Niemcy wprowadzają fundusz centralny
Niemcy chcą wprowadzić reformę ochrony zdrowia, która przypomina do pewnego stopnia pomysły byłego ministra zdrowia Mariusza Łapińskiego. 2 lutego br. projekt reformy został przyjęty przez parlamentarzystów Bundestagu, niższej izby parlamentu. 16 lutego nad projektem ma głosować Bundesrat, izba wyższa parlamentu niemieckiego.
W myśl reformy, wszyscy Niemcy będą obowiązkowo ubezpieczeni, a 1 kwietnia 2009 r., pomimo protestów opozycji, lekarzy i ekonomistów, powstanie Federalny Centralny Fundusz Zdrowia, którego zadaniem będzie rozdzielanie środków na świadczenia zdrowotne. Do tej pory składki na ubezpieczenie trafiały do 254 publicznych ubezpieczycieli obsługujących ponad 72 mln osób. W Niemczech działa także 50 prywatnych funduszy obsługujących 8 mln osób, które zarabiają powyżej 4700 euro albo korzystają z samozatrudnienia i zdecydowały się zrezygnować z publicznego systemu.
Nowy fundusz będzie mógł przesuwać środki z bogatszych do biedniejszych landów, np. byłej NRD. Ten pomysł budził największe kontrowersje w łonie koalicji, dlatego przesunięto termin wprowadzenia funduszu z połowy 2008 roku na 2009 rok.
Konflikt wewnątrz koalicji rządzącej w Niemczech, który w pewnym momencie groził nawet jej upadkiem, polegał także na różnicy zdań w sprawie składek ubezpieczeniowych. CDU forsowała pomysł wprowadzenia standardowych składek subsydiowanych przez państwo w przypadku najniżej zarabiających. SPD wolała składki jako procent od przychodów dla wszystkich obywateli i od każdego rodzaju przychodów. Krytycy reformy obawiają się, że projekt Angeli Merkel będzie oznaczał koniec prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych w Niemczech. Lekarze w Niemczech planują protesty przeciwko rządowej reformie. Związek zawodowy lekarzy już zapowiedział, że do czasu wprowadzenia funduszu będą protestować zamykając gabinety. Lekarze zarzucają rządowi, że chce mieć jeszcze większy niż dotąd wpływ na system opieki zdrowotnej. Wprowadzenie reformy może także oznaczać konieczność podwyższenia podatków, przynajmniej tak uważa niemiecki minister finansów Peter Steinbruck.
To pierwsza tak radykalna zmiana w 123-letnim systemie ubezpieczeń zdrowotnych opartym na kasach chorych (Krankenkasse), a zapoczątkowanym jeszcze za czasów kanclerza Otto von Bismarcka. Niemiecki system powszechnych ubezpieczeń zdrowotnych kosztuje rocznie 140 mld euro. Pieniądze pochodzą ze składek wpłacanych po połowie przez pracodawców i pracowników, które w sumie sięgają nawet 14 proc. wynagrodzeń. Mówi się, że to jeden z najdroższych systemów na świecie. Obecna reforma ma na celu obniżenie wysokich kosztów służby zdrowia.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Anna Gwozdowska