Minister Niedzielski o podwyżkach i rzekomym odejściu
Media spekulowały, że w ramach rekonstrukcji rządu odejść miałby m.in. minister zdrowia. Jako jego następcę wskazywano dyrektora Wojskowego Instytutu Medycznego gen. prof. Grzegorza Gieleraka. - Decyzję o odejściu z rządu zawsze podejmuje premier i lider polityczny - podkreślił Adam Niedzielski.

– Nie wiem, ile prawdy jest w plotkach o mojej dymisji; zdaje się, że czwarty raz miała mnie zastępować ta sama osoba. Jestem do dyspozycji premiera i prezesa partii – powiedział w poniedziałek w RMF FM minister zdrowia Adam Niedzielski.
Szef MZ był pytany o spekulacje medialne, że miałby pożegnać się ze stanowiskiem.
Niedzielski: czwarty raz miała mnie zastępować ta sama osoba
Na pytanie, czy odchodzi z rządu, Niedzielski odparł: - Decyzję o odejściu z rządu zawsze podejmuje premier i lider polityczny.
Na uwagę, że można odejść na własną prośbę, szef MZ zaznaczył, że "sam żadnej takiej decyzji nie podjął". - Ja jestem ciągle oceniany, (…) oceniany w bardzo sposób wyeksponowany – dodał.
Indagowany, czy plotki o jego odejściu są prawdziwe, minister odpowiedział, że "jest cały czas do dyspozycji pana premiera, do dyspozycji prezesa partii".
– Nie wiem, ile jest w tym (prawdy – PAP). Zdaje się, że czwarty raz miała mnie zastępować ta sama osoba, o ile pamiętam, pan generał Gielerak. (…) Nie wiem, jakie jest źródło – powiedział.
Niedzielski został powołany na urząd ministra zdrowia 26 sierpnia 2020 r., wcześniej był prezesem Narodowego Funduszu Zdrowia.
Szef MZ: szpitale chcą finansowania wszystkich oczekiwań wynagrodzeniowych
Adam Niedzielski był też pytany o podwyżki dla medyków. Ocenił, że nie jest prawdą, że pieniądze, które zostały przeznaczone na podwyżki, nie wystarczają na finansowanie wzrostów minimalnych wynagrodzeń. - Bardzo często jest takie oczekiwanie po stronie szpitali, że będą finansowane w zasadzie wszystkie oczekiwania wynagrodzeniowe - mówił Niedzielski.
– Wpompowaliśmy do systemu na półrocze ponad 9 miliardów złotych. Szacunki samego podwyższenia minimalnych wynagrodzeń to 6,5 mld, te 2,5 mld miało być tzw. górką na rozwiązywanie innych problemów. Ponieważ te pieniądze zostały przekazane w formie zwiększenia wyceny świadczeń, to te wzrosty nie w przypadku każdego szpitala odpowiadały dokładnie zapotrzebowaniu - wyjaśnił.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Grzegorz Juszczyk nie jest już szefem NIZP PZH-PIB. Powód: “sprawy osobiste”
Źródło: Puls Medycyny