Nie ma wiarygodnych danych o tym, kto, komu i jakie usługi medyczne świadczy

Edyta Szewerniak-Milewska
opublikowano: 04-12-2002, 00:00

Ministerstwo Zdrowia może zaskoczyć lekarzy prowadzących prywatne praktyki oraz ZOZ-y i od początku przyszłego roku wymagać przesyłania informacji o tym, kto, komu i jakie usługi medyczne świadczy.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Chodzi o rozporządzenie szefa resortu zdrowia w sprawie zakresu niezbędnych danych gromadzonych przez świadczeniodawców, szczegółowego sposobu rejestrowania tych danych oraz ich udostępniania kasom chorych, prezesowi UNUZ, ministrowi właściwemu ds. zdrowia i wojewodom, w tym także rodzajów wykorzystywanych nośników informacji oraz wzorów dokumentów (Dz. U. z 2001 r., nr 121, poz. 1318). Realizacja zadań wynikających z tego rozporządzenia oznacza dla ZOZ-ów stworzenie rejestru świadczeń zdrowotnych, prowadzonego w formie elektronicznej, zawierającego dane dotyczące każdego jednostkowego świadczenia zdrowotnego finansowanego ze środków publicznych. Szeroko na ten temat pisaliśmy w Pulsie Medycyny nr 20 i 22/2001).
Rozporządzenie miało wejść w życie od początku tego roku, ale minister zdrowia Mariusz Łapiński przesunął termin na początek 2003 roku. Tłumaczył to koniecznością wcześniejszego uporządkowania systemu, zlikwidowania kas chorych i ustalenia jednego obowiązującego sposobu rejestrowania danych.
Wiadomo już, że kasy pozostaną jeszcze co najmniej przez część przyszłego roku. Możliwe są dwa scenariusze. Pierwszy zakłada, że rozporządzenie wchodzi w życie zgodnie z planem i każda kasa ustala, jaki chce mieć zakres informacji o tym, co właściwie się dzieje u świadczeniodawców. W drugim scenariuszu główną rolę gra już Narodowy Fundusz Zdrowia, bo w projekcie ustawy o jego utworzeniu są zapisy zbliżone do tych w cytowanym wyżej rozporządzeniu o gromadzeniu i przekazywaniu danych przez świadczeniodawców. Wtedy obowiązywanie rozporządzenia przesunięto by do czasu stworzenia Funduszu i straciłoby ono moc prawną. Na razie nie wiadomo, kiedy Fundusz zacznie działać, a ostatecznej decyzji w sprawie rozporządzenia jeszcze w resorcie nie podjęto.
Nie lepiej przedstawia się sprawa drugiego istotnego dla systemu ochrony zdrowia rejestru. Jeszcze na początku października informowaliśmy, że w resorcie zdrowia trwają prace nad ustawą o Rejestrze Usług Medycznych, która lada dzień miała trafić do ustaleń międzyresortowych. Do tej pory nic się nie zmieniło. ,Prace nad ustawą trwają - powiedział nam Edward Byczyński, zastępca dyrektora Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia, które nadzoruje prace nad RUM-em. - O postępach najszybciej będzie można mówić około Bożego Narodzenia". Przypomnijmy, że wprowadzenie RUM miało wyeliminować nieprawidłowości w sposobie udzielania i finansowania świadczeń medycznych, a dzięki temu przyczynić się do oszczędności szacowanych przez ministra zdrowia na 1 mld zł rocznie. Jak zapewniał Mariusz Łapiński w dokumencie programowym pt. ,Narodowa Ochrona Zdrowia", już w czerwcu 2003 roku mają być widoczne pierwsze efekty wdrożenia tego systemu.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Edyta Szewerniak-Milewska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.