O serce należy zadbać już w dzieciństwie
O serce należy zadbać już w dzieciństwie
- Iwona Kazimierska
Dynamicznie rośnie w Polsce liczba dzieci z nadwagą i otyłością. Dzieci i młodzież coraz mniej czasu poświęcają na aktywność fizyczną. To może w przyszłości skutkować przyspieszonym rozwojem miażdżycy, a w konsekwencji tak groźnymi następstwami, jak zawał serca czy udar mózgu.
Według Światowej Organizacji Zdrowia, 110 mln dzieci na świecie ma nadwagę lub otyłość. W krajach Unii Europejskiej każdego roku stwierdza się ok. 400 tys. nowych przypadków tych schorzeń cywilizacyjnych wśród najmłodszych.
Z badań przeprowadzonych w 2013 r. przez Instytut Żywności i Żywienia wynika, że już 28 proc. chłopców i 22 proc. dziewcząt w ostatnich klasach szkoły podstawowej ma nadmierną masę ciała. Z kolei raport UNICEF-u pokazuje, że polskie dzieci tyją najszybciej w Europie (UNICEF Office of Research, 2013). W ciągu ostatniej dekady odsetek dzieci z nadwagą w naszym kraju podwoił się. Tak dużego współczynnika wzrostu nie odnotowano w żadnym innym z 29 przebadanych państw.
Dzieci za mało czasu poświęcają aktywności fizycznej — aż 43 proc. uczniów szkół podstawowych od 2 do 4 godz. dziennie spędza przed komputerem. W zajęciach wychowania fizycznego nie uczestniczy ponad 17 proc. uczniów ze szkół podstawowych, 24 proc. z gimnazjów i 38 proc. ze szkół ponadgimnazjalnych. Tymczasem — jak pokazują badania — dzieci prowadzące mało aktywny tryb życia są pięć-sześć razy bardziej narażone na choroby serca już przed ukończeniem 20. roku życia.
Według raportu Najwyższej Izby Kontroli z 2013 r. „Wychowanie fizyczne i sport w szkołach publicznych i niepublicznych”, w ostatnich latach sukcesywnie zmniejszał się aktywny udział dzieci i młodzieży w zajęciach wychowania fizycznego. Przeciętna liczba uczniów zwolnionych z uczestnictwa w tych zajęciach przez dyrektora szkoły (na podstawie opinii lekarza) kształtowała się na poziomie 2 proc. w klasach IV-VI szkoły podstawowej, 5 proc. w gimnazjach, natomiast w szkołach ponadgimnazjalnych aż 12 proc. Oznaczało to, że blisko 3 tys. uczniów skontrolowanych szkół było trwale lub okresowo wyłączonych z zajęć wychowania fizycznego. W co piątej szkole uczniowie ci nie byli obecni na zajęciach, co uniemożliwiało uzyskanie wiedzy i umiejętności z edukacji zdrowotnej.
W zbadanym przez NIK tygodniu zajęć w roku szkolnym 2012/2013 nie uczestniczyło czynnie w zajęciach WF w klasach IV-VI, gimnazjach oraz szkołach ponadgimnazjalnych przeciętnie odpowiednio 15 proc., 23 proc. i 30 proc. uczniów.
Z mocą uchwały
Szkolne sklepiki żegnają niezdrowe jedzenie
Sejm zadecydował, że w szkołach i przedszkolach nie będzie można sprzedawać ani podawać dzieciom tzw. śmieciowego jedzenia. Od września 2015 r. uczniowie nie kupią w sklepikach szkolnych niezdrowych przekąsek. Zdrowsze jedzenie ma być też serwowane w szkolnych stołówkach.
Sklepiki szkolne będą kontrolowane, a te, które nie dostosują się do nowych przepisów, będą musiały zapłacić karę w wysokości od 1 tys. zł do 5 tys. zł.
Głos rozsądku
Dietetyk potrzebny w każdej szkole
Dr inż. Danuta Gajewska, dietetyk, prezes Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Dietetyki:
W żywieniu dzieci bardzo ważne jest zachowanie zdrowego rozsądku. Nie należy przesadzać z zabranianiem wszystkiego co niezdrowe, bo zakazy do niczego dobrego nie prowadzą.
Aktualne trendy promują żywność ekologiczną, jak najmniej przetworzoną, ale trzeba brać pod uwagę realia. Wszystko, co jest dostępne na rynku, co jest dopuszczone do obrotu, może się znaleźć na talerzu dziecka, z tym że w odpowiednich proporcjach. Wiadomo, że produkty zbożowe, warzywa, owoce, produkty mięsne, mleczne są priorytetem, ale czy nie mogą się od czasu do czasu pojawić słodycze? Oczywiście mogą, bo jeżeli będziemy je oficjalnie dziecku zabraniać, to będzie je jadało tam, gdzie nie powinno, kompletnie bez kontroli dorosłych.
Wzór dany przez rodzica to podstawa sukcesu. Jeżeli rodzice odżywiają się prawidłowo, to pokazują swoim przykładem, jak powinna wyglądać właściwa dieta.
Polskie Towarzystwo Dietetyki od dawna mówi o tym, że dietetycy powinni się znaleźć w szkołach. Nauczyciele nie zawsze mają wystarczającą wiedzę w zakresie żywienia, aby przekazać dzieciom najnowsze trendy i zalecenia.
- Wypowiedzi pochodzą z debaty zorganizowanej w ramach XII edycji ogólnopolskiej akcji profilaktyczno-edukacyjnej „Servier dla serca” — „Mamo, tato, dbajmy o serce”.
Opinie specjalistów

Kształtowanie zdrowych nawyków już od przedszkola
Prof. dr hab. n. med. Piotr Hoffman, kierownik Kliniki Wad Wrodzonych Instytutu Kardiologii w Warszawie, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego:
Nie ma innego sposobu prewencji chorób cywilizacyjnych jak budowanie świadomości, że zdrowe dzieci to zdrowe dorosłe społeczeństwo i odwrotnie.
Młodzież, która wchodzi w dorosły świat, musi wiedzieć, że nieprawidłowa dieta, używki, naśladowanie złych nawyków dotyczących aktywności fizycznej będzie się w przyszłości wiązało z problemami zdrowotnymi, bardzo przykrymi, bo skracającymi życie.
To kształtowanie świadomości powinno się zacząć już w przedszkolu i być kontynuowane w trakcie edukacji szkolnej.
Winne są zła dieta, brak ruchu i problemy emocjonalne
Magdalena Olszanecka-Glinianowicz, kierownik Zakładu Promocji Zdrowia i Leczenia Otyłości Katedry Patofizjologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, prezes Polskiego Towarzystwa Badań nad Otyłością:
O otyłości mówimy problem, epidemia, używamy wielu innych określeń. A to jest choroba, której nie leczymy. W polskim systemie zdrowotnym nie ma ona, niestety, żadnego umocowania.
Wskaźniki zapadalności na nadwagę i otyłość rosną m.in. dlatego, że mówimy o profilaktyce, zapominając o leczeniu. Oczywiście, bardzo ważne są edukacja od najwcześniejszych lat oraz szeroko pojęty zdrowy styl życia. Obserwuję jednak inny problem — dzieci przebywające znaczną część czasu w wirtualnym świecie, mają obecnie poważne problemy emocjonalne. One sobie nie radzą, żyją zupełnie inaczej niż w ich wieku obecne starsze pokolenie, rodzice często ich nie rozumieją. Otyłość i nadwaga wśród dzieci i młodzieży to nie jest tylko skutek złej diety i braku ruchu, ale także problemów emocjonalnych.
Według danych z projektu Olaf (2007-2010), mamy 18 proc. chłopców i 14 proc. dziewcząt w wieku 9-18 lat chorujących na nadwagę i otyłość. W grupie wiekowej do 7. r.ż. problem ten dotyczy 4 proc. dzieci. Już w tej populacji powinniśmy zaczynać leczenie, gdy tylko rozpoznamy nadwagę, a nie wtedy, kiedy choroba jest już zaawansowana.
Dzieci unikają zajęć wychowania fizycznego
Dr Anna Turska-Kmieć, zastępca kierownika Kliniki Kardiologii Instytutu „Pomnika-Centrum Zdrowia Dziecka” w Warszawie:
Jeśli sami nie ćwiczymy, to chociaż dajmy dziecku dobre przykłady, np. zamiast jechać windą, przejdźmy się po schodach, idźmy do sklepu, zamiast korzystać z samochodu, pospacerujmy po świeżym powietrzu, a nie po markecie, pchając wózek z zakupami.
W standardach postępowania z 2003 r. dotyczących pierwotnej profilaktyki chorób układu krążenia mowa jest o tym, że powinna się ona zaczynać od wczesnego dzieciństwa. Autorzy wytycznych zwrócili szczególną uwagę na promocję zdrowia i aktywność fizyczną. Zalecają 60 min aktywności codziennie. Z kolei w 2008 r. została opracowana piramida zdrowej aktywności dla dzieci. Na jej szczycie jest zapisane: minimum telewizora i komputera. Tymczasem badania amerykańskie pokazały, że dzieci spędzają ok. 14 tys. godz. rocznie w szkole, a 16 tys. godz. przed komputerem.
Badania przeprowadzone w ramach programu POLKARD 2006-2008 wykazały, że w grupie nastolatków między 11. a 16. r.ż. tylko 10 proc. jest aktywnych fizycznie poza szkołą. 55 proc. młodzieży 2-5 razy w tygodniu bierze aktywny udział w zajęciach wychowania fizycznego, co oznacza, że co piąty uczeń nie ćwiczy na lekcjach WF, bo jest zwolniony przez rodziców. Niewątpliwie w tej grupie są dzieci, które rzeczywiście nie mogą intensywnie ćwiczyć, np. z powodu choroby kardiologicznej, ale dla nich są specjalne programy rehabilitacyjne. Wykazano bowiem, że brak aktywności zwiększa ryzyko śmiertelności, również u dzieci z chorobami cywilizacyjnymi.
Aktywność fizyczna powinna wynikać z dobrej woli i chęci młodego człowieka. Moi pacjenci nie są często w stanie pokonać wymaganego limitu sprawności na WF-ie. Mają wtedy obniżany stopień z tego przedmiotu. Gdyby można było zlikwidować ocenę z wychowania fizycznego, a dzieci zamiast zwalniania mogły uczestniczyć w aktywności fizycznej i partycypować w zabawie, jaką ona jest, byłoby świetnie.
My lekarze rzadko pytamy rodziców, jaka jest aktywność fizyczna ich dzieci. Obowiązkiem lekarza powinno być zapytanie o tę aktywność i w ten sposób promowanie jej, szczególnie w grupach, w których istnieje większe zagrożenie chorobami cywilizacyjnymi ze względu na predyspozycje rodzinne.
Dynamicznie rośnie w Polsce liczba dzieci z nadwagą i otyłością. Dzieci i młodzież coraz mniej czasu poświęcają na aktywność fizyczną. To może w przyszłości skutkować przyspieszonym rozwojem miażdżycy, a w konsekwencji tak groźnymi następstwami, jak zawał serca czy udar mózgu.
Według Światowej Organizacji Zdrowia, 110 mln dzieci na świecie ma nadwagę lub otyłość. W krajach Unii Europejskiej każdego roku stwierdza się ok. 400 tys. nowych przypadków tych schorzeń cywilizacyjnych wśród najmłodszych. Z badań przeprowadzonych w 2013 r. przez Instytut Żywności i Żywienia wynika, że już 28 proc. chłopców i 22 proc. dziewcząt w ostatnich klasach szkoły podstawowej ma nadmierną masę ciała. Z kolei raport UNICEF-u pokazuje, że polskie dzieci tyją najszybciej w Europie (UNICEF Office of Research, 2013). W ciągu ostatniej dekady odsetek dzieci z nadwagą w naszym kraju podwoił się. Tak dużego współczynnika wzrostu nie odnotowano w żadnym innym z 29 przebadanych państw.Dzieci za mało czasu poświęcają aktywności fizycznej — aż 43 proc. uczniów szkół podstawowych od 2 do 4 godz. dziennie spędza przed komputerem. W zajęciach wychowania fizycznego nie uczestniczy ponad 17 proc. uczniów ze szkół podstawowych, 24 proc. z gimnazjów i 38 proc. ze szkół ponadgimnazjalnych. Tymczasem — jak pokazują badania — dzieci prowadzące mało aktywny tryb życia są pięć-sześć razy bardziej narażone na choroby serca już przed ukończeniem 20. roku życia.Według raportu Najwyższej Izby Kontroli z 2013 r. „Wychowanie fizyczne i sport w szkołach publicznych i niepublicznych”, w ostatnich latach sukcesywnie zmniejszał się aktywny udział dzieci i młodzieży w zajęciach wychowania fizycznego. Przeciętna liczba uczniów zwolnionych z uczestnictwa w tych zajęciach przez dyrektora szkoły (na podstawie opinii lekarza) kształtowała się na poziomie 2 proc. w klasach IV-VI szkoły podstawowej, 5 proc. w gimnazjach, natomiast w szkołach ponadgimnazjalnych aż 12 proc. Oznaczało to, że blisko 3 tys. uczniów skontrolowanych szkół było trwale lub okresowo wyłączonych z zajęć wychowania fizycznego. W co piątej szkole uczniowie ci nie byli obecni na zajęciach, co uniemożliwiało uzyskanie wiedzy i umiejętności z edukacji zdrowotnej. W zbadanym przez NIK tygodniu zajęć w roku szkolnym 2012/2013 nie uczestniczyło czynnie w zajęciach WF w klasach IV-VI, gimnazjach oraz szkołach ponadgimnazjalnych przeciętnie odpowiednio 15 proc., 23 proc. i 30 proc. uczniów. Z mocą uchwałySzkolne sklepiki żegnają niezdrowe jedzenieSejm zadecydował, że w szkołach i przedszkolach nie będzie można sprzedawać ani podawać dzieciom tzw. śmieciowego jedzenia. Od września 2015 r. uczniowie nie kupią w sklepikach szkolnych niezdrowych przekąsek. Zdrowsze jedzenie ma być też serwowane w szkolnych stołówkach.Sklepiki szkolne będą kontrolowane, a te, które nie dostosują się do nowych przepisów, będą musiały zapłacić karę w wysokości od 1 tys. zł do 5 tys. zł.Głos rozsądkuDietetyk potrzebny w każdej szkoleDr inż. Danuta Gajewska, dietetyk, prezes Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Dietetyki:W żywieniu dzieci bardzo ważne jest zachowanie zdrowego rozsądku. Nie należy przesadzać z zabranianiem wszystkiego co niezdrowe, bo zakazy do niczego dobrego nie prowadzą. Aktualne trendy promują żywność ekologiczną, jak najmniej przetworzoną, ale trzeba brać pod uwagę realia. Wszystko, co jest dostępne na rynku, co jest dopuszczone do obrotu, może się znaleźć na talerzu dziecka, z tym że w odpowiednich proporcjach. Wiadomo, że produkty zbożowe, warzywa, owoce, produkty mięsne, mleczne są priorytetem, ale czy nie mogą się od czasu do czasu pojawić słodycze? Oczywiście mogą, bo jeżeli będziemy je oficjalnie dziecku zabraniać, to będzie je jadało tam, gdzie nie powinno, kompletnie bez kontroli dorosłych. Wzór dany przez rodzica to podstawa sukcesu. Jeżeli rodzice odżywiają się prawidłowo, to pokazują swoim przykładem, jak powinna wyglądać właściwa dieta. Polskie Towarzystwo Dietetyki od dawna mówi o tym, że dietetycy powinni się znaleźć w szkołach. Nauczyciele nie zawsze mają wystarczającą wiedzę w zakresie żywienia, aby przekazać dzieciom najnowsze trendy i zalecenia. - Wypowiedzi pochodzą z debaty zorganizowanej w ramach XII edycji ogólnopolskiej akcji profilaktyczno-edukacyjnej „Servier dla serca” — „Mamo, tato, dbajmy o serce”.Opinie specjalistów
Dostęp do tego i wielu innych artykułów otrzymasz posiadając subskrypcję Pulsu Medycyny
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach
- Papierowe wydanie „Pulsu Medycyny” (co dwa tygodnie) i dodatku „Pulsu Farmacji” (raz w miesiącu)
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach