Kto zwróci za Corhydron?
Sprawa zwrotu pieniędzy pacjentom, którzy na apel ministra zdrowia zwrócili do aptek Corhydron, będzie załatwiona do końca marca - zapewniał resort zdrowia. Aptekarze nie mogą uzyskać jednak żadnych wiążących informacji, kto powinien zwrócić pieniądze za Corhydron zabrany na wniosek prokuratury przez policję.
"Teraz myślimy tylko nad formą wypłat, tak by z uwagi na kwestie formalnoprawne była ona jak najmniej uciążliwa dla aptekarzy. Tak jak wcześniej deklarowaliśmy, sprawa będzie załatwiona do końca marca" - zapewnia Paweł Trzciński, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia.
W Jelfie poinformowano nas, że w przypadku wszystkich partii Corhydronu 250, kupowanego głównie przez szpitale i stacje pogotowia ratunkowego, a wycofanych dobrowolnie przez spółkę z rynku, zwrot kosztów nabycia tego leku odbywa się w ramach łańcucha dystrybucji. "Partnerem Jelfy są bezpośredni odbiorcy (hurtownie farmaceutyczne). Ci z kolei rozliczają się ze swoimi odbiorcami (apteki, szpitale). Operacja jest w toku" - zapewnia Radek Popiel z biura prasowego Jelfy.
Dr farm. Stanisław Piechula, prezes Śląskiej Izby Aptekarskiej nie potrafi uzyskać jednak wiążących informacji, kto powinien zwrócić pieniądze za największą część Corhydronu zabranego przez policję. Próbując wyjaśnić sprawę, zwrócił się do prokuratury w imieniu swojej apteki i tych, którzy oddali wtedy do apteki Corhydron (ZOZ i jedna firma). "Niestety, nie uzyskałem żadnych informacji, które mogłyby cokolwiek wyjaśnić" - twierdzi S. Piechula. Prokurator Radosław Magazowski z Wydziału ledczego Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze poinformował go, że jeleniogórska prokuratura nie jest instytucją uprawnioną do zwrotu należności za zabezpieczony Corhydron. Przyznał też, że nie potrafi wskazać podmiotu zobowiązanego do zwrotu należności za zabezpieczony lek.
"Gdyby policja wiedziała, co należy w takich sytuacjach robić, to najprawdopodobniej nie zabierałaby wtedy wstrzymanego, tylko wycofany z obrotu Corhydron. Ten wstrzymany został później przywrócony do stosowania i wszyscy mogliby go dalej wykorzystać, zaś po zabraniu go przez policję nadaje się jedynie do utylizacji" - tłumaczy S. Piechula.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Ewa Szarkowska