?Żałuję, że rada nie zajęła stanowiska w sprawie zmiany planu finansowego funduszu"
Puls Medycyny rozmawia z przewodniczącym rady Narodowego Funduszu Zdrowia prof. Januszem Zaleskim.
Prof. Janusz Zaleski: Jako przewodniczący rady uważałem, że możemy, a nawet powinniśmy wyrazić swoją pozytywną lub negatywną opinię na ten temat. Nawet jeśli taka kompetencja nie jest zapisana wprost w dość niejasnych przepisach ustawy o NFZ. Moim zdaniem, w ważnych sprawach trzeba i warto mieć jakiś pogląd, zająć określone stanowisko. Jednak rada po głosowaniu, większością jednego głosu postanowiła inaczej. Bardzo żałuję, że tak się stało.
- Wobec niedoskonałości ustawowych zapisów, jak pan widzi dalsze relacje pomiędzy ministrem zdrowia a funduszem i radą funduszu?
- Ustawa o NFZ nie jest na pewno doskonała w określaniu kompetencji i wzajemnych relacji choćby w układzie minister zdrowia - fundusz. Jednak obecnie w tak trudnej sytuacji służby zdrowia, zadaniem ludzi, którzy odpowiadają za system, czyli ministra zdrowia, prezesa i zarządu NFZ, również przewodniczącego rady i samej rady, jest postępować tak, aby dodatkowo nie dolewać oliwy do ognia. Musimy szukać konsensusu, dobrych rozwiązań dla rzeczywistych problemów. Formalnoprawne analizy i interpretacje, dociekania, czy coś leży w naszych kompetencjach, czy też nie - powinny schodzić na dalszy plan.
- Niektórzy twierdzą, że wobec NFZ minister Leszek Sikorski właściwie pełni teraz zarówno rolę wykonawczą, jak i kontrolną.
- Rozdzielenie kompetencji regulacyjnych i wykonawczych, nie tylko w ochronie zdrowia, uważam za konieczne i zasadne. Szczególnie jeśli chcemy mieć z jednej strony dobrego kreatora prawa i twórcę polityki zdrowotnej, a z drugiej - dobrego płatnika, kontraktującego świadczenia zdrowotne. Jeśli funkcje regulacyjne mają być oddzielone od wykonawczych, zwłaszcza tych związanych z dzieleniem pieniędzy, to wówczas nad taką agencją wykonawczą, jaką jest w tej chwili NFZ, musi być dobry, ściśle merytoryczny nadzór. I dlatego właśnie potrzebne jest ciało wypełniające rolę rady nadzorczej. Moim zdaniem, obowiązująca ustawa o NFZ na pewno nie zapewniła modelowych warunków do powstania i działania rady o takim charakterze. Z całym szacunkiem dla naszego gremium, jeśli popatrzy się na kompetencje rady czy liczbę członków, to bliżej jej do rady gminy niż bardzo mobilnego ciała, które w każdej sytuacji doskonale poradzi sobie z kontrolowaniem i rozliczaniem zarządu funduszu.
- Czy w związku z tym pan jako szef rady NFZ czuje się nadal potrzebny?
- Dotychczasowe rozwiązanie obowiązuje tylko do 31 grudnia 2004 r., o ile wcześniej nie zostaną wprowadzone lepsze uregulowania. Jednak w każdej sytuacji, nawet w oczekiwaniu na zmiany, podstawowym zadaniem ludzi ponoszących odpowiedzialność jest działać dobrze i konstruktywnie. Mamy sporo konfliktów w ochronie zdrowia. Nie należy ich zaostrzać. Trzeba łagodzić napięcia. Jestem przekonany, iż ewentualne mnożące się nieporozumienia między organami zarządzającymi doprowadziłyby do destabilizacji całego systemu. Dlatego staram się działać przede wszystkim konsyliacyjnie, funkcjonować w tej przestrzeni między ministerstwem a funduszem tak, by obie strony miały z tego pożytki.
Źródło: Puls Medycyny