Dość przyklepywania

Prof. dr hab. Jacek Juszczyk,; kierownik Katedry i Kliniki Chorób Zakaźnych Akademii ; Medycznej im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, ordynator Oddziału Chorób Zakaźnych Szpitala Miejskiego im. Józefa Strusia w Poznaniu, specjalista wojewódzki w dziedzine chorób zakaźnych
opublikowano: 16-06-2003, 00:00
Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
SARS to jedna z chorób zakaźnych o wysokim ryzyku rozprzestrzeniania się. Będą także inne, znane i nieznane: wirusy, bakterie i grzyby (w tym wszystkie z nich potencjalnie oporne lub już wielooporne na leki) etc. O takich samych lub ?lepszych" czy jeszcze ?gorszych" właściwościach jak wirus wywołujący SARS.
Jesteśmy krajem otwartym. Gdyby było inaczej, nie bylibyśmy w tym miejscu Europy, w którym jesteśmy. W ciągu ostatnich 30 lat zidentyfikowano 30 chorób zakaźnych, nowych, ?nowych" i nawracających.
Popieram wypowiedź prof. Jana Kuydowicza, cytowaną w Pulsie Medycyny nr 10 z 21 maja 2003. Wobec takiego zagrożenia, jak SARS, mamy, niestety, taką właśnie odpowiedź jako państwo: ?jakoś damy sobie radę". SARS nadal jest zagrożeniem. Lecz SARS nie jest jedynym zagrożeniem dla innych i dla nas. wiat się zmienia, także biologicznie. Zdecydowanie na gorsze. Nie wymieniam tych znanych już zagrożeń, ponieważ nie jest to naukowy referat, lecz list obywatela do specjalistycznej gazety.
A u nas obowiązuje nadal system pełen niespójnych działań. Pojawia się nowe zagrożenie, więc zwołuje się narady, ustala listy ?przygotowanych" do przyjęcia chorych oddziałów chorób zakaźnych, w oparciu o dane, które kłócą się z wiedzą potencjalnych wykonawców tych poleceń. Posyła się odpowiednie okólniki, zrządzenia i instrukcje, które są w oczywisty sposób niezbędne. Nie zapewnia się jednak doraźnych środków na realizację tych celów. Z tymi mają sobie radzić władze lokalne. W kontekście SARS: w Poznaniu nie powstał system konsultacji ?na wezwanie". Nikt nie chciał ponieść kosztów tego typu czuwania. Zgodnego z obowiązującym prawem. Zapisanym w Kodeksie pracy. Z wynikającymi z tego zobowiązaniami zlecającego takie czynności pozaetatowe.
Poznań nie jest miastem pobocznym. Jest miastem międzynarodowych targów, ma duże lotnisko etc. Poznań nie ma do tej pory możliwości hospitalizacji szczególnie niebezpiecznych chorób infekcyjnych i ma złe warunki do hospitalizacji ?zwykłych" chorób zakaźnych. Motyw ten wyłania się zawsze wówczas, kiedy na horyzoncie pojawia się kolejne podobne zagrożenie. Osobiście wyrażam głębokie przekonanie, że znajdą się wreszcie pieniądze na zrealizowanie planów remontowych, ponieważ nie jest to tylko sprawa wyspecjalizowanego personelu pracującego w tak złych warunkach, jakie mamy. I to nie personel ponosi odpowiedzialność za stan rzeczy taki, jaki jest. Z chorymi codziennie styka się jednak nie urzędnik, lecz pielęgniarka, lekarz i inni pracownicy. I to oni wstydzą się za władzę. Rzecz nie w działaniach typu kosmetycznego, lecz w jasnym określeniu kwot i terminów realizacji. Jest to absolutnie niezbędne. Najwyższy czas realnie potwierdzić, że pacjent dotknięty chorobą zakaźną nie jest nośnikiem tradycji trędowatego. Niech nie cierpi w pokorze, niech nie żałuje, jak w Poznaniu, że nie ma zawału, że nie przypadła mu w udziale lepsza choroba aniżeli zakaźna. Bo ?inne" - to są prawdziwe choroby, prawdziwe oddziały, prawdziwe szpitale. I prawdziwe pieniądze na realizację ich wyposażenia. Te nie biorą się przecież z powietrza ani z tajemnych źródeł. Powstają - pomimo mizerii służby zdrowia, trudności obiektywnych i napiętych budżetów. Widocznie choroby zakaźne są traktowane marginesowo.
Uważam, że w skali całego kraju najwyższy czas przejść do sprawdzonych rzeczowo możliwości lokalnych, a nie działać metodą ?przyklepywania" na papierze ?zdolności do...". Bez stworzenia nowoczesnej bazy dla takich szpitali będziemy kręcić się w obszarze wskazówek, poleceń, zaleceń i instrukcji (powtarzam: niezbędnych, lecz wyłącznie jako element systemu). Irytujące są te sposoby łagodzenia nastrojów społecznych: że maski, że gogle, że specjalne fartuchy, płyny, rękawiczki i mityczny ?system". Takiego systemu nie ma, ponieważ bardzo często kończy się on na drzwiach szpitala. Otwartych dla każdego chorego, lecz będzie on w takich warunkach, jakie zastanie. Bez gwarancji prawdziwej izolacji, prawdziwego bezpieczeństwa dla innych chorych i dla personelu. O czym wszyscy odpowiedzialni powinni wiedzieć, ponieważ od lat są o tym namolnie informowani.
Kolejne ekipy wydają się tkwić w przekonaniu, że choroby zakaźne to margines medycyny. Z wyjątkiem AIDS, bo to dla decydentów bardzo oczywiste. Choć wśród napięć i nie do końca tak, jak trzeba. AIDS jest jednak tylko jedną z wielu chorób zakaźnych. A w praktyce - nie doposażony szpital chorób zakaźnych, zestresowany dyżurny, jakiś sztab antykryzysowy, zakłopotany kolejną sytuacją i pewnie nie myślący tak samo, jak ?Centrala", lecz ponieważ Centrala ?wytypowała", więc wie jak rozwiązać trudne problemy. A poza tym są przecież instrukcje, a to obowiązuje nawet wbrew faktom.
Do tego dochodzi motyw samorządowy, Kasa Chorych czy Narodowy Fundusz Zdrowia (jutro inna nazwa). Szpitalna samorządność, niezależność, statuty i inne papiery. Bez pieniędzy. Przynajmniej na tzw. zakaźnictwo zgodne z europejskimi normami, których nie można naginać do lokalnych warunków, ponieważ jest to wbrew zdrowemu rozsądkowi i wiedzy specjalistów.
Dziś jedynymi oddziałami zdolnymi do właściwej hospitalizacji chorych z groźnymi chorobami zakaźnymi w Polsce są oddziały przeszczepiania szpiku. Bo mają warunki do prawdziwej izolacji pacjenta. Ciekawe, co na to powiedzą włodarze tych oddziałów. Jestem ich sojusznikiem i wyrażam swój podziw. Przekonali władze (centralne, lokalne, samorządowe... jakie jeszcze?), że zakażenia to gorący problem, że bez ich kontroli może także i z tego powodu i na takim ?niezakaźnym" oddziale umrzeć pacjent.
Problem hospitalizowania chorób zakaźnych w Polsce musi być rozwiązywany przez system zarządzający państwem, ponieważ lokalnie możemy tego nie udźwignąć. W wielu miejscach w Polsce przynajmniej dziś nic na to nie wskazuje, aby było to możliwe.







Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Prof. dr hab. Jacek Juszczyk,; kierownik Katedry i Kliniki Chorób Zakaźnych Akademii ; Medycznej im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, ordynator Oddziału Chorób Zakaźnych Szpitala Miejskiego im. Józefa Strusia w Poznaniu, specjalista wojewódzki w dziedzine chorób zakaźnych

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.