Mechanizm mobbingu
Rozmowa z lekarzem, który wytoczył swojemu pracodawcy proces o mobbing. Na prośbę lekarza o zachowanie anonimowości, imię i nazwisko pozostaje do wiadomości redakcji.
- Do końca szukałem możliwości porozumienia, polubownego załatwienia sporu z moim zwierzchnikiem, niestety, zamiast ugody jedyną rzeczą, jaka mnie spotkała, była rosnąca agresja. A przecież niczego złego nie zrobiłem, byłem zdeterminowany i postanowiłem walczyć. Obecnie sprawa znajduje się w sądzie.
Na czym polegał mobbing?
- Tego nie da się tak łatwo opowiedzieć, do tej pory denerwuję się, gdy tylko o tym pomyślę. Wszystko zaczęło się po kilku latach pracy, w trakcie których zrobiłem pierwszy i drugi stopień specjalizacji, rozpocząłem kolejną, uzyskałem tytuł doktora nauk medycznych, wydawało się, że moja kariera zawodowa i naukowa idzie we właściwym kierunku.
I co się stało?
- Sam zadaję sobie to pytanie i nie znajduję jednoznacznej odpowiedzi. Może przeszkadzało to, że uzyskiwałem coraz większą samodzielność, wyższy poziom zawodowy, stawałem się niezależny. Słyszałem zarzuty, że jakoby zamierzam skupić się w przyszłości na pracy w prywatnym gabinecie, na zarabianiu pieniędzy, a moja chęć podnoszenia kwalifikacji zawodowych jest podporządkowana jedynie temu celowi. Te "zarzuty" nie miały żadnego potwierdzenia w faktach. Mój szef postanowił mnie zmusić, abym odszedł z pracy.
W takich sytuacjach przełożeni unikają wszczynania przewidzianych prawem procedur zmierzających do zwolnienia pracownika, wiedząc, że nie istnieją ku temu formalne powody. Drogą łatwiejszą dla przełożonego, a zarazem drogą okrutną, jest wytworzenie takiej atmosfery, aby niewygodny pracownik sam zwolnił się z pracy. Zwykle wywierana jest negatywna presja, wyrabiane jest w pracowniku poczucie mniejszej wartości, człowiek słyszy ogólne stwierdzenia, przed którymi nie sposób się bronić: że jest nielojalny, nieuczciwy, krnąbrny, niekompetentny. W takiej sytuacji dla przełożonego nie ma już znaczenia, że pracownik przez wiele lat pracował z wielkim zaangażowaniem, że zdawał z wyróżnieniem egzaminy czy otrzymywał prestiżowe nagrody za osiągnięcia zawodowe. Przestaje nawet pamiętać o tym, że całkiem niedawno sam wnioskował o awans dla niego. Takie konsekwentne działania powodują, że większość pracowników, nie widząc innego wyjścia, rezygnuje z pracy. Z mojego oddziału odeszło aż 12 osób. Część z nich zeznawała już zresztą w mojej sprawie, potwierdzając, że panowała tutaj niezdrowa atmosfera. Ludzie byli uprzedmiotowieni, traktowało się ich jak pionki, które można dowolnie przesuwać lub po prostu wyrzucić.
Jak to wyglądało wobec pana?
- Niemal każdego dnia, zarówno publicznie wobec innych lekarzy, pacjentów i ich rodzin, jak również na osobności byłem besztany: podważano moje kompetencje zawodowe, zarzucano mi niesłusznie niestaranność w pracy etc. Próbę obrony swoich racji z mojej strony traktowano jako arogancję, wręcz nazywano chamstwem. Wielokrotnie usłyszałem, że się "nie nadaję", "jestem krnąbrny" i "powinienem zrezygnować". Cały czas poddawano mnie takiej presji, co powodowało, że przed podjęciem każdej medycznej decyzji zastanawiałem się nie tylko, czy jest dobra, ale co oni na to powiedzą. Ostatecznie, gdy mimo to starałem się pracować, licząc na jakikolwiek przejaw dobrej woli, próbowano mnie zmusić do podpisania podania o zwolnienie z pracy
To wszystko działo się w sytuacji, gdy nałożono na mnie większe obowiązki niż na innych, pracowałem w dwóch pracowniach zabiegowych, szkoliłem moich kolegów z pracy, miałem zajęcia ze studentami i prowadziłem pacjentów na oddziale. Pracę w takim psychicznym napięciu przypłaciłem własnym zdrowiem. Najbardziej dramatyczne jest to, że pojawienie się kłopotów zdrowotnych u prześladowanego pracownika nie jest wcale dla przełożonego momentem refleksji nad sytuacją, działania mobbingowe wręcz ulegają nasileniu.
Czy współpracownicy nie widzieli, jak jest pan traktowany?
- Remarque napisał kiedyś o filozofii leżących na plaży słoni morskich, które są pojedynczo zabijane przez myśliwego. Nie ruszają się jednak z niej, nic nie robią, by temu zapobiec, bo myślą tylko: "jak to dobrze, że nie strzelają do mnie". Ale myśliwy i do nich kiedyś przyjdzie. Negatywna presja wywoływana przez przełożonych skutkuje wyizolowaniem pracownika z zespołu, inni koledzy obawiają się kontaktów z osobą poddaną mobbingowi, aby nie "podpaść" szefowi.
Patrząc wstecz na te doświadczenia, co poradziłby pan lekarzom, którzy właśnie teraz poddawani są mobbingowi?
- Ważne jest, by móc udokumentować fakt mobbingu, dlatego powinno się prowadzić notatki na bieżąco, tak by później nie sięgać do zawodnej pamięci. Dobrze, by jak najwięcej sytuacji, poleceń, decyzji czy ich braku było udokumentowanych na piśmie.
Czy gdyby cofnął pan czas, jeszcze raz podjąłby pan walkę z mobbingiem?
- Raczej nie, cała ta sprawa zbyt wiele kosztuje mnie i moją rodzinę. Jestem zwłaszcza rozgoryczony postawą niektórych moich kolegów, którzy najpierw poklepywali mnie po plecach, zachęcając do walki o swoje prawa. Teraz boją się mówić prawdę, ale oczywiście się im nie dziwię, bo przecież nadal pozostają w tej zależności służbowej. Ale są również osoby, które potrafiły zachować się w tej sytuacji odważnie, z godnością, jaka powinna cechować lekarza.
Faktem jest także to, że tak naprawdę w takiej sytuacji nie ma jakiejkolwiek instytucji w naszym środowisku, na której pomoc można by liczyć. Te, do których ja się zwracałem, starały się mnie wręcz napiętnować. Cóż, najwygodniej jest stanąć po stronie silniejszego, z osoby poszkodowanej zrobić "pieniacza" lub "psychicznie chorego" - wbrew oczywistym i udokumentowanym faktom.
To bardzo pesymistyczne.
- Ale prawdziwe.
Nie daj się
1.
Postaraj się udokumentować wszystkie wydarzenia, które miały charakter mobbingu. Zanotuj: datę, godzinę i miejsce zajścia, daj jego szczegółowy opis, łącznie z dokładnymi wypowiedziami napastującego oraz dane osób, które mogłyby poświadczyć ten fakt.
2.
Rozmawiaj na temat swojej sytuacji z jak największą liczbą osób - po pierwsze, przestanie być to tylko twoja sprawa, bo inni dowiedzą się również o niej; po drugie, z pewnością dostaniesz od nich wsparcie. Mobberzy mogą utrzymywać swój proceder tylko dlatego, że ich ofiary milczą i zwykle działają za zamkniętymi drzwiami.
3.
Zwróć się o pomoc najpierw do takich osób w miejscu pracy, które mają autorytet, również przełożonych osoby, która cię mobbinguje.
4.
Jeśli nie uzyskałeś wsparcia w miejscu pracy, poproś o pomoc stowarzyszenia i organizacje przeciwdziałające mobbingowi czy też związki zawodowe.
5.
Staraj się unikać spotkań z mobberem sam na sam, dobrze by było, gdyby był świadek takiego wydarzenia; możesz spróbować nagrać waszą rozmowę.
6.
Brak odpowiedzi na zaczepki mobbera to zła taktyka, twoja bezbronność działa na niego jak czerwona płachta na byka. Odpowiadaj na zaczepki spokojnie, kulturalnie, ale stanowczo.
7.
Szukaj możliwości rozwiązania problemu na drodze mediacji - dobrze, gdy toczą się one w obecności innych osób.
8.
W sprawach ważnych dla twojej kariery zawodowej występuj i żądaj decyzji zawsze na piśmie.
9.
Napisz prośbę do mobbera o zaprzestanie praktyk mobbingowych, opisz w niej dokładnie wszystkie tego typu incydenty. W wielu przypadkach działa to odstraszająco na mobbera. W liście opisz też swoje emocje związane z mobbingiem, a także zaproponuj porozumienie. Pamiętaj o pozostawieniu sobie potwierdzonej kopii pisma.
10.
Skontaktuj się z prawnikiem, który ma doświadczenie w prowadzeniu spraw przed sądem pracy - pomogą ci w tym organizacje walczące z mobbingiem. W ostateczności wytocz swojemu pracodawcy sprawę o mobbing.
Najczęstsze odmiany mobbingu w Polsce
Odsetek pracowników, którzy zostali poddani różnym działaniom mobbingowym
1. Zmuszanie do pozostawania po godzinach 24 proc.
2. Odmawianie urlopu lub zwolnień 16 proc.
3. Szantażowanie zwolnieniem z pracy 14 proc.
4. Złośliwe uwagi, żarty 14 proc.
5. Niesłuszne pozbawienie nagrody lub premii 13 proc.
6. Powierzanie zadań powyżej kompetencji 10 proc.
7. Wyznaczanie nierealnie krótkich terminów 8 proc.
8. Karanie bez wysłuchania wyjaśnień 8 proc.
9. Publiczne krytykowanie, ośmieszanie i poniżanie 7 proc.
10. Zmuszanie do składania donosów 4 proc.
11. Przypisywanie konfliktowego charakteru 4 proc.
12. Karanie za dochodzenie swoich praw 3 proc.
Wg badania CBOS: Szykany w miejscu pracy - Polska 2002
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: lek. Marcin Murmyło