Cukier i woda mogą krzepić, ale czy na pewno leczą?

  • Ekspert dla "Pulsu Medycyny"
opublikowano: 28-02-2011, 00:00

Przyjmowanie każdego leku obarczone jest ryzykiem wystąpienia jego działań niepożądanych. Dosis facit venenum (dawka czyni truciznę) – stwierdził już w XVI wieku szwajcarski lekarz Paracelsus.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Stara prawda o tym, że każda substancja mająca właściwości lecznicze po przedawkowaniu staje się toksyczna, wydaje się nie dotyczyć leków homeopatycznych, co 6 lutego br. udowodnili uczestnicy kampanii 10:23. Podczas happeningów zorganizowanych w Warszawie i Wrocławiu przez Klub Sceptyków Polskich, aktywiści mieszali ze sobą różne preparaty homeopatyczne i przyjmowali je w ilościach wielokrotnie przekraczających dawki zalecane. W ten sposób chcieli uświadomić społeczeństwu, że w preparatach tych nie ma nic, oprócz wody i cukru. Jeśli nie ma w nich niczego, co mogłoby zatruć organizm, to nie ma też niczego, co mogłoby leczyć – mówili sceptycy. Ważne jest, aby pacjenci otrzymywali pełną informację umożliwiającą im podejmowanie świadomych decyzji dotyczących swojego zdrowia – przekonywali organizatorzy akcji.

Ponieważ kampania 10:23 została nagłośniona medialnie, zmusiła homeopatów do obrony swoich przekonań. Zdaniem dr Ewy Wojciechowskiej, prezesa Polskiego Towarzystwa Homeopatii Klinicznej, „takie doświadczenia wykazują jedynie, że leki homeopatyczne nie mają działań niepożądanych, ale nie są dowodem na ich nieskuteczność”. Dr Ewa Czerwińska, prezes Polskiego Towarzystwa Homeopatycznego, dodała, że „w przypadku leków homeopatycznych dawka nie na znaczenia, bo chodzi nie o materialne działanie substancji chemicznej, ale o bodziec informacyjny dla organizmu”. Ten niematerialny bodziec wpływa, podobnie jak placebo, na umysł i ukierunkowuje go na wyzdrowienie. Brzmi to bardzo magicznie i metafizycznie.

Problem z homeopatią ma wielu lekarzy i farmaceutów. Z jednej strony popierają medycynę opartą na faktach, działają racjonalnie i ufają wynikom ogromnych, rozbudowanych statystycznie badań klinicznych, ale z drugiej strony wierzą w homeopatię i tajemniczą pamięć wody. Produkcja preparatów homeopatycznych polega bowiem na wielokrotnym rozcieńczaniu substancji wyjściowych, a warunkiem koniecznym jest to, aby po każdym rozcieńczeniu roztwór był energicznie wstrząsany, czyli w terminologii homeopatów – dynamizowany. Dynamizacja sprawia, że woda przechowuje w swojej strukturze informację o leczniczej cząsteczce, której de facto w roztworze już nie ma. Jak dokładnie się to odbywa i jak długo trwa pamięć wody, nikt nie wie. Nie wiadomo też, w jaki sposób pamięć o cząsteczce jest przenoszona z wody na cukier, który ostatecznie staje się głównym składnikiem tabletek homeopatycznych.

Na pomysł leczenia zdynamizowanymi roztworami wpadł w XIX wieku Samuel Hahnemann. Lekarz ten parał się okultyzmem i spirytyzmem, choroby uważał za „duchowy rozstrój życia”, a zatem i lekarstw szukał w obszarze ducha, a nie materii. Ówczesne metody lecznicze oferowane przez tradycyjną medycynę były bardzo agresywne i miały wiele poważnych skutków ubocznych, więc zastąpienie ich łagodnymi preparatami z uzdrawiającej wody było dla sporej części pacjentów prawdziwym wybawieniem, a popularność homeopatii stale rosła. Ale jak dotąd nie udało się dowieść skuteczności homeopatii w podwójnie zaślepionym badaniu klinicznym, w którym ani pacjent, ani badacz nie wiedzieliby, czy chory otrzymuje badaną substancję czy placebo. Dla osoby lub firmy, która udowodni – według powszechnie obowiązującej metodologii naukowej – działanie preparatów homeopatycznych przewidziana jest nagroda 1 miliona dolarów. Nagrodę postanowił ufundować ze środków własnych amerykański magik James Rand, a Klub Sceptyków Polskich zobowiązał się do zwrotu pieniędzy za bilet do USA dla zwycięzcy.

Sięganie po homeopatię przy przeziębieniach czy stresie krzywdy raczej nie wyrządzi, ale przy poważniejszej chorobie leczenie preparatami homeopatycznymi zamiast konwencjonalnymi może być niebezpieczne. Jedno z ostatnich badań dotyczących wpływu terapii alternatywnych na ogólne wyniki leczenia zostało przeprowadzone przez naukowców kanadyjskich z Centrum Leczenia Astmy Szpitala Dziecięcego w Montrealu w grupie 2027 dzieci z astmą oskrzelową.

Po około 8 latach obserwacji badacze zauważyli, że u dzieci, których rodzice zdecydowali się na leczenie homeopatyczne, dobrą kontrolę astmy udawało się osiągnąć 2 razy rzadziej niż wśród dzieci leczonych wyłącznie konwencjonalnie (Canadian Respiratory Journal 2010, 17: 183-187).

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Dr n.biol. Marta Koton-Czarnecka; [email protected]

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.