Pod koniec stycznia przedawni się roszczenie o 203 zł
Lekarzom, którzy nie otrzymali podwyżki albo wyrównań z tytułu ustawy 203 zł i nie zdecydowali się jeszcze na złożenie pozwów do sądu, przypominamy, że czas nagli. Roszczenia o zaległe kwoty podwyżki zaczną się bowiem przedawniać.
Bieg przedawnienia przerywa złożenie pozwu do sądu albo uznanie roszczenia przez zakład pracy. Przedawnienie nie biegnie do czasu zakończenia sprawy sądowej, a po uzyskaniu wyroku trwa 10 lat od dnia jego uprawomocnienia się. Uznanie roszczenia powoduje, że 3-letni okres przedawnienia biegnie na nowo. Uznania należy domagać się na piśmie.
"Zwracam się do Państwa z prośbą o pomoc w wyjaśnieniu niejasności prawnej, która pojawiła się przy okazji tzw. podwyżki 203 zł, a która dotyczy głównie lekarzy. Przepisy mówią wyraźnie, że podwyżka o minimum 203 zł należy się pracownikowi w przeliczeniu na pełny wymiar czasu pracy. Nasz dyrektor uznał, że pojęcie "pełnego wymiaru czasu pracy" to w naszym przypadku etat, tj. 170 godzin plus dyżury i na to razem ?przydzielił" 203 zł podwyżki. Wyszło tak, że ci, którzy nie dyżurowali w ogóle dostali podwyżkę pensji o 203 zł, a ci którzy najwięcej dyżurowali dostali najmniej. Resztę mamy odebrać w postaci dyżurów. Dyrekcja podpiera się opiniami swoich prawników. Zamierzamy wkrótce złożyć pozwy do sądu pracy, proszę o wyjaśnienie" - napisał czytelnik.
Zacznijmy od małego, lecz istotnego uzupełnienia. Rzeczywiście, zgodnie z art. 4a ust. 1 ustawy o negocjacyjnym systemie kształtowania przyrostu przeciętnych wynagrodzeń u przedsiębiorców, podwyżka 203 zł przysługuje w przeliczeniu na pełny wymiar czasu pracy. Ale to nie wszystko. Ma ona wynieść co najmniej 203 zł "łącznie ze skutkami wzrostu wszystkich składników wynagrodzenia". Opinie prawników dyrekcji opierają się najprawdopodobniej na tym fragmencie przepisu. Jest on bowiem odczytywany przez pracodawców jako uprawniający ich do takiego rozbicia kwoty podwyżki na poszczególne składniki wynagrodzenia, aby łącznie dało to sumę 203 zł. Pracodawcy, którzy nie czują się zobligowani do udzielenia podwyżki ponad ustawowe 203 zł, dokonują wobec tego skrupulatnych wyliczeń, tak jak w przypadku naszego czytelnika i udzielają podwyżki wynagrodzenia podstawowego w odpowiednio mniejszej wysokości, uwzględniającej skutki wzrostu wszystkich pozostałych składników wynagrodzenia.
Wyjaśnia to, dlaczego lekarze dyżurujący najwięcej, dostali najmniejszą podwyżkę (wynagrodzenia podstawowego) - ponieważ przy większej liczbie dyżurów większa część kwoty przypada na podwyższone wynagrodzenie za dyżury. W sumie każdy z lekarzy, bez względu na liczbe dyżurów, powinien otrzymać co najmniej 203 zł podwyżki.
Pozostaje zatem ocenić, czy brzmienie przepisu art. 4a istotnie uprawnia dyrekcję do tego rodzaju zabiegów. Niestety, nie znam orzecznictwa sądowego odnoszącego się wprost do tego zagadnienia i nie sądzę, aby pojawiła się na ten temat jakakolwiek oficjalna interpretacja.
Przepis jest sformułowany dość zawile i może budzić pewne wątpliwości. Jednak wszystko wskazuje na to, że kwoty 203 zł nie należy zawężać tylko do wynagrodzenia podstawowego, ponieważ obejmuje ona podwyżkę całego wynagrodzenia. Przemawia za tym wykładnia dokonana w orzeczeniu Sądu Najwyższego, dotycząca charakteru tej podwyżki. Otóż wbrew temu, że przepis mówi o przyroście przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia, a więc posługuje się terminem statystycznym z zakresu zbiorowego prawa pracy, zdefiniowanym notabene w tekście samej ustawy, SN uznał, że stanowi on podstawę do zgłaszania roszczeń indywidualnych. Swój pogląd uzasadnił m.in. tym, że podwyżkę 203 zł należy rozumieć jako szczególną ingerencję ustawodawcy podjętą w celu "branżowej modyfikacji minimalnego wynagrodzenia", tak aby było godziwe.
W świetle tego stanowiska należałoby, dla wyjaśnienia spornego zagadnienia zakresu podwyżki, konsekwentnie odwołać się do odpowiednich przepisów o minimalnym wynagrodzeniu za pracę. Tam możemy się przekonać, że do minimalnego wynagrodzenia wlicza się wszystkie składniki wynagrodzenia i inne świadczenia wynikające ze stosunku pracy, z wyjątkiem nagród jubileuszowych, odprawy emerytalno-rentowej i wynagrodzenia za godziny nadliczbowe.
Wydaje się zatem, że podwyżka udzielona w sposób opisany przez czytelnika czyni zadość wymogom art. 4a ust. 1, ale pod jednym warunkiem: zmniejszenie liczby dyżurów nie może powodować zmniejszenia całości otrzymywanego wynagrodzenia. Należy o tym pamiętać i w razie "odebrania" dyżurów można domagać się odpowiednich wyrównań.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Sławomir Molęda