Niewydolność serca — niedoceniany w Polsce problem
Niewydolność serca — niedoceniany w Polsce problem
- Iwona Kazimierska
Szacuje się, że nawet 750 tys. Polaków cierpi na niewydolność serca, a do 2030 r. liczba chorych może się zwiększyć jeszcze o połowę. Z powodu tej choroby co roku umiera w Polsce 60 tys. ludzi. Niewydolność serca jest główną przyczyną hospitalizacji osób po 65. r.ż. Te statystyki mogłaby poprawić opieka koordynowana nad pacjentami z tą chorobą — uważa środowisko kardiologów.
Głównym założeniem opieki koordynowanej jest taka optymalizacja procesu udzielania świadczeń zdrowotnych, w wyniku której droga pacjenta w systemie opieki zdrowotnej (w szczególności pomiędzy poszczególnymi etapami leczenia) jest odpowiednio koordynowana. Ustalona jest ścieżka leczenia pacjenta i niezależnie od tego, czy korzysta on z opieki podstawowej, specjalistycznej, czy interwencji chirurgicznej w szpitalu, placówce leczenia jednodniowego, a później wymaga rehabilitacji, potrzebuje pomocy np. dietetyka, psychologa — jest wspierany przez powołanego do tej roli koordynatora. Jego zadaniem jest taka organizacja opieki, aby chory otrzymał wszystkie potrzebne mu świadczenia w określonym czasie i w odpowiednim standardzie.
Co czwarty chory wraca do szpitala po miesiącu
„Polska znajduje się na pierwszym miejscu pod względem hospitalizacji chorych na niewydolność serca (NS) wśród 30 państw należących do Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). W 2009 r. było 150 tys. hospitalizacji, w 2012 r. — 187 tys. W 2012 r., według Narodowego Funduszu Zdrowia, 94 proc. wszystkich funduszy przeznaczonych na diagnostykę i leczenie NS pochłonęły właśnie hospitalizacje. Co czwarty pacjent wraca do szpitala w czasie krótszym niż 30 dni od poprzedniego pobytu” — mówi dr hab. n. med. Przemysław Leszek, prof. nadzw. Instytutu Kardiologii, Klinika Niewydolności Serca i Transplantologii IK w Warszawie.
„Gdyby pacjent miał w ciągu 30 dni po wypisie możliwość skorzystania z wizyty przynajmniej u lekarza podstawowej opieki, nie mówiąc już o kardiologu (tylko 1/3 chorych trafia do specjalisty w ciągu trzech miesięcy), to udałoby się, jak wynika z badań, ograniczyć częstość ponownych hospitalizacji o 30 proc.” — dodaje prof. dr hab. n. med. Jadwiga Nessler, kierownik Kliniki Choroby Wieńcowej i Niewydolności Serca Instytutu Kardiologii Collegium Medicum UJ w Krakowskim Szpitalu Specjalistycznym im. Jana Pawła II, poprzednia przewodnicząca Sekcji Niewydolności Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
Jak wykazała metaanaliza 29 randomizowanych badań (5039 badanych), utworzenie wielospecjalistycznych zespołów leczących pacjentów (szpitalnych i ambulatoryjnych) umożliwia zmniejszenie śmiertelności z powodu NS o 25 proc., hospitalizacji z powodu tej choroby o 26 proc. oraz całkowitej liczby hospitalizacji o 19 proc.
„Dlatego tak bardzo potrzebna jest zmiana systemu opieki nad pacjentem z NS. Dobrze byłoby, aby przed wypisem ze szpitala miał on ustalony termin wizyty poszpitalnej w ośrodku, w którym był leczony. To dałoby szansę na optymalizację terapii. Pacjent wypisywany ze szpitala otrzymuje minimalne dawki leków, ponieważ niewydolne serce po zaostrzeniu nie jest w stanie przyjąć maksymalnych dawek. Jeżeli ich nie zoptymalizujemy w czasie kilku tygodni po hospitalizacji, to znowu dojdzie do dekompensacji niewydolności serca i chory wróci do szpitala” — uważa prof. Nessler.
Według prof. dr. hab. n. med. Piotra Hoffmana, kierownika Kliniki Wad Wrodzonych Serca Instytutu Kardiologii w Warszawie, prezesa Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, chorego na niewydolność serca trzeba za wszelką cenę uchronić przed kolejną hospitalizacją, ponieważ każdy kolejny jego pobyt w szpitalu pogarsza rokowanie.
Pacjenci często bagatelizują swoją chorobę
Chociaż w ostatnich latach dokonał się olbrzymi postęp w farmakoterapii niewydolności serca oraz w postępowaniu inwazyjnym, to rokowanie w tej chorobie, mimo pewnej poprawy, nadal jest złe. Ocenia się, że w ciągu 5 lat od rozpoznania NS umrze ok. 50 proc. chorych.
Duży wpływ na wyniki leczenia pacjentów z niewydolnością serca ma niska świadomość tej choroby w społeczeństwie. Tymczasem NS jest groźniejsza od niektórych chorób nowotworowych, takich jak rak piersi czy rak żołądka.
„20 tys. Polaków umiera rocznie z powodu raka płuca i oskrzeli, zbierających największe żniwo wśród nowotworów, a NS jest przyczyną 60 tys. zgonów. Wszyscy boją się chorób nowotworowych, ale mało kto ma świadomość, jak groźną chorobą jest niewydolność serca. Gdy pacjent ma wpisane w karcie rozpoznanie niewydolność serca, on to bagatelizuje, bo nie zna tych statystyk” — twierdzi prof. Leszek.
Wyniki leczenia w znacznej mierze zależą od samego pacjenta. „Jeśli on wie, jak się leczyć i jak żyć ze swoją chorobą, to już jest połowa sukcesu” — uważa prof. Nessler.
„Przynajmniej 50 proc. hospitalizacji, wynikających czy to z zaostrzenia niewydolności serca, czy to z innych problemów medycznych, można by zapobiec poprzez uświadomienie pacjentom, jak ważne jest zwracanie uwagi na objawy, odpowiednie postępowanie, zmiana farmakoterapii czy wcześniejszy kontakt z lekarzem” — dodaje dr hab. n. med. Tomasz Rywik, adiunkt w Klinice Niewydolności Serca i Transplantologii Instytutu Kardiologii w Warszawie.
Ocenia się (dane amerykańskie, europejskich nie ma), że 2-3 proc. populacji ogólnej choruje na niewydolność serca. W populacji powyżej 65. r.ż. ten odsetek wzrasta nawet do kilkunastu procent. Niewydolność serca bardzo negatywnie wpływa na jakość życia chorych. W ocenie samych pacjentów, jest ona tak samo niska, jak w wielu chorobach przewlekłych, a nawet niższa. W kwestionariuszach pacjenci z NS oceniali swój komfort życia na równi z chorymi dializowanymi.
Pacjent z NS ma z reguły wiele chorób współistniejących, co oczywiście wynika z wieku. Z badania ZOPAN 2011, które prowadzone było również w populacji polskiej, wynika, że jedynie ok. 3 proc. tych chorych nie ma żadnej choroby towarzyszącej. U ponad 20 proc. stwierdzono cztery lub więcej takich chorób.
Zdaniem prezesa PTK: Przeszkody na drodze do sukcesu
Prof. dr hab. n. med. Piotr Hoffman, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego:
Jeśli spojrzymy na polską kardiologię w liczbach: 283 oddziały kardiologiczne, 170 ośrodków kardiologii inwazyjnej w 2014 r., w tym 148 pełniących 24-godzinny dyżur hemodynamiczny, sporo ośrodków implantujących stymulatory i ICD, to wydaje się, że choroby sercowo-naczyniowe mamy w dużej mierze pod kontrolą. Do tego jest coraz więcej kardiologów — przypada ich już prawie 80/1 mln mieszkańców, czyli jesteśmy bliscy setki, charakterystycznej dla krajów rozwiniętych. Natomiast jeżeli bliżej się przyjrzymy temu, co się dzieje w polskiej kardiologii na przykładzie terapii ostrego zespołu wieńcowego, tego sztandarowego sukcesu w naszej dziedzinie, okazuje się, że ten wielki sukces nie ma kontynuacji. Przyczyn tego jest kilka.
Niedoceniana jest prewencja chorób sercowo-naczyniowych, która powinna być prowadzona już od dziecka. Brak takich działań prowadzi do zwiększonej zapadalności na chorobę niedokrwienną serca. W okresie okołozabiegowym mamy ograniczony dostęp do nowszych leków przeciwpłytkowych poprawiających rokowanie. Z kolei po zabiegu pacjent ma utrudniony dostęp do kardiologa, a nawet lekarza rodzinnego. To wszystko z powodu braku opieki koordynowanej.
Bardzo duże jest rozpowszechnienie czynników ryzyka. Spośród ogromnej, bo 12 mln grupy chorych na nadciśnienie tętnicze tylko 26 proc. jest leczonych skutecznie. W USA ta skuteczność wynosi ponad 50 proc., a w Kanadzie przeszło 60 proc.
Kolejny problem to epidemia dyslipidemii. W Polsce prawie 2/3 dorosłej populacji, czyli 18 mln ludzi, ma zaburzenia lipidowe. Tylko 8 proc. chorych jest leczonych skutecznie. Po zawale serca nie są osiągane cele terapeutyczne w dyslipidemii.
Po przezskórnej terapii ozw umieralność tuż po zabiegu wynosi 10 proc., po roku ten odsetek wzrasta do 20 proc., a pod 2 latach do 28 proc. Główna przyczyna to nadal niedostateczny dostęp do kardiologa. Czasami pacjent po zawale czeka kilka tygodni na wizytę, tymczasem u niektórych chorych powinno się wykonać nową diagnostykę, zmodyfikować terapię. Dlatego tak bardzo potrzebna jest opieka koordynowana.
Jesienią ubiegłego roku obchodziliśmy 30. rocznicę pierwszego przeszczepienia serca w Polsce, którego dokonał prof. Zbigniew Religa. Potem były okresy, kiedy tych przeszczepień było więcej, kiedy indziej mniej. W minionym roku był istotny wzrost i mam nadzieję, że w tym roku będzie tak samo. W 2015 r. w Instytucie Kardiologii wykonano aż 42 przeszczepienia serca, w tym roku już 12, więc wydaje się, że tendencja wzrostowa będzie utrzymana.
Niektórzy pacjenci wymagają zastosowania mechanicznego wspomagania krążenia (w ubiegłym roku mieliśmy 14 takich chorych). Te specjalne systemy pomagają chorym z NS doczekać do przeszczepienia serca. Dla tych, którzy nie mogą mieć przeszczepu, takie systemy są jedyną szansą na w miarę normalne życie.
Inicjatywy Sekcji Niewydolności Serca PTK
Prewencja, diagnostyka, skuteczne leczenie
Paszport Pacjenta z Niewydolnością Serca powstał w maju 2014 r. z inicjatywy prof. Jadwigi Nessler, ówczesnej przewodniczącej Sekcji Niewydolności Serca PTK. To praktyczne narzędzie dla lekarzy pomagające zoptymalizować postępowanie na każdym etapie — od hospitalizacji do leczenia ambulatoryjnego, a także dające wsparcie chorym.
Zawarte w paszporcie kwestionariusze mają pomóc lekarzowi ocenić stan zdrowia pacjenta, czynione przez niego postępy lub pogorszenie zdrowia. W broszurce zawarte są również najważniejsze informacje dotyczące aktualnego leczenia, np. przyjmowanych leków, oraz sugestie dla innych lekarzy w zakresie zmian w farmakoterapii czy konieczności wykonania kolejnych badań specjalistycznych.
Paszport pomaga też pacjentom w samokontroli choroby. Mogą w nim zapisywać daty kolejnych wizyt, a co najważniejsze na bieżąco oceniać swoje parametry zdrowotne, dzięki czemu jest im łatwiej udzielić lekarzom niezbędnych informacji.
Paszport trafił już do ponad 15 tys. chorych wypisywanych z oddziałów szpitalnych. Można go również pobrać ze strony internetowej PTK, a także ze strony rzecznika praw pacjenta. Od czerwca będzie również dostępny na portalu PTK adresowanym do pacjentów z niewydolnością serca: slabeserce.pl.
Pierwsze wytyczne postępowania w niewydolności serca dla lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej ukazały się w czerwcu 2015 r. z inicjatywy Sekcji Niewydolności Serca PTK oraz Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce. Ich celem jest poprawa jakości opieki nad pacjentami z NS poprzez popularyzację aktualnych zaleceń dotyczących rozpoznawania, leczenia, monitorowania terapii oraz organizacji opieki nad chorym.
Wytyczne stanowią kompendium aktualnej wiedzy, a także przedstawiają ogólne ramy dobrej praktyki klinicznej oraz działań na styku podstawowej i specjalistycznej opieki, zarówno ambulatoryjnej, jak i szpitalnej. W kompleksowy sposób ujmują zasady opieki nad pacjentem z niewydolnością serca z pozycji lekarza rodzinnego, uwzględniając aktualne standardy opieki i możliwości lekarza poz. Określają szczegółowo zadania lekarza rodzinnego, ale również pielęgniarki i innych członków zespołu w interdyscyplinarnym modelu opieki nad chorym z NS.
Portal edukacyjny: slabeserce.pl, który zostanie uruchomiony w czerwcu, przygotowany przez ekspertów PTK, jest przeznaczony dla wszystkich osób zainteresowanych problematyką niewydolności serca. Będzie podchodził do tej choroby kompleksowo — od wyjaśnienia jej istoty, przez opisanie objawów, diagnostyki, procesu leczenia, kończąc na wytycznych dotyczących życia z NS — potrzebie samokontroli, zdrowej diecie, odpowiednim wysiłku fizycznym i seksie.
To wszystko zostanie przedstawione w formie serialu. Odbiorcy będą mogli śledzić losy 65-letniego pana Jacka, w rolę którego wcieli się aktor Jacek Strama, który w pierwszym odcinku dowiaduje się, że cierpi na niewydolność serca. Później internauci przez kolejne 12 miesięcy będą mogli śledzić także perypetie pana Tadeusza, autentycznego pacjenta z Krakowa.
Na portalu slabeserce.pl nie zabraknie też miejsca na pytania pacjentów i odpowiedzi ekspertów z PTK.
Szacuje się, że nawet 750 tys. Polaków cierpi na niewydolność serca, a do 2030 r. liczba chorych może się zwiększyć jeszcze o połowę. Z powodu tej choroby co roku umiera w Polsce 60 tys. ludzi. Niewydolność serca jest główną przyczyną hospitalizacji osób po 65. r.ż. Te statystyki mogłaby poprawić opieka koordynowana nad pacjentami z tą chorobą — uważa środowisko kardiologów.
Głównym założeniem opieki koordynowanej jest taka optymalizacja procesu udzielania świadczeń zdrowotnych, w wyniku której droga pacjenta w systemie opieki zdrowotnej (w szczególności pomiędzy poszczególnymi etapami leczenia) jest odpowiednio koordynowana. Ustalona jest ścieżka leczenia pacjenta i niezależnie od tego, czy korzysta on z opieki podstawowej, specjalistycznej, czy interwencji chirurgicznej w szpitalu, placówce leczenia jednodniowego, a później wymaga rehabilitacji, potrzebuje pomocy np. dietetyka, psychologa — jest wspierany przez powołanego do tej roli koordynatora. Jego zadaniem jest taka organizacja opieki, aby chory otrzymał wszystkie potrzebne mu świadczenia w określonym czasie i w odpowiednim standardzie.
Dostęp do tego i wielu innych artykułów otrzymasz posiadając subskrypcję Pulsu Medycyny
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach
- Papierowe wydanie „Pulsu Medycyny” (co dwa tygodnie) i dodatku „Pulsu Farmacji” (raz w miesiącu)
- E-wydanie „Pulsu Medycyny” i „Pulsu Farmacji”
- Nieograniczony dostęp do kilku tysięcy archiwalnych artykułów
- Powiadomienia i newslettery o najważniejszych informacjach


