Nieustające przesuwanie granicy
Gdzie dwóch się bije, tam trzeci… traci. W sporze pomiędzy lekarzami a twórcami i realizatorami ustawy refundacyjnej za pokrzywdzonych uznali się aptekarze. Farmaceuci poczuli się oszukani po wykreśleniu z ustawy zapisów o karaniu lekarzy, bo wyszło na to, że reperkusje za błędy na receptach mają ponosić właśnie oni. W obronie interesów farmaceutów wystąpiło PiS. Bolesław Piecha, przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia, na spotkaniu z aptekarzami 18 stycznia w Radomiu mówił, że „PiS będzie walczyło o zrównanie konsekwencji dla lekarzy i aptekarzy wynikających z ustawy refundacyjnej. Dwieście tysięcy zł kary to dla apteki koniec prowadzenia przedsiębiorstwa. Tak drakońskich kar nie ma nigdzie na świecie”.
Pokrzywdzeni okazali się także pacjenci, np. chorzy na cukrzycę, o czym pisze nasz felietonista Sławomir Badurek. Według przepisów ustawy refundacyjnej większość diabetyków nie otrzyma pasków do glukometrów w cenie zryczałtowanej, nadal nie ma też refundacji leków inkretynowych ani długo działających analogów insulin, jakoby dlatego, że są one „nie do końca bezpieczne”. Jako obrońca, tym razem pacjentów, ponownie występuje Bolesław Piecha, który zastanawia się, jak to jest możliwe, aby refundowane analogi były szkodliwe dla zdrowia, ale te, za które pacjent płaci 100 proc. już nie.
Zamieszanie wokół ustawy refundacyjnej zupełnie przysłoniło inne problemy ochrony zdrowia w Polsce, np. ślimaczącą się informatyzację i brak komputerów w wielu gabinetach lekarskich. Inny problem to słabość komunikacji między lekarzem a pacjentem, czego efektem jest nieprzestrzeganie zaleceń terapeutycznych. Mam nadzieję, że w poprawie tych relacji pomogą felietony socjolożki zdrowia Anny Wiatr, które od tego numeru będziemy publikować na łamach „Pulsu Medycyny”.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Marta Koton-Czarnecka