Oskarżony lekarz rzecznikiem dyscyplinarnym
Edward M., neurochirurg z Lublina oskarżony o błąd w sztuce lekarskiej, wzięcie łapówki oraz sfałszowanie dokumentacji medycznej, pełni funkcję zastępcy rzecznika odpowiedzialności zawodowej w Okręgowej Izbie Lekarskiej w Lublinie.
Drugi zarzut prokuratora brzmi następująco: w czerwcu 2003 roku lekarz przyjął od męża poszkodowanej pacjentki korzyść majątkową w kwocie 200 zł w zamian za umieszczenie i leczenie kobiety w klinice. Czyn ten jest zagrożony karą pozbawienia wolności do 10 lat. Trzeci zarzut - dzień przed operacją neurochirurg przyjął korzyść majątkową w kwocie 200 zł w zamian za dalsze leczenie pacjentki. Czyn ten zagrożony jest karą pozbawienia wolności do 8 lat. Czwarty zarzut - pod koniec lipca 2003 roku lekarz poświadczył nieprawdę w karcie informacyjnej pacjentki, określając, iż ruchy jej kończyn dolnych są sprawne i że staje ona z pomocą balkonika. Poświadczenie nieprawdy jest zagrożone karą do 5 lat pozbawienia wolności.
Na przełomie roku akt oskarżenia w tej sprawie trafił do sądu. Proces rozpoczyna się 17 lutego.
Tymczasem w listopadzie ubiegłego roku, na Okręgowym Zjeździe Lekarzy w Lublinie, delegaci wybrali nowego rzecznika odpowiedzialności zawodowej oraz jego 33 zastępców. Jednym z zastępców został właśnie Edward M. "A kto to wiedział, że lekarz ma na swoim koncie takie sprawy - mówi dziś dr Andrzej Ciołko, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Lublinie. - On się tym nie chwalił wśród kolegów. Skoro wiedział, że ma postawione zarzuty, nie powinien przyjąć tej funkcji. Do czasu wyjaśnienia sprawy i wyroku sądowego nie będzie miał przydzielanych spraw do rozpatrzenia".
Edward M. nadal pracuje w Klinice Neurochirurgii SPSK nr 4 w Lublinie. Nie chce na ten temat rozmawiać. Wiesław Przyszlak, zastępca dyrektora szpitala ds. medycznych mówi, że do czasu wyroku sądowego również nie będzie oceniać sprawy i postępowania lekarza. "Jeżeli sąd zadecyduje, że zarzuty prokuratury są zasadne, wtedy jako pracodawca podejmiemy odpowiednie kroki - dodaje. - Na razie żadnej informacji ani z prokuratury, ani z sądu szpital w tej sprawie nie dostał. Wiemy o niej jedynie z mediów".
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Ewa Stępień, Lublin