Obierz, ugotuj, usmaż - lub zapomnij

Anna Leder
opublikowano: 27-06-2008, 00:00

Urlop w tropikach zamiast nad polskim morzem — tyleż kuszący, co ryzykowny. Może się skończyć groźną dla życia chorobą.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

 

 

 

Bezpieczna woda

Najczęściej turystów gnębią zaburzenia żołądkowo-jelitowe. Cierpi na nie 28 proc. wszystkich podróżujących (nie tylko w tropiki). Przyczyna dolegliwości to brak higieny podczas przygotowania i spożywania posiłków. Winna jest także zmiana — wraz z przemieszczaniem się do innej strefy geograficznej — flory bakteryjnej w przewodzie pokarmowym człowieka. Organizm, przyzwyczajony do rodzimych drobnoustrojów, nie jest przygotowany na „zjadliwość ” innych. Aby zapobiec zakażeniu tą drogą, wystarczy stosować się do starej kolonialnej zasady dotyczącej jedzenia: „Ugotuj, usmaż, obierz — lub zapomnij”.

— W większości hoteli, w których mieszkają turyści, poziom higieny jest wysoki. Zawsze jednak trzeba pamiętać o piciu — a także myciu zębów i owoców — wyłącznie wodą butelkowaną przeznaczoną do spożycia — uczula dr Mariusz Pacanowski, dyrektor kliniki medycznej Lux Med w Katowicach.

Warto sprawdzać, czy butelka jest fabrycznie zamknięta — niestety, w krajach arabskich czy Indiach są one powtórnie napełniane. W tropikach należy też unikać lodu do napojów oraz kupowania ich od ulicznych sprzedawców — najczęściej są sporządzane z wody nieznanego pochodzenia i podawane w niemytych szklankach. Oczywiście: nie należy jadać w wątpliwych restauracjach, przygodnych miejscach, na bazarach czy straganach.

 

Skrzydlaci krwiopijcy

W krajach tropikalnych bardzo wystawiona na niebezpieczeństwo jest także skóra. Szkodzi jej nie tylko nadmierne działanie promieni słonecznych, ale również ataki wirusów, bakterii, pierwotniaków, grzybów, nicieni czy stawonogów. Wiele organizmów chorobotwórczych wyko-rzystuje ludzką skórę jako wrota do ustroju, przez które wnikają samodzielnie lub mając za pomocników liczne gatunki krwiopijnych owadów.

Malaria jest najczęściej spotykaną chorobą tropikalną. Występuje w strefie międzyzwrotnikowej i rocznie odbiera życie od 1,1 do 2,7 miliona ludzi. W Polsce zdarza się średnio jeden przypadek śmierci na malarię rocznie. Aby uniknąć zarażenia, trzeba się wystrzegać ukłuć komara. Skuteczną ochronę zapewniają długie rękawy koszuli, długie spodnie i repelenty nanoszone na odkryte części ciała.

— Przed snem należy uwolnić pokój od owadów i założyć na łóżko szczelną moskitierę. W krajach, gdzie panuje malaria, trzeba też stosować leki profilaktyczne — radzi Mariusz Pacanowski.

 

 

Stała czujność

Każdy wybierający się w tropiki powinien zabrać podstawowe leki przeciwbiegunkowe i przeciwbólowe. Poza tym krople do oczu, aerozole na komary, kremy przeciwsłoneczne, maści na oparzenia... a wcześniej zaszczepić się przeciw chorobom tropikalnym.

— Nie ma uniwersalnego zakresu szczepień, jakim trzeba się poddać. Zestaw szczepionek zależy od kierunku podróży, a także od przepisów sanitarnych kraju docelowego. Większość należy do grupy zalecanych. Obowiązkowe jest tylko szczepienie przeciwko żółtej febrze. Niemniej jednak, niektóre kraje mogą żądać świadectw szczepień przeciwko innym chorobom. Planując wyjazd, warto więc sprawdzić, jakie szczepienia są wymagane. Dowiedzieć się tego można w stacjach sanitarno-epidemiologicznych lub sprawdzić w licznych internetowych portalach podróżniczych lub na stronach internetowych krajów, które chcemy odwiedzić — przypomina Mariusz Pacanowski.

Organizm potrzebuje co najmniej dwóch tygodni do wytworzenia odporności. A gdy trzeba podać trzy dawki leku — nawet półtora miesiąca. Należy więc zgłosić się do lekarza 6-8 tygodni przed planowaną podróżą.

— Fakt poddania się szczepieniu obowiązkowemu musi być zapisany w tzw. żółtej książeczce, która jest międzynarodowym świadectwem szczepień, podpisany i uwierzytelniony przez uprawnionego lekarza. Brak świadectwa szczepień może narazić na kłopoty przy wjeździe do niektórych krajów — ostrzega Mariusz Pacanowski.

Czujności nie można stracić także po powrocie. Przeciętny okres wylęgania choroby tropikalnej czy zakaźnej wynosi 2-3 tygodnie. Przez ten czas trzeba siebie obserwować, czy nie dzieje się coś niepokojącego. I nawet ze — zdawałoby się — zwykłym przeziębieniem zgłaszać się od razu do specjalisty od chorób tropikalnych. Bo objawy malarii (dreszcze, wzrost temperatury itd.) łatwo pomylić z grypą. Cóż, wszak przypominają polską nazwę tej choroby — zimnica. l

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Anna Leder

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.