Nowa fala protestów
Lekarze nie są zadowoleni z dotychczasowych obietnic rządu, który wkrótce prześle do Sejmu ustawę umożliwiającą wzrost wynagrodzeń pracowników ochrony zdrowia.
Ostry dyżur 5 maja
Także na 10 maja zapowiedziano ogólnopolski jednodniowy protest lekarzy, którzy podobnie jak 7 kwietnia, planowali wziąć urlop na żądanie. Wielu protestujących lekarzy zapowiadało swój przyjazd na manifestację do Warszawy. Transport organizowały okręgowe izby lekarskie. Na kilka dni przed debatą sejmową, 5 maja, w całej Polsce odbyły się także dwugodzinne ostrzegawcze strajki szpitali. Na przykład w regionie łódzkim do strajku przystąpiło 35 na 55 szpitali, gdzie organizacje związkowe podpisały protokół rozbieżności z pracodawcą. Przez dwie godziny strajkujące ZOZ-y pracowały w trybie ostrego dyżuru. Dr Sławomir Zimny, przewodniczący regionu łódzkiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy zapowiedział, że po 10 maja szpitale znów zaczną strajkować. "Będą załatwiane tylko przypadki w stanie zagrożenia życia. Stanie diagnostyka, a poz-y podejmą strajk włoski" - oświadczył dr S. Zimny. Lekarze domagają się od rządu natychmiastowych 30-procentowych podwyżek pensji oraz przedstawienia projektu ustawy zapewniającej wzrost publicznych nakładów na ochronę zdrowia do 6 proc. PKB. Dotychczasowe obietnice złożone przez ministra zdrowia Zbigniewa Religę ich nie zadowalają.
Będzie spec-ustawa
28 kwietnia minister Z. Religa zapowiedział, że jeszcze w maju do Sejmu trafi projekt nowelizacji ustawy zdrowotnej umożliwiającej wprowadzenie podwyżek dla pracowników ochrony zdrowia. 9 maja projekt miał być omawiany przez Radę Ministrów. O proponowanych rozwiązaniach szczegółowo pisaliśmy w Pulsie Medycyny nr 8/2006.
"Ta ustawa bierze w obronę interesy pracowników, którzy od wielu lat otrzymują tragicznie niskie zarobki. Przyszedł czas na zadbanie o ich interes, nawet wbrew dyrektorom i menedżerom szpitali - uważa minister Z. Religa. - Trzeba było dokonać jakiegoś wyboru, co zrobić z dodatkowymi środkami w 2007 r. Jestem pierwszym człowiekiem, który ma odwagę powiedzieć, że nie zwiększamy za dodatkowe środki liczby finansowanych świadczeń". Krytycy projektu wynegocjowanego z rządem przez trójstronny zespół branżowy uważają, że to pracodawcy, a nie ustawodawca powinni decydować o tym, komu i w jakiej wysokości przyznawać podwyżki (patrz Opinie, komentarze: strony 18-19). Ich zdaniem, NFZ powinien raczej powiększyć wycenę punktu rozliczeniowego ze świadczeniodawcami, co umożliwiłoby wzrost pensji pracowniczych.
Uczestnicy obrad trójstronnego zespołu branżowego, którzy negocjowali projekt, są innego zdania. "Ta ustawa to czysty tlen do oddychania dla szpitali - uważa Dariusz Sarti, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Chirurgii Urazowej św. Anny w Warszawie, reprezentant strony pracodawców w trójstronnym zespole branżowym. - Nie rozumiem dyrektorów, którzy krytykują tę ustawę. Dzięki niej pierwszy raz będziemy mieć realne pieniądze na podwyżki". Jego zdaniem, ważny jest także zapis nakładający na pracodawców obowiązek podwyżki dla wszystkich pracowników, bo w ten sposób dyrektorzy unikną konfliktów w swoich placówkach.
Według Marii Ochman, przewodniczącej Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ "Solidarność", nowelizacja jest tylko doraźnym sposobem na rozwiązanie problemów w ochronie zdrowia. "Teraz oczekujemy od rządu kompleksowego programu naprawy finansowania systemu" - powiedziała M. Ochman po spotkaniu z ministrem. Organizacje związkowe, które podpisały się pod projektem nowelizacji, przekonały także ministra zdrowia i premiera do powołania międzyresortowego zespołu, który - jak się wyraziła M. Ochman - "raz na zawsze" określi zasady zatrudniania i wynagradzania pracowników ochrony zdrowia.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Anna Gwozdowska