Marek Belka nie chciał zwiększenia wydatków na ochronę zdrowia

Ewa Szarkowska
opublikowano: 05-07-2002, 00:00

Wicepremier i minister finansów Marek Belka 2 lipca nieoczekiwanie podał się do dymisji, motywując swoje odejście sprawami osobistymi. Obserwatorzy sceny politycznej w Polsce uważają jednak, że prawdziwe powody jego odejścia z rządu są zupełnie inne. Jednym z nich może być prawdopodobny spór z resortem zdrowia o ostateczny kształt budżetu na 2003 rok.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Uruchomienie systemu ratownictwa medycznego, wdrożenie Rejestru Usług Medycznych, zamiana kas chorych na Narodowy Fundusz Zdrowia, dofinansowanie szpitali, które znajdą się w publicznej sieci, wprowadzenie dla emerytów leków za 1 zł - to wszystko musi kosztować. Sam minister zdrowia Mariusz Łapiński wskazywał na dwa źródła wzrostu przychodów w systemie: wzrost składki na ubezpieczenie zdrowotne o 0,25 proc. do 8 proc. oraz przekazywanie części składki OC na leczenie ofiar wypadków. To jednak za mało, aby zrealizować wszystkie pomysły. Część środków miała więc pochodzić z oszczędności z już uzyskiwanych wpływów (np. dzięki lepszej kontroli płatności za usługi i leki). Reszta, jak nietrudno się domyślić, musiałaby pochodzić wprost z budżetu państwa.
Chociaż oficjalny komunikat Centrum Informacyjnego Rządu milczy na ten temat, według naszych ustaleń, w przyjętych 2 lipca przez rząd założeniach budżetu na rok 2003 nie ma mowy o wzroście składki na ubezpieczenie zdrowotne. Ministerstwo Zdrowia twierdzi jednak, że w tej sprawie nie zapadły ostateczne decyzje. ?Ministrowi zdrowia bardzo zależy, by doszło do planowanego wzrostu składki" - powiedziała nam Renata Furman, rzecznik prasowy ministerstwa.
Dużo wskazuje też na to, że właśnie nieugięte stanowisko M. Belki w ograniczaniu wydatków publicznych zdecydowało o tym, że traktowany przez opozycję jako ?przedwyborczy" (przed wyborami samorządowymi) projekt nowelizacji ustawy o powszechnym ubezpieczeniu zdrowotnym, wprowadzający leki za złotówkę dla emerytów i rencistów nie pojawił się ani w Ministerstwie Finansów, ani jako dokument do dyskusji na posiedzeniu rządu.
?Ewentualne wprowadzenie tego rozwiązania wymaga przede wszystkim przeprowadzenia analizy skutków finansowych oraz przygotowania narzędzi prawnych do jego realizacji, w tym gwarantujących szczelność proponowanego rozwiązania, biorąc pod uwagę negatywne doświadczenia funkcjonowania tzw. zielonych recept" - wyjaśniał 17 czerwca wiceminister finansów Jacek Bartkiewicz w odpowiedzi na interpelację poselską Elżbiety Radziszewskiej. Kilka dni później, 25 czerwca projekt niespodziewanie ujrzał światło dzienne, ale bezpośrednio w Sejmie - jako inicjatywa ustawodawcza grupy posłów SLD i UP. Wśród nich znalazł się także poseł i minister zdrowia Mariusz Łapiński. 2 lipca, w dniu dymisji Marka Belki, prezydium Sejmu podjęło decyzję o przekazaniu projektu do Biura Studiów i Ekspertyz. Dzieje się tak z reguły wtedy, kiedy trzeba sprawdzić, na ile proponowane rozwiązania obciążą budżet państwa.
Czyżby Marek Belka wiedział to wcześniej?

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Szarkowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.