LEP: słabe wyniki wiosennej edycji
Do wiosennego Lekarskiego Egzaminu Państwowego 9 kwietnia przystąpiło 267 stażystów i 537 lekarzy z prawem wykonywania zawodu.
Prawa wykonywania zawodu nikt nie zabierze
Najlepszy wynik wśród stażystów to 158 punktów, a najgorszy był zbliżony do granicy błędu statystycznego i wyniósł 43 punkty. Słabo wypadli w wiosennym LEP-ie zdający go lekarze już posiadający prawo wykonywania zawodu, a zamierzający rozpocząć specjalizację. W tej grupie prawie co trzeci lekarz (162 osoby) napisał test poniżej progu. Ich średni wynik wyniósł 117 punktów. Takie rezultaty ujdą jednak bezkarnie: lekarze ci będą mogli - bez względu na wynik - przystąpić do postępowania kwalifikacyjnego do specjalizacji, ponieważ w przypadku lekarzy z prawem wykonywania zawodu nie obowiązuje 56-procentowy próg zaliczenia punktów na egzaminie.
"Lekarzom, którzy posiadają już prawo wykonywania zawodu, ale na egzaminie wypadli słabo, nikt tego prawa nie cofnie. Natomiast punktacja będzie brana pod uwagę w postępowaniu kwalifikacyjnym do specjalizacji. Suma punktacji z LEP-u i z rozmowy kwalifikacyjnej (maksymalnie 30 punktów) jest uwzględniana przy tworzeniu list rankingowych, na podstawie których kwalifikujemy do specjalizacji. Im niższa punktacja, tym gorszy start. Jeżeli dostajemy jedno miejsce rezydenckie w danej specjalności, a ubiega się o nie dziesięciu lekarzy, wiadomo, że każdy punkt się liczy" - mówi Elżbieta Kraszewska, dyrektor Podlaskiego Centrum Zdrowia Publicznego w Białymstoku. To właśnie w Podlaskiem zanotowano najgorszy wynik LEP-u wśród lekarzy posiadających prawo wykonywania zawodu (tylko 53 punkty).
Jednak Elżbieta Kraszewska przypomina, że są dziedziny medycyny, w których rezydentury od lat nie tylko nie są oblegane, ale wręcz pozostają nie wykorzystane. "Lekarz nawet z minimalną liczbą punktów uzyskaną na LEP-ie będzie miał szansę na taką rezydenturę, której nikt inny nie chciał" - uważa Elżbieta Kraszewska.
Utajniona punktacja
O słabym wyniku LEP-u ma szansę nie dowiedzieć się zarówno pracodawca przystępującego do egzaminu lekarza, jak i placówka, w której się będzie specjalizował. Wojewódzkie Ośrodki Doskonalenia Kadr Medycznych nie upubliczniają bowiem wyników postępowania kwalifikacyjnego.
Urszula Erfurt, zastępca dyrektora ds. pracowniczych SP ZOZ ?Repty? w Tarnowskich Górach - placówki, która ma uprawnienia do prowadzenia specjalizacji w dziedzinie rehabilitacji medycznej, chciałaby wiedzieć coś więcej, niż podają suche informacje personalne o lekarzach kierowanych do niej na rezydentury, ale to nie takie proste. "W korespondencji, którą dostajemy ze Śląskiego Centrum Zdrowia Publicznego, dotyczącej skierowania lekarza do nas w ramach rezydentury czy też do odbycia stażu w ramach urlopu szkoleniowego, o wyniku egzaminu nic się nie mówi. Poza suchymi danymi personalnymi, nie wiemy nic na temat klasy lekarza, którego wpuszczamy na własne podwórko" - mówi Urszula Erfurt, laureatka konkursu Mistrz Kadr w ochronie zdrowia w 2003 roku.
Minister zdrowia nie opublikował jeszcze komunikatu o liczbie i podziale miejsc specjalizacyjnych w postępowaniu kwalifikacyjnym, które rozpocznie się 1 czerwca i potrwa do 15 lipca. Wiadomo tylko, że lekarze będą się ubiegać o 500 rezydentur w całym kraju.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Beata Lisowska