Lewica o outsourcingu: “Pracownicy czują się sprzedawani”. Czy medycy będą solidarni z personelem niemedycznym?
Salowe wykonują odpowiedzialną pracę, nie tylko sprzątając i dezynfekując. Ich praca pozwala na to, by szpitale mogły funkcjonować i ograniczyć np. zakażenia wewnątrzszpitalne. Gdyby wszyscy salowi i salowe odeszli od miejsc prac, szpital musiałby zostać zamknięty - mówiła w Sejmie Marcelina Zawisza. Czy personel pomocniczy może liczyć na wsparcie medyków?

Wraca temat postulatów personelu niemedycznego. 13 lipca w Sejmie odbyła się wspólna konferencja prasowa posłów Lewicy oraz Krystiana Karola Krasowskiego, prezesa OMZZ Personelu Pomocniczego w Ochronie Zdrowia. Tematem był outsourcing w szpitalach, który w dużej mierze dotyka właśnie personelu niemedycznego np. salowych.
Dyrektorzy szukają oszczędności, pracownicy muszą się upominać o swoje prawa
W poprzednich latach, na co zwróciła uwagę posłanka Marcelina Zawisza, outsourcing był dosyć popularną praktyką. Szpitale, poszukując oszczędności, szukały podwykonawców i część usług zlecały firmom zewnętrznym. Jak twierdzi posłanka z powodu niedofinansowania szpitali i nieadekwatnej wyceny świadczeń outsourcing wraca do łask.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Pracownicy niemedyczni protestują: od blisko dwóch lat walczymy o zmianę warunków pracy i płacy
– Wynika to też z tego, że z jakiegoś powodu dyrektorzy myślą, że mogą obniżać jakość sprzątania w szpitalach. Na posiedzeniu zespołu ds. pracowników niemedycznych gościliśmy ekspertów, którzy zajmują się problemem outsourcingu w szpitalach i konkluzja z badań jakie nam przedstawili była jasna. (...) Wprost powiedzieli nam, że najgorzej jest w tych szpitalach, gdzie funkcjonuje outsourcing, ponieważ tam zwalnia się pracowników i więcej obowiązków spoczywa wówczas na mniejszej grupie - powiedziała Zawisza.
Niska jakość sprzątania, dodała, odbija się też na pacjentach. Najlepiej sytuacja wygląda w placówkach, które nigdy się na outsourcing nie zdecydowały.
– Oszczędza się tym samym na pracownikach, a głównie pracownicach, bo chodzi przede wszystkim o salowe, ale też na pacjentach. Salowe wykonują odpowiedzialną i naprawdę ciężką pracę, nie tylko sprzątając i dezynfekując, ale też wspierając pacjentów. Ich praca pozwala na to, by szpitale mogły funkcjonować i ograniczyć np. zakażenia wewnątrzszpitalne. Gdyby wszyscy salowi i salowe odeszli od miejsc prac, szpital musiałby zostać zamknięty - podkreśliła.
Podczas konferencji podkreślono, że praca salowych, ale też sanitariuszy wymaga określonych kompetencji, ale część dyrektorów nadal “tkwi mentalnie w ubiegłym wieku i ciągle wraca do pomysłu outsourcingu”. Jako przykład podano Wojewódzki Szpital Zespolony w Skierniewicach. W tej sprawie posłanki Lewicy będą interweniowały o marszałka województwa łódzkiego.
Apel do medyków o solidarność z personelem niemedycznym
– Nikt nie spodziewał się, że outsourcing wróci, ponieważ w przeszłości dyrektorzy z niego rezygnowali, obserwując jego skutki dla całości ochrony zdrowia. Dziś temat wraca z tego powodu, że nieudolne MZ wprowadza rozwiązania finansowe w taki sposób, że pracownicy niemedyczni otrzymują wynagrodzenia niezgodne z siatką płac. Dyrektorzy nie mają środków, by wypłacić prawidłowo wynagrodzenia wszystkim pracownikom - zwrócił uwagę Krystian Karol Krasowski, prezes OMZZ Personelu Pomocniczego w Ochronie Zdrowia.
Dodał też, że outsourcing nie rozwiązał problemu zadłużenia placówek, tutaj pomogłoby tylko lepsze finansowanie. Zwrócił też uwagę, że pracownicy przechodzący do firmy zewnętrznej czują się wręcz “sprzedawani” przez dotychczasowego pracodawcę.
– Oczywiście, w teorii mają wybór, tylko jak to wybór. (...) Albo firma zewnętrzna, albo bezrobocie - skwitował.
Krasowski zaapelował też do zawodów medycznych o solidarność.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Pracownicy niemedyczni: każdy dyrektor interpretuje przepisy po swojemu
Źródło: Puls Medycyny