Laser diodowy w leczeniu dyskopatii
Szpital Kliniczny MSWiA w Warszawie jest pierwszą i jak dotąd jedyną placówką w Polsce, w której neurochirurdzy przeprowadzają nowoczesne zabiegi przezskórnego leczenia dyskopatii przy użyciu lasera.
Wystarczy cienka igła
Laserowe leczenie dyskopatii jest zabiegiem małoinwazyjnym i to jego podstawowa zaleta. "Bez otwierania powłok skórnych, bez naruszania aparatu kostno-więzadłowego kręgosłupa możemy dotrzeć do uszkodzonego przez chorobę krążka międzykręgowego i usunąć zwyrodniałą część dysku. Biorąc pod uwagę liczbę chorych i inwazyjność klasycznych metod to prawdziwa rewolucja w leczeniu dyskopatii - uważa dr M. Barczewska. - Nie trzeba stosować noża, odwarstwiać mięśni przykręgosłupowych, wycinać okna w więzadle żółtym, żeby dotrzeć do wnętrza kanału. Do przestrzeni międzytrzonowej dochodzi się igłą w nakłuciu bocznym, w znieczuleniu miejscowym. Dzięki temu nie tworzą się wewnętrzne blizny, które później mogą dawać komplikacje. Kiedy dotrzemy do interesującego nas miejsca, podajemy środek kontrastowy, dzięki któremu chory krążek staje się dla nas widoczny na ekranie monitora. Kolejną innowacją jest fakt, że uszkadzamy tylko część krążka, odpowiedzialną za ucisk, a nie cały krążek, jak to ma miejsce w klasycznym zabiegu. Dzięki temu unikamy zapadania się i obniżania przestrzeni międzytrzonowej" - wyjaśnia dr M. Barczewska.
Ograniczone kwalifikacje
Dyskopatie w zdecydowanej większości są problemem ludzi aktywnych zawodowo, wykonujących czynności sprzyjające ich powstawaniu. Występują więc najczęściej u pracowników biurowych spędzających wiele godzin przy komputerze, u osób wykonujących wysiłki statyczne, podnoszących ciężary (spawacze, monterzy, magazynierzy, pielęgniarki), uprawiających sporty ekstremalne i wyczynowe (podnoszenie ciężarów, gimnastyka artystyczna i akrobatyczna). Jest też niewielka grupa ludzi o predyspozycjach genetycznych, polegających na osłabieniu tkanki łącznej i tym samym większym prawdopodobieństwie uwypuklania się krążka.
Do leczenia dyskopatii laserem kwalifikują się jednak tylko te przypadki, w których nie doszło jeszcze do przerwania więzadła podłużnego tylnego, czyli struktury wyścielającej kanał kręgowy od wewnątrz. Dlatego po zrobieniu badań (REM, CT kanału kręgowego) pacjent musi być wnikliwie skonsultowany, by stwierdzić, czy nadaje się do tego zabiegu. Metoda jest małoinwazyjna, ale ograniczona do przypadków, w których choroba nie jest jeszcze bardzo zaawansowana. Zabieg laserowy jest więc świetnym wyjściem dla tych wszystkich, u których mimo leczenia rehabilitacyjnego, ćwiczeń fizykalnych, dolegliwości bólowe o charakterze rwy kulszowej utrzymują się lub mijają tylko na krótko, ale zmiany nie są jeszcze zbyt duże.
"Cały problem w dyskopatii polega na tym, że intensywna rehabilitacja jest możliwa i skuteczna dopiero po zmniejszeniu ciśnienia w krążku, a to na pewnym etapie choroby jest możliwe tylko poprzez interwencję operacyjną. Usunięcie przyczyny ucisku powoduje raptowne ustąpienie bólu i pacjent może podjąć ćwiczenia wzmacniające mięśnie brzucha i przykręgosłupowe, co jest potrzebne dla utrzymania go we właściwym miejscu. Jeśli jednak ból nie ustępuje, ćwiczenia nie są możliwe i kółko się zamyka" - wyjaśnia dr M. Barczewska.
Drożej, ale taniej
Do wykonania tego zabiegu potrzebny jest specjalistyczny sprzęt: przystosowany do uszkadzania krążków międzykręgowych laser diodowy. Pomimo ceny urządzenia, metoda wydaje się opłacalna, choćby z tego powodu, że skraca pobyt w szpitalu z tygodnia do dwóch, trzech dni. "Trudno jednak na razie mówić o szczegółach, bo kosztorys nie został jeszcze do końca sporządzony i wciąż nie wiemy dokładnie, ile wyniesie amortyzacja sprzętu" - mówi dr M. Barczewska. wiatłowód laserowy należy regenerować po każdym zabiegu. Po pewnym czasie zużywa się na tyle, że trzeba wymienić go na nowy (ok. 13 tys. zł). "Dokładne skalkulowanie ceny jednego zabiegu możliwe będzie dopiero za jakiś czas. Na razie wynegocjowaliśmy stawki jak za klasyczne operacje i takie rozwiązanie ma chyba największy sens" - dodaje dr M. Barczewska.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Monika Wysocka