Minister zdrowia szuka pieniędzy na realizację porozumienia z lekarzami
Minister zdrowia Leszek Sikorski ma problem. Podpisał porozumienie z lekarzami rodzinnymi, którego realizacja wymaga dodatkowych pieniędzy na zdrowie. Nerwowe poszukiwanie środków rozpoczął od państwowej kasy. Miał szczęście, w ostatniej chwili wyrwał z tegorocznego budżetu 100 mln zł na dofinansowanie Narodowego Funduszu Zdrowia. Jak przekonał senatorów, nie wiadomo, ale jest faktem, że 14 stycznia br., głosując nad poprawkami do ustawy budżetowej zdecydowali, iż właśnie taka kwota znajdzie się w rezerwie celowej resortu zdrowia. ;
Narodowy Fundusz Zdrowia szacuje, że na realizację porozumienia zwartego 6 stycznia br. przez ministra zdrowia z lekarzami rodzinnymi potrzeba co najmniej 410 mln zł. Prezes NFZ Krzysztof Panas oświadczył, że cała rezerwa finansowa na rok 2004, jaką dysponuje fundusz to 100 mln zł.
?Będą przesunięcia finansowe" - oświadczył Leszek Sikorski w dniu podpisywania umowy z lekarzami z Porozumienia Zielonogórskiego. Kilka dni później stwierdził, że pieniądze m.in. na zapewnienie nocnej opieki wyjazdowej będą pochodzić z oszczędności funduszu zdrowia. Kiedy zapytaliśmy, czy minister przewiduje zmianę planu finansowego NFZ i gdzie należy się spodziewać przesunięć, odpowiedź Agnieszki Gołąbek, rzecznika prasowego resortu zdrowia była krótka: ?Nie zapadły jeszcze żadne decyzje w tej sprawie".
Rok 2003 przyniesie straty
Z naszych szacunków wynika, że nie ma co liczyć na jakiekolwiek oszczędności Narodowego Funduszu Zdrowia za rok 2003. Na pokrycie kosztów świadczeń zdrowotnych rozdysponowano już całą rezerwę w wysokości ponad 690 mln zł. Co prawda, spływ składek na ubezpieczenie zdrowotne w 2003 r. był zadowalający, to jednak za mało, by przychody NFZ zbilansować z bieżącymi wydatkami na świadczenia zdrowotne.
Minus 615 mln zł
Narodowy Fundusz Zdrowia przewiduje, że rok 2003 zakończony zostanie stratą, głównie z powodu gwałtownego skoku wydatków na refundację leków. Do listopada ub.r. wydano na ten cel 520 mln zł więcej niż planowano. Według naszych szacunków, dziura budżetowa funduszu może być nawet wyższa niż w roku 2002, kiedy to do zbilansowania finansów kas chorych zabrakło 660 mln zł. Trzeba bowiem pamiętać, że na deficyt systemu wpływa też strata 136 mln zł, którą ?wypracowały" kasy chorych w pierwszym kwartale 2003 r. Na razie wiadomo, że na koniec listopada ub.r. fundusz jest na minusie na 615 mln zł.
Żeby dotrzymać obietnic danych lekarzom rodzinnym, minister Leszek Sikorski będzie więc zapewne szukał oszczędności w planie finansowym NFZ na rok 2004. Przypomnijmy, że został on zatwierdzony 13 października ub.r. w wyniku kompromisu uzyskanego w sporze o wysokość rezerwy finansowej. Leszek Sikorski chciał, by wynosiła 900 mln zł, z czego 200 mln zł miało być przeznaczone na pokrycie ewentualnych roszczeń z tytułu ustawy 203 zł. Po dymisji wiceprezesa Mirosława Manickiego, ?puczu" dyrektorów oddziałów wojewódzkich NFZ i nominacji Krzysztofa Panasa na prezesa NFZ Leszek Sikorski zgodził się, by 600 mln zł dodać na tegoroczne kontrakty. Do dyspozycji centrali pozostawiono jedynie 100 mln zł rezerwy na pokrycie kosztów świadczeń zdrowotnych i refundacji leków. To zaledwie jedna czwarta sumy potrzebnej do realizacji porozumienia z lekarzami rodzinnymi.
A może sięgnąć do rezerwy?
Według naszych informacji, minister zdrowia liczy na to, że kolejne 100 mln zł oszczędności przyniosą w tym roku zmiany na listach refundacyjnych leków. Gdzie znajdzie resztę brakującej kwoty - nie wiadomo. Być może rozważy uruchomienie którejś z rezerw, o które jeszcze jesienią walczył jak lew. Chodzi o 200 mln zł na pokrycie m.in. zobowiązań wynikających z wyroków sądowych z tytułu roszczeń o podwyżkę 203 zł i kolejne 200 mln zł - na spłatę pożyczki udzielonej przez budżet państwa kasom chorych.
Ale w przypadku naruszenia pierwszej rezerwy budżet państwa musiałby przejąć ciężar prawomocnych wyroków sądowych, których wielkość - według nieoficjalnych źródeł - przekroczyła już 300 mln zł. By uruchomić drugą, minister zdrowia musiałby zabiegać o ponowną zmianę zapisów ustawy, które mówią o zasadach spłaty 800 mln zł kredytu udzielonego z budżetu państwa kasom chorych.
Mimo podpisanego porozumienia, na realizację którego minister zdrowia szuka nerwowo pieniędzy, sprawa zakontraktowania podstawowej opieki zdrowotnej na rok 2004 nadal pozostaje otwarta. Bo wygląda na to, że apetyt lekarzy rodzinnych rośnie. Po otwarciu ofert złożonych w woj. dolnośląskim przez lekarzy z Porozumienia Zielonogórskiego okazało się, że oczekują od NFZ miesięcznej stawki kapitacyjnej w wysokości 6 zł za pacjenta. W minionym roku za to samo otrzymywali 4,97 zł.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Ewa Szarkowska