Likwidacja ZOZ-ów jest kluczowym elementem reformy ochrony zdrowia

  • Ekspert dla "Pulsu Medycyny"
opublikowano: 06-10-2010, 00:00
Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Po wielu latach funkcjonowania w naszym kraju tworu zwanego zakładem opieki zdrowotnej wreszcie jest szansa na normalizację. Od dawna wykazywałem brak potrzeby istnienia ZOZ-u, dzięki któremu przedsiębiorca mógł świadczyć usługi zdrowotne. Nie podobało mi się także obligatoryjne umieszczanie w nazwie szpitali czy przychodni akronimu SPZOZ czy NZOZ, zamiast po prostu szpital czy przychodnia. Likwidacja ZOZ-u zapisana w projekcie ustawy jest kluczowym elementem reformy ochrony zdrowia pod względem organizacyjnym i formalnoprawnym. Pozostaje mieć nadzieję, że planowany rejestr podmiotów wykonujących działalność leczniczą nie będzie kontynuacją tego, co obecnie wykonują wojewódzkie wydziały zdrowia, w których nawet drobna zmiana w zakresie świadczonych usług może wymagać żmudnego procesu biurokratycznego. Ideałem byłaby możliwość rejestracji w trybie online i takiegoż samego dokonywania zmian.

Swoją drogą, zastanawiam się, na jakie problemy formalne, oprócz oczywiście straconego czasu, natkną się lekarze obecnie zarejestrowani w izbach lekarskich. W krajach z przyjaznym systemem w stosunku do przedsiębiorcy, jak na przykład w USA, do prowadzenia gabinetu lekarskiego wystarczy prawo wykonywania zawodu lekarza oraz zwykły numer identyfikacji podatkowej, tam równoznaczny z naszym numerem PESEL. W Polsce, nawet według nowej ustawy, będzie potrzebny przynajmniej dodatkowo NIP, REGON, rejestracja działalności gospodarczej oraz rejestracja w urzędzie wojewódzkim, nie mówiąc już o różnych zaświadczeniach, jak na przykład z Sanepidu.

Bardzo dobrym i długo oczekiwanym posunięciem jest likwidacja struktury organizacyjnej szpitali w formie samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej. Ustawa słusznie, dzięki możliwości oddłużenia, promuje tworzenie spółek kapitałowych samorządowych, ale także nie wyklucza spółek z udziałem partnerów prywatnych, które to spółki będą odpowiedzialne za prowadzenie działalności leczniczej na zasadzie kontynuacji. Przejęcie zobowiązań likwidowanego SP ZOZ przez nowy podmiot, czyli nową spółkę, a nie jak dotychczas przez organ samorządowy musi być poparte gwarancją oddłużenia. W projekcie ustawy mówi się o umorzeniu zobowiązań publicznoprawnych, aczkolwiek w kwestii zobowiązań cywilnoprawnych ma być jedynie możliwość ubiegania się o dotację celową. Dla samorządów posiadających znacznie zadłużone zakłady z tytułu takich umów, brak gwarancji oddłużenia może być skutecznym hamulcem przemian, tak jak to było w przypadku „planu B” dla takich jednostek.

Konkursy w dotychczasowej formie nie dość, że utrwalają przestarzały model organizacyjny szpitali, zakładający podział na oddziały według specjalności lekarskich, a nie nowocześniejszy – według stopnia natężenia opieki medycznej, to jeszcze nie sprzyjają sprawnemu zarządzaniu przez dyrekcję szpitala. Nie wyobrażam sobie zarządu spółki kapitałowej, w której to kierownicy liniowi pochodzą z konkursu, na wyniki którego zarząd spółki ma bardzo niewielki wpływ. Jednym z podstawowych założeń sprawnego zarządzania przedsiębiorstwem jest bowiem możliwość doboru zespołu przez zarządzającego. Przewidywaną w ustawie likwidację konkursów należy więc ocenić jako bardzo dobrą zmianę.

Możliwość pozyskiwania środków od ubezpieczycieli już istnieje, problemem jest jednak niewielki udział ubezpieczeń, poza ubezpieczeniami powszechnymi, w finansowaniu usług zdrowotnych. Likwidacja ZOZ i prowadzenie działalności leczniczej przez różne podmioty będzie sprzyjało większej roli ubezpieczeń dodatkowych, a miejmy nadzieję, że w niedalekiej przyszłości i ubezpieczeń alternatywnych w finansowaniu ochrony zdrowia. Należy wspomnieć o bardzo wysokim udziale opłat gotówkowych (prywatnych) w finansowaniu zdrowia w naszym kraju, znacznie przekraczającym 30 proc., co jest wskaźnikiem dużo wyższym niż w wielu innych krajach. Zagospodarowanie tej puli przez ubezpieczenia będzie świadczyło o dalszym dojrzewaniu naszego rynku ochrony zdrowia.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Jarosław J. Fedorowski, profesor Akademii Leona Koźmińskiego, wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej Szpitali Polskich SA

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.