NIL ma swój projekt ustawy o bezpieczeństwie leczenia. “Chcemy leczyć bez strachu”
Nie chcemy, by cały aparat państwa koncentrował się na tym, jak lekarza przeczołgać przez postępowania sądowe. Stąd właśnie położenie nacisku na fundusz kompensacyjny, zniesienie odpowiedzialności karnej z lekarza, pod warunkiem zgłoszenia do rejestru zdarzeń niepożądanych - mówi Łukasz Jankowski.

9 lutego w siedzibie Naczelnej Izby Lekarskiej odbyła się konferencja poświęcona projektowi ustawy o bezpieczeństwie leczenia, który został opracowany w NIL i przyjęty przez Naczelną Radę Lekarską. Samorząd lekarski planuje przedstawić swoje propozycje decydentom i parlamentarzystom.
Przypomnijmy: posiedzenie sejmowej Komisji Zdrowia 6 lutego zakończyło się niespodziewanym odrzuceniem sprawozdania podkomisji, która pracowała nad projektem ustawy o jakości w ochronie zdrowia i bezpieczeństwie pacjenta. Część posłów opozycji domagała się poddania pod głosowanie wniosku o odrzucenie ustawy w całości, ale posiedzenie Komisji zostało przerwane. Wiadomo już, że drugiego czytania ustawy na posiedzeniu plenarnym nie będzie, choć rzecznik MZ określił to wydarzenie jako “potknięcie” i zapewnił, że prace nad ustawą o jakości będą trwały.
Szef samorządu lekarskiego: nie chcemy, żeby państwo koncentrowało się na karaniu lekarzy
Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, podkreślił podczas konferencji, że lekarze chcą leczyć bez strachu i bez obaw przed ewentualną odpowiedzialnością karną.
– Dzisiejsze prawo może doprowadzić do wieloletniej batalii sądowej, ciągania lekarza po sądach. To właśnie odpowiedzią na to jest przedstawiany przez samorząd projekt. Czasem, mimo że lekarz czy ratownik medyczny robi wszystko jak najlepiej i z należytą starannością, dochodzi do zdarzenia niepożądanego. Wtedy tak ważny jest fundusz kompensacyjny, by po leczeniu zapewnić pacjentowi możliwość rehabilitacji. (...) Lekarze chcą się na błędach uczyć i wyciągać z nich wnioski. Jeśli już dochodzi do zdarzenia niepożądanego, na pierwszym miejscu powinien być pacjent i zapewnienie mu możliwości szybkiego zdrowienia. Nie chcemy, by cały aparat państwa koncentrował się na tym, jak lekarza przeczołgać przez postępowania sądowe. Stąd właśnie położenie nacisku na fundusz kompensacyjny, zniesienie odpowiedzialności karnej z lekarza, pod warunkiem zgłoszenia do rejestru zdarzeń niepożądanych - powiedział Łukasz Jankowski.
Dodał też, że obecnie w systemie brakuje merytorycznych danych dotyczących zdarzeń niepożądanych - powszechne jest za to przekonanie, że zamiast wyciągać wnioski z takich zdarzeń, należy za nie przede wszystkim karać.
Ukaranie jednostki to iluzja bezpieczeństwa
Jak poinformował prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie Piotr Pawliszak, prace nad samorządowym projektem trwały od połowy ubiegłego roku. Projekt został też skonsultowany z Naczelną Radą Lekarską. W pracach uczestniczyło kilkunastu lekarzy, czterech prawników oraz eksperci zewnętrzni z zakresu m.in. prawa cywilnego i konstytucyjnego czy ubezpieczeniowego. Projekt był także konsultowany z okręgowymi izbami lekarskimi.
– Projekt jest oparty na trzech filarach: system rejestracji zdarzeń niepożądanych, choć w naszym projekcie - w przeciwieństwie do tego rządowego - położony jest większy nacisk na jakość, analizę zdarzeń niepożądanych i zasięganie głosu eksperckiego w kreowaniu procedur w zakresie kształcenia kadr medycznych, informowania o zdarzeniach niepożądanych. Biorąc pod uwagę to, że nawet 90 proc. zdarzeń wynika z błędnej organizacji systemu, musimy przyjrzeć się uważnie wszystkim jego elementom - wskazał prezes Pawliszak. Dodał, że ukaranie jednostki daje tylko iluzję bezpieczeństwa. - Chcemy “odczepić” samo zgłoszenie zdarzenia niepożądanego od odpowiedzialności karnej, o ile nie zostało ono zatajone. Mówimy: medyku, jeśli nie wiedziałeś o jakimś zdarzeniu, nie mogłeś go zgłosić i nie powinieneś być za to karany - wyjaśnił.
Jakie postulaty zgłasza samorząd w zakresie funduszu kompensacyjnego? Przede wszystkim coroczną waloryzację świadczeń, stworzenie koordynatora leczenia poważnych następstw zdrowotnych (aby zapewnić pacjentowi kompleksową opiekę), partycypację podmiotów leczniczych w kosztach utrzymywania tego systemu.
– Nauczyliśmy się na działaniu wojewódzkich komisji orzekania o błędach medycznych, że kluczowym elementem funkcjonowania systemu jest jego przepustowość. Ostatnim elementem są zmiany w zakresie kodeksu karnego. To modyfikacja, a nie bezkarność. Naszą inspiracją była funkcjonująca już klauzula dobrego samarytanina. Chodzi nie o zniesienie odpowiedzialności karnej, a jej ograniczenie do rażącego niezachowania ostrożności - wskazał prezes Pawliszak.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Szef Porozumienia Rezydentów o kształceniu lekarzy: bezrefleksyjne zwiększanie liczby miejsc
Źródło: Puls Medycyny