Polskie akademie poza czołówką
W rankingu stu najlepszych szkół biomedycznych, przygotowywanym przez prestiżowy brytyjski dziennik The Times, nie ma żadnej uczelni z Polski. W czołówce listy znalazły się uczelnie z USA, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Chin i Australii.
Z uczelni europejskich, oprócz brytyjskich, dość wysokie miejsca w rankingu zajęły trzy uczelnie niemieckie - Uniwersytet w Heidelbergu (miejsce 17), Uniwersytet w Monachium (44) i Uniwersytet Humboldta w Berlinie (46). Na 39. miejscu uplasował się fiński Uniwersytet w Helsinkach, a na 40. austriacki Uniwersytet w Wiedniu. W drugiej pięćdziesiątce znalazły się uczelnie ze Szwajcarii (ETH i uniwersytet w Zurychu), Holandii (uniwersytety w Rotterdamie i Amsterdamie), Francji (Uniwersytet L. Pasteura w Strasburgu, P. i M. Curie w Paryżu), Niemiec (Frankfurt, Freie Universität Berlin, Getynga, Tybinga), Danii (Aarhus i Kopenhaga), Włoch (Florencja) i Szwecji (Uppsala i Lund), a także Rosji (Uniwersytet Łomonosowa w Moskwie).
Ranking obejmuje 100 uczelni. Oceniało je 2375 nauczycieli akademickich z całego świata.
Erozja nauki
Komentuje prof. Andrzej Górski, dyrektor Instytutu Immunologii i Terapii Doświadczalnej PAN:
Spodziewam się, że reakcją gremiów kierowniczych na ten ranking w Polsce będą lekceważące wypowiedzi, że to nic nie znaczy, że nie ma się czym przejmować. Moim zdaniem - jest, bo świadczy o dramatycznej erozji poziomu nauk medycznych w Polsce. Ranga i pozycja nauki na polskich uczelniach systematycznie obniża się. miem twierdzić, że jestem jednym z nielicznych profesorów medycyny w Polsce, którzy mając pełne kwalifikacje kliniczne, specjalizację z chorób wewnętrznych i nadspecjalizację, zostawili lukratywne badania kliniczne i praktykę kliniczną i zajęli się nauką. Ten model pracy w medycynie, gdy człowiek mający kwalifikacje medyczne wybiera naukę, jest już praktycznie na wymarciu. Badania kliniczne, robione częściowo pod dyktando przemysłu farmaceutycznego, powoli wypierają badania naukowe robione pro publico bono. Przez to w naszych naukach medycznych jest za mało innowacji, czyli czegoś, co po angielsku nazywa się ?cutting edge research", co można przetłumaczyć jako badanie, które toruje drogę postępowi.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Beata Lisowska