Porozumienie Organizacji Lekarskich nadal protestuje
Mimo zawieszenia akcji protestacyjnej przez samorząd lekarski Porozumienie Organizacji Lekarskich nadal zamierza protestować. Zmienia się tylko forma.
„Ten protest jest legalny. Nieprawne są za to działania Ministerstwa Zdrowia i NFZ, które proponuje judaszowe umowy dla SOR-ów” – mówi Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. Chodzi o umowy, jakie NFZ zaproponował szpitalom – za to, że będą przepisywać protestacyjne recepty na te ze zniżką dostaną 25 zł za sztukę. Warunkiem jest jednak to, że zgłoszą Funduszowi te źle wypisane recepty. Lekarze odebrali to jednoznacznie – są to pieniądze za donoszenie na kolegów. Większość placówek odmówiła więc udzielania takiego świadczenia.
„Ministerstwo sieje dezinformację. To nieprawda, że stawiamy coraz to nowe żądania, bo nasze postulaty nie zmieniły się od stycznia. Kto bardziej ustępuje i chce kompromisu – prezes Pachciarz, która podkreśla, że w nowych umowach zostało spełnionych 8 na 10 naszych warunków, czy lekarze, którzy zgadzają się podlegać 9 z 11 kar?” – pytał Krzysztof Bukiel podczas dzisiejszego (6 lipca) spotkania z mediami.
I od razu podkreślał: „Jest jeden warunek, na który nie zgodzimy się nigdy. Lekarze nie chcą określać poziomu odpłatności leków. Takie rozwiązanie jest ewenementem na skalę światową – nigdzie nie ma sytuacji, że to firmy farmaceutyczne tworząc Charakterystyki Produktu Leczniczego określają jakim lekiem leczyć danego pacjenta. Lekarz musi mieć możliwość leczenia zgodnego ze swoją wiedzą”.
Dlatego jedną z form protestu będzie stosowanie przez lekarzy nazw międzynarodowych substancji czynnych zawartych w lekach, tak by nie zarzucano im uleganiu naciskom firm farmaceutycznych. Dla pacjentów oznacza to, że albo poziom odpłatności dopisze aptekarz, albo leki dostaną ze 100 proc. odpłatnością (farmaceuta powinien w takiej sytuacji zaproponować najtańszy lek zawierający daną substancję czynną).
Drugą formą protestu będzie stosowanie słynnej już pieczątki „Refundacja do decyzji NFZ”, która teraz ma być częścią kampanii informacyjnej. „Będziemy tłumaczyć chorym, dlaczego protestujemy. Że to dla dobra pacjenta, bo zależy nam na leczeniu bez ograniczeń administracyjnych, zgodnie z wiedzą medyczną, a nie CHPL” – podkreślał Piotr Watoła, wiceprzewodniczący Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.
Lekarze podawali też przykłady szykan, jakie spotykają ich kolegów ze strony zarówno NFZ i MZ, jak i pracodawców. I tak np. w szpitalu w Radomiu dyrekcja zabroniła używania recept zgodnych ze wzorem opracowanym przez NRL pod karą zwolnienia dyscyplinarnego.
„Do porozumienia brakuje bardzo niewiele. Chcemy zmiany jednego punktu i doprecyzowania, co oznacza nieprawidłowo wypełniona recepta za co grozi kara w wysokości 200 zł” – podkreślał Bukiel.
Obecny na konferencji Maciej Hamankiewicz, prezes samorządu lekarskiego, dodawał, że mimo iż NRL zawiesiła protest, to postulaty są nadal aktualne. „Wierzymy jednak, że mediacje jakie zaoferował BCC przyniosą skutek. Dajemy rządzącym jeszcze jedną szansę. To nie oznacza rozłamu w środowisku” – podkreślał.
Jednak ani OZZL ano samorząd nie byli w stanie określić skali protestu. Podkreślali jedynie, że według ich wiedzy 90 proc. lekarzy mających gabinety prywatne nie podpisało nowych umów. Tymczasem, jak informuje Rzecznik Praw Pacjenta, w ciągu 6 dni protestu dostał zaledwie 165 sygnałów o nieprawidłowo wypisanych receptach.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Agnieszka Katrynicz