Bomba z opóźnionym zapłonem

Anna Leder
opublikowano: 20-02-2009, 00:00

Gdy inni mówią niewyraźnie, pies sąsiadów ciszej szczeka, a spacer po zatłoczonej ulicy staje się relaksem — najwyższy czas zbadać słuch.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Można wstrzymać oddech, gdy się nie chce czegoś wąchać. Można zamknąć oczy, gdy się nie chce na coś patrzeć. Ale nie można zamknąć ucha, gdy się nie chce czegoś słyszeć… Uszy pracują bezustannie, zapewniając łączność ze światem zewnętrznym. Odbierają i analizują sygnały dźwiękowe, a po przetworzeniu — przesyłają je do mózgu. Wszystko dzieje się w zamkniętej przestrzeni obejmującej mniej więcej 16 cm sześc., dzięki wykorzystaniu zasad akustyki, mechaniki, hydrodynamiki, elektroniki i wyższej matematyki.

Żeby ten skomplikowany mechanizm nie szwankował, trzeba o niego dbać. A żeby dbać dobrze, trzeba być świadomym, co przyczynia się do pogorszenia słuchu. Bo jego ochrona to przede wszystkim profilaktyka.

 

 

Cicho, ciszej…

Niedosłuch to najczęściej wynik naturalnego procesu starzenia narządu słuchu. Ale, wbrew obiegowej opinii, ten problem nie dotyczy wyłącznie ludzi w średnim wieku i seniorów — zaledwie 20 proc. 40-60-latków ma kłopoty ze słuchem.

— Główną przyczyną wcześnie ujawniających się zaburzeń słuchu jest wszędobylski hałas. Niedosłuch to koszt, jaki społeczeństwo płaci za rozwój cywilizacyjny — twierdzi Renata Korneluk z Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu.

Ponieważ niedosłuch rozwija się podstępnie i bardzo powoli, uświadomienie sobie, że dzieje się coś niedobrego, zajmuje sporo czasu.

— Ubytek słuchu spowodowany przebywaniem w hałasie daje o sobie znać dopiero po kilku, kilkunastu latach. Dlatego ludzie pracujący w głośnych miejscach powinni stosować odpowiednie ochronniki — przypomina Witold Żuchowski, dyrektor Centrum Rehabilitacji Słuchu Echo.

Zaczyna się zwykle tak samo — od podkręcania dźwięku w telewizorze, od coraz głośniejszego mówienia, a kończy — problemami z rozumieniem tego, co mówią inni.

— Ludzie dotknięci niedosłuchem powoli izolują się od znajomych, zamykają przed światem. Coraz mniej mogą zrozumieć, więc kontakty międzyludzkie słabną — opowiada Witold Żuchowski.

Należałoby więc zadbać o higienę słuchu, zanim pojawią się pierwsze problemy.

 

 

To nie boli

Podstawowe badanie jest bezbolesne i polega na wziernikowaniu, czyli obejrzeniu ucha.

— Kolejny etap to właściwe badanie słuchu. Standardowo wykonuje się audiometrię tonalną i słowną. Audiometria tonalna polega na ustaleniu, jakie częstotliwości są słyszalne, na jakim poziomie głośności. Badanemu zakłada się na uszy słuchawki, w których odtwarzane są dźwięki o odpowiedniej częstotliwości, a pacjent informuje, gdy je usłyszy. Badanie rozumienia mowy wygląda podobnie, z tą różnicą, że zamiast czystego tonu pacjent słyszy wyrazy, które ma powtarzać, potwierdzając ich prawidłowe rozumienie. Wynikiem badania jest audiogram obrazujący poziom i jakość słuchu — opisuje Łukasz Sabat, protetyk słuchu, menedżer produktu w Beltone Polska.

Zadziwiające, czego potrafią dokonać uszy osoby z prawidłowym słuchem — wyłowią i prześledzą rozmowę prowadzoną w gwarnym pomieszczeniu, rozpoznają fałszywy dźwięk jednego instrumentu w stuosobowej orkiestrze… Uszy ludzkie są w stanie określić z dokładnością do dwóch stopni przemieszczenie się źródła dźwięku. Zorientują się, że do każdego z nich dźwięk dociera w innym czasie i z niejednakowym natężeniem.

Rozpoznają około 400 tys. dźwięków. Analizują falę akustyczną i porównują wyniki z danymi znajdującymi się w pamięci człowieka. Dzięki temu odróżniamy brzmienie fletu od dźwięku skrzypiec i rozpoznajemy głos znajomego przez telefon.

 

 

Prosta recepta

Ale różnorodnością dźwięków można się w pełni cieszyć tylko wtedy, gdy w uszach nie zalega woskowina. To naturalna substancja, powstająca w wewnętrznym przewodzie słuchowym. Pełni trzy role: oczyszcza, nawilża i chroni przewód słuchowy. Choć nie powinna w nim zalegać, nie można też zbyt często jej usuwać. W tym wypadku lepsze jest wrogiem dobrego i zwykle nadmierna dbałość o higienę prowadzi do przykrych następstw.

— Podstawowy błąd to używanie patyczków kosmetycznych w niewłaściwy sposób. Służą do oczyszczania małżowiny usznej, więc nie powinno się ich wpychać do kanału słuchowego. Upychają wtedy woskowinę, która w naturalny sposób jest usuwana na zewnątrz. Patyczek może też uszkodzić cienką skórę kanału słuchowego lub błonę bębenkową i spowodować infekcję. Lepiej stosować specjalne preparaty usuwające woskowinę uszną, dostępne w aptece lub punkcie protetyki słuchu — radzi Łukasz Sabat.

W ten sposób pielęgnuje się tylko ucho zewnętrzne. Dbałość o ucho środkowe, czyli przede wszystkim ślimaka i komórki słuchowe, polega na odpoczynku i odpowiedniej, bogatej w minerały i składniki odżywcze, diecie.

 

Znak czasu

Edward Ślęczka, otolaryngolog z Centrum Medycznego Enel-Med

 

Można zaryzykować stwierdzenie, że zaburzenia słyszenia, niedosłuch, a w końcu głuchota stają się chorobą cywilizacyjną XXI wieku.

To wszechobecny hałas jest główną przyczyną niedosłuchu. Jeśli nałoży się na niedosłuch związany z wiekiem i starzeniem się lub na szkodliwe działanie leków, powszechność zjawiska niedosłuchu nie dziwi.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Anna Leder

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.