonogórskiego to dobry przykład jednoczenia się grupy lekarzy mających wspólny interes i działania na rzecz tej grupy. Jego zdaniem, korporacja lekarska przez 14 lat nie wypracowała równie sprawnych mechanizmów lobbingowych. ?Jesteśmy grupą zawodową dość niejednorodną w sensie interesów, nad czym ubolewam. Może tego rodzaju konkurencja jest samorządowi potrzebna, może za bardzo osiadł na mieliźnie i jest zbyt zadowolony z tego, co do tej pory osiągnął?" - zastanawia się Andrzej Włodarczyk.
Minister zdrowia Leszek Sikorski pozytywnie ocenia zapowiedzi przekształceń w Porozumieniu Zielonogórskim.
?Dobrze, że Porozumienie przekształca się w związek pracodawców, bo będzie to gwarancją zachowania pewnych standardów postępowania. Trzeba będzie wypracowywać instrumenty, by zabezpieczyć się przed presją różnych grup nacisku" - powiedział podczas spotkania z marszałkami województw 20 lutego br. Leszek Sikorski.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Beata Lisowska