Lekarze są dla siebie zbyt pobłażliwi

; Prof. Jacek Hołówka, Instytut Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego:
opublikowano: 03-09-2003, 00:00
Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Kodeks etyczny powinien być instrumentem do zbudowania etosu zawodowego. Kodeks, który nie dąży do zbudowania etosu, jest po prostu niepotrzebny. Jednak obecnie obowiązujący Kodeks Etyki Lekarskiej nie czyni tego. Jest nieprzekonujący, zbyt długi, zbyt szczegółowy i zbudowany w taki sposób, jak gdyby miał uzupełniać istniejące prawo. Natomiast system konstruowania prawa jest zupełnie inny niż system budowania zobowiązań środowiskowych, które mają charakter moralny. Obecnie obowiązujący Kodeks Etyki Lekarskiej omija bardzo istotne sprawy, a innym z kolei przypisuje zbyt wielkie znaczenie. Kodeks etyki powinien mieć jak najprostszą strukturę, być zbiorem prostych zaleceń. Obowiązujący kodeks nie jest intuicyjnie przekonujący, nie wiadomo skąd czerpie swój autorytet, nie daje się zapamiętać, jest konstruowany jako system prawny, a nie jako ekspozycja powszechnie uznanych przekonań moralnych. Kodeks etyki to powinny być jasne, intuicyjne przekonania, jasno określony autorytet, który je nadaje oraz mechanizm kontroli.
Nie istnieją żadne możliwości egzekwowania przepisów obecnego Kodeksu Etyki Lekarskiej. Nie ma w środowisku lekarskim metod krytykowania czy formułowania reprymendy pod adresem lekarzy, którzy by przepisy tego kodeksu łamali. Problem polega na tym, że poprawianie go i dopisywanie nowych artykułów to nie jest właściwa droga. Jestem przekonany, że należałoby od początku zbudować nową jego wersję.
Bardzo ubolewam nad tym, że nie ma wiarygodnych danych statystycznych na temat oceny postaw etycznych różnych grup zawodowych. Według danych, które zebrała Fundacja Batorego o tym, jak jest akceptowana korupcja w rozmaitych zawodach, lekarze są na drugim miejscu po prawnikach. Nie wiem, na ile te dane są wiarygodne, ale są w najwyższym stopniu niepokojące. Na pewno korupcja w zawodzie lekarskim w sensie przyjmowania dodatkowych korzyści materialnych jest powszechnie akceptowana i lekarze tego nie potępiają. Podejrzenie o działanie lekarzy w szarej strefie jest bardzo wyraźne, natomiast ani Naczelna Izba Lekarska, ani Ministerstwo Zdrowia, oprócz gołosłownych potępień, nie robią w tej sprawie nic. No i wreszcie istnieje bardzo silne poczucie lojalności zawodowej, które powoduje, że lekarze niechętnie wystawiają negatywną opinię o pracy swoich kolegów. To jest traktowane jako złamanie pewnego rodzaju zobowiązania korporacyjnego. Z tym trzeba bardzo uważać. Z jednej strony lekarz ma niezwykle ciężką pracę i drobny jego błąd może powodować tragiczne w konsekwencjach skutki. Doskonały lekarz czasami przez chwilę nieuwagi czy niewłaściwe rozpoznanie może po wielu latach praktyki popełnić poważny błąd. Karanie go, zmuszanie do odpowiedzialności czy żądanie finansowego odszkodowania jest w takiej sytuacji czymś wątpliwym. Z drugiej strony wiadomo, że zdarzają się lekarze słabo wykształceni, którzy pracują w sposób niedbały, nie mają poczucia odpowiedzialności, lekceważą sobie dobro pacjenta. Jednak istniejąca sytuacja utrwala tego rodzaju schemat myślenia, że lojalność zawodowa nie pozwala ich krytykować. Lekarze są tą grupą zawodową, która jest posądzana o arogancję w odniesieniu do pacjentów. Ten sposób reagowania na petenta w innym zawodzie w Polsce jest niedopuszczalny, natomiast w zawodach lekarskich to się spotyka częściej i jest to środowiskowo akceptowane. Moim zdaniem, środowisko lekarskie jest zbyt pobłażliwe dla siebie samego, nie stara się podnieść swoich standardów pracy.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: ; Prof. Jacek Hołówka, Instytut Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego:

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.