Lista Płac 2006

Anna Gwozdowska
opublikowano: 06-09-2006, 00:00

Z raportu Pulsu Medycyny "Zarobki 2006 w ochronie zdrowia" wynika, że maleje grupa lekarzy zarabiających miesięcznie poniżej 2000 zł brutto. Ale wyższe dochody okupione są pracą w kilku miejscach, chronicznym przemęczeniem, brakiem czasu na dokształcanie i szczątkowym życiem rodzinnym. Hojnym pracodawcą jest też na przykład samorząd lekarski.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
"Nie zazdrośćcie nam pensji, bo nawet, jeśli lekarz przynosi do domu 5 tys. zł, to oznacza to pracę na 2-3 etatach. Za jedną pensję nie byłby w stanie się utrzymać" - powiedział nam jeden z rozmówców, lekarz z wieloletnim stażem. "Bycie lekarzem kosztuje tyle, że żadnego lekarza, który jest na jednym etacie, nie stać na utrzymanie się. A gdy chce zapewnić utrzymanie rodzinie albo mieć znaczący wkład w domowy budżet, często nawet praca na dwóch, trzech etatach nie pozwala na godne życie" - stwierdził inny rozmówca.

Bajecznie łatwo o kolejny strajk?

Trudno się więc dziwić, że po wejściu w życie ustawy o podwyżkach w ochronie zdrowia, w szpitalach i przychodniach panuje atmosfera wyczekiwania. Maciej Wilk, szef Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie przyznaje, że negocjacje z dyrekcją w sprawie podwyżek dopiero się rozpoczną. "Nasze oczekiwania są jednak jasne. Spodziewamy się, że otrzymamy 30 proc. podwyżki pensji zasadniczej - mówi M. Wilk. - Takie były obietnice rządu i ministra Religi". Tymczasem ze słów ministra zdrowia i zapisów ustawy wynika, że od października br. powiększone zostaną kontrakty z NFZ, natomiast o wysokości podwyżek dla konkretnego pracownika zdecydują pracodawcy i organizacje związkowe.
Dr Zdzisław Szramik, szef podkarpackiego oddziału OZZL, liczy na to, że oprócz samej pensji, o 30 proc. wzrosną jej pochodne, czyli premia, dodatek stażowy i godzinowa stawka za dyżury. "Jeśli to nie wypali, a tak wróble ćwierkają, to ja się z tego cieszę, bo będzie nam bajecznie łatwo zorganizować strajk" - przekonuje Z. Szramik. Tam, gdzie dyrektorzy wstępnie oszacowali możliwą wysokość podwyżek, już można mówić o rozczarowaniu. Andrzej Groszewski, ordynator Oddziału Neonatologicznego w Szpitalu Specjalistycznym w Chojnicach, dowiedział się od głównej księgowej, że średnio każdy otrzyma na rękę, łącznie z pochodnymi pensji, o 350 zł więcej. To znacznie mniej niż obiecane 30 proc. "Właściwie spodziewaliśmy się, że zostaniemy po raz kolejny oszukani. Moi koledzy mówią otwarcie, że tej podwyżki nie przyjmą, bo jest żenująca" - żali się dr A. Groszewski.

Niepokojące prognozy

Najwięcej pracy i nerwów czeka w tej chwili dyrektorów placówek. W większości SP ZOZ-ów dopiero we wrześniu rozpoczną się negocjacje ze związkami zawodowymi, ale dyrektorzy już teraz szacują, że na spełnienie oczekiwań personelu pieniędzy może nie starczyć. Zgodnie z zarządzeniem prezesa NFZ z 24 sierpnia, fundusz wprowadził na IV kwartał 2006 r. nowe katalogi i wyceny świadczeń. Właśnie na tej podstawie dyrektorzy ZOZ-ów szacują wysokość podwyżek, które będą mogli przyznać swoim pracownikom. "Jeśli trzymać się obietnicy 30-procentowej podwyżki, to już na pierwszy rzut oka widać, że bez naruszenia budżetu szpitala trudno będzie ją zagwarantować. To mnie przeraża" - mówi Ewa Dąbrowska, zastępca dyrektora szpitala w Kętrzynie.
Inni dyrektorzy w województwie warmińsko-mazurskim oceniają, że jeśli potraktować wszystkie grupy zawodowe jednakowo, to uda się wprowadzić co najwyżej 15-procentowe podwyżki. "Na razie ludzie są cierpliwi i czekają, choć specjalnych nadziei nie mają. To wielka niewiadoma" - przyznaje E. Dąbrowska. Cecylia Domżała, dyrektor SP ZOZ-u w Wyszkowie uważa, że pieniędzy ze zwiększonych kontraktów jest sporo, ale tylko pod warunkiem, że pracodawca nie będzie musiał odprowadzać od podwyżki składek na ZUS. "Jeśli środki z NFZ mają być przeznaczone także na ZUS, to wstępnie szacujemy, że będziemy mogli wypłacić średnio 20-procentowe podwyżki" - tłumaczy C. Domżała.

Potrzebne wyjaśnienia

Według dyrektor C. Domżały, w ustawie jest wiele niejasności. "Nie wiem na przykład, jak przeliczyć podwyżki w ramach kontraktów, które podpisałam na III kwartał" - wylicza C. Domżała. Zgodnie z ustawą z 22 lipca o przekazaniu środków finansowych na podwyżki, wyceny świadczeń powiększą się w stosunku do kontraktu z 30 czerwca 2006 r.
Wątpliwości budzi także zapis ustawy, zgodnie z którym wzrost wynagrodzenia nie może w stosunku rocznym przekroczyć 40 proc. przeciętnego wynagrodzenia danej osoby w ostatnim kwartale poprzedzającym wejście w życie ustawy. "Przy założeniu, że przeciętne wynagrodzenie danej osoby w ostatnim kwartale poprzedzającym wejście w życie ustawy stanowiło równowartość 2000 zł, wzrost wynagrodzenia może wynieść maksymalnie 800 zł (2000x40%= 800). Kierownik zakładu będzie mógł więc takiemu pracownikowi podwyższyć wynagrodzenie od 1 października 2006 r. jednorazowo o 40 proc. (800 zł) lub podwyższać mu wynagrodzenie wielokrotnie, przy zastrzeżeniu, że wzrost wynagrodzenia nie przekroczy 40 proc." - czytamy w wyjaśnieniu umieszczonym na stronie www resortu zdrowia. Minister zdrowia Zbigniew Religa uważa, że zapis ograniczający swobodę dyrektorów w przyznawaniu podwyżek ma sens. "Podwyżki, które dotyczą osób dużo zarabiających, muszą być ograniczone, żeby nie było tak, że ktoś, kto zarabia, powiedzmy sobie 8 czy 12 tysięcy złotych, nagle dostaje drugie tyle" - tłumaczył w Polskim Radiu minister.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Anna Gwozdowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.