Opinie nt. zmian prawa farmaceutycznego

Ewa Szarkowska
opublikowano: 06-09-2006, 00:00

Resort zdrowia proponuje następujące zmiany w prawie farmaceutycznym: wprowadzenie "geografii aptek"; zakazy dla podmiotów zależnych i grup kapitałowych; urzędowe, maksymalne ceny zbytu; sztywne marże hurtowe i detaliczne; uniemożliwienie reklamy publicznej związanej z lekami refundowanymi.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Wbrew zasadom rynku
Małgorzata Maurer, dyrektor Stowarzyszenia Przedstawicieli Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych:

Proponowane przez Ministerstwo Zdrowia rozwiązania na dwa sposoby "usztywniają" rynek leków. Po pierwsze, ustawodawca planuje usztywnienie marż hurtowych i detalicznych (dokonywane poprzez zmiany w ustawie o cenach - art. 9a), po drugie - planuje się wprowadzenie zakazu udzielania rabatów (propozycja art. 63c ustawy o świadczeniach). Oba proponowane przepisy są wzajemnie niespójne i niekorzystne nie tylko dla przedsiębiorców biorących udział w obrocie lekami, ale przede wszystkim dla pacjentów, dla których leki sprzedawane do tej pory z rabatami względnie zdrożeją.
Przepisy te nie przystają do rzeczywistości, ignorując fakt, że rynek leków cechuje nie tylko wielość produktów i producentów, ale także wielość hurtowników i aptekarzy. Usztywnienie marż hurtowej i detalicznej prowadzi do ograniczenia konkurencji między dystrybutorami i między aptekami. Tym samym ze szkodą dla pacjentów przestaną funkcjonować mechanizmy konkurencji cenowej, prowadzące do obniżania cen dla pacjenta (płaconej przez pacjenta ceny leku refundowanego) oraz mechanizmy konkurencji, stymulujące zwiększanie profesjonalizmu usług hurtowych i aptecznych. Proponowane zmiany w ustawie o cenach mogą doprowadzić do zniknięcia z rynku farmaceutycznego podmiotów, dla których działalność może się okazać nieopłacalna.
Stowarzyszenie postuluje wykreślenie art. 63c z noweli ustawy o świadczeniach wraz z regulacją art. 63a. Proponowany przepis jest niezgodny z art. 94 ust. 4 Dyrektywy 2001/83. Przeczy on także własnemu ratio legis - nie doprowadzi do obniżek cen leków dla pacjentów, gdyż zastosowany mechanizm prowadzić będzie do usztywnienia cen.
Ponadto ustawodawca wkracza w kompetencje Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, co jest nie do przyjęcia w systemie państwa prawa, zakładając brak skuteczności działania tego organu, który efektywnie stoi na straży ochrony konkurencji we wszystkich sektorach gospodarki. Przepis, mimo iż odnosi się do wszystkich przedsiębiorców prowadzących obrót produktami leczniczymi, stanowi kopię części art. 8 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów odnoszącego się tylko do podmiotów posiadających pozycję dominującą. Tym samym zapis noweli stanowi rozszerzającą wykładnię przepisu art. 8 ustawy antymonopolowej, będąc w rezultacie niedozwolonym ograniczeniem działań przedsiębiorców. W efekcie powstaje system cen sztywnych, który podważa takie podstawowe dobra konstytucyjne, jakimi są zasady wolnego rynku, uprawnienia pacjenta do korzystania z efektów wolnego rynku w postaci zgodnego z prawem obniżania cen leków.

Zaciskanie pętli
Adam Rudzki, dyrektor biura Polskiej Izby Przemysłu Farmaceutycznego i Wyrobów Medycznych Polfarmed:

Resort zaproponował kolejne zmiany w prawie farmaceutycznym i ustawie o cenach. Ubolewamy, że działania resortu nadal zmierzają tylko w jednym kierunku - obniżki cen i zaciskania pętli na szyi, głównie krajowych wytwórców. Nasi najwięksi członkowie, tj. Jelfa SA, Polfa Grodzisk Sp. z o.o., Polfa Warszawa SA, część swoich preparatów objętych refundacją, szczególnie w sektorze szpitalnym, wytwarzają ze stratą i nierzadko stają przed koniecznością podejmowania decyzji o wycofaniu/rezygnacji z ich produkcji.
Wprowadzanie jakichkolwiek zmian w prawie niewiele pomoże, jeśli nie będzie ono przestrzegane, tak jak nie jest przestrzegana - mimo swych ułomności - obecna ustawa o cenach. Od kilku lat jedynym w praktyce kryterium kształtowania cen urzędowych jest niedostateczna ilość środków budżetowych na refundację leków. Pomimo kolejnych korekt list refundacyjnych, nadal czekają w kolejce do wprowadzenia nowe leki odtwórcze, pomijane są nowe postaci leku, nowe dawki, czy też nowe wielkości opakowań dostosowane do czasu kuracji.

Sztywne ceny i marże? Nie!
Irena Rej, prezes Izby Gospodarczej "Farmacja Polska":

Rozumiemy aptekarzy i ich problemy, rozumiemy, że dążą do wyeliminowania patologii, które miały ostatnio miejsce w zakresie szaleństwa cenowego w lekach refundowanych. To, że pacjent biega od apteki do apteki w poszukiwaniu tańszego leku, bo różnice w cenie tego samego specyfiku sięgają nawet 20-30 zł - to jest po prostu niemoralne. My też jesteśmy absolutnie przeciwko obecnym nagannym praktykom marketingowym, też jesteśmy za wprowadzeniem do prawa farmaceutycznego przepisów dyscyplinujących, które pozwolą takie zjawiska po prostu zlikwidować.
Naszym zdaniem, jeśli urządzanie tego typu igrzysk, jakie obserwujemy w tej chwili w zakresie leków refundowanych (np. wybrane dni, kiedy sprzedaje się je taniej, gazetki czy ulotki rozdawane w aptekach) zostanie prawnie zakazane, to wówczas nie ma potrzeby wprowadzania innych mechanizmów, takich jak cena sztywna. Uważamy, że powinny zostać zachowane pewne reguły rynkowe, a dotychczasowy system ustalania cen i marż sprawdził się. Marża powinna być jak do tej pory nie sztywna, tylko maksymalna, bo to pozwala na dzielenie jej stosownie do potrzeb na poziomie producenta, hurtownika i aptekarza. Wiadomo, że daje się upusty, bo ktoś kupuje więcej, szybciej płaci itp. To jest normalna gra rynkowa. Natomiast jeśli my dzisiaj zaczniemy mówić, że wszystko będzie regulowane i sztywne, to jak mamy się znaleźć w państwie, gdzie jest gospodarka wolnorynkowa?

Popieramy te rozwiązania
Cezary Śledziewski, prezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego:

Propozycja wprowadzenia cen zbytu jako podstawy do ustalenia ceny urzędowej leku to naprawienie oczywistego błędu legislacyjnego, który spowodował obecny brak przejrzystości cenowej. Nasz związek od dawna zabiegał, by w ustawie o cenach pojawiła się cena zbytu producenta. Jej brak był wręcz nienaturalny. Odpowiada nam również ustawienie ceny zbytu jako maksymalnej. Oznacza to, że producent będzie miał możliwość gry rynkowej, dokonywania obniżek na rynku, jeśli będzie to potrzebne. Przyznaję, że w naszym związku są firmy, które byłyby bardziej zadowolone, gdyby dotychczasowy system cen i marż został utrzymany. Znakomita większość naszych członków jest jednak za rozwiązaniem, jakie teraz zaproponowano.
Z punktu widzenia interesów przemysłu krajowego im regulacje są ściślejsze, tym są korzystniejsze, bo krajowi wytwórcy są słabsi ekonomicznie. Skoro podjęliśmy decyzję, że regulujemy rynek leków, to róbmy to w taki sposób, żeby gra była uczciwa. Zgodnie z obecnie obowiązującą ustawą, Ministerstwo Zdrowia ustala z producentem leku maksymalną cenę urzędową, która okazuje się jedynie ceną wirtualną. Efekt? Prawdziwa cena zbytu jest ukryta, a do rzeczywistych obniżek cen dochodzi w obrocie.
Po wprowadzeniu zapowiadanych propozycji, rynek zmieni się na pewno. Sądzę, że uspokoi go wprowadzenie sztywnych marż hurtowych i detalicznych. Producent lub importer leku, jeśli będzie chciał mieć osiągnięcia na rynku, będzie musiał opuścić cenę nie w obrocie, tylko dla pacjenta. Jako wytwórcy krajowi mamy tylko nadzieję, że w wyniku negocjacji urzędowych maksymalnych cen zbytu nie dojdzie do absurdu i że pewien procent marży, którą ma producent, zostanie utrzymany.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Szarkowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.