Kraje Unii Europejskiej będą honorować doświadczenie zawodowe polskich pielęgniarek i położnych

Edyta Szewerniak-Milewska
opublikowano: 08-01-2003, 00:00

W ostatnim dniu negocjacji przedstawiciele polskiego rządu wywalczyli dla pielęgniarek i położnych uznanie ich kwalifikacji zawodowych oparte na zasadzie praw nabytych. Dzięki temu większa część z nich uniknęła zdegradowania zawodowego do poziomu asystentek pielęgniarskich i położniczych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Gdyby nie zakończone sukcesem polskich negocjatorów ustalenia w Kopenhadze, prawo do wykonywania zawodu pielęgniarki i położnej w krajach Unii (a więc i w Polsce po naszym wstąpieniu do UE) miałyby jedynie absolwentki wyższych studiów w tym zakresie, czyli ok. 1,5 proc. pracujących obecnie przedstawicielek tych zawodów. Reszta musiałaby przez dwa lata uzupełniać wykształcenie. ,To byłoby zapewne zgodne z wolą decydentów związanych z akademiami medycznymi, którzy najchętniej zmusiliby nas do dokształcania. Oczywiście odpłatnego, bo za semestr nauki trzeba zapłacić ok. 2 tys. zł" - mówi Hanna Gutowska, przewodnicząca Rady Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Warszawie.
Kwalifikacje pod lupą
,Problem z uznaniem praw polskich sióstr został zidentyfikowany dopiero w trakcie prac traktatowych - przyznaje Paweł wieboda, dyrektor Departamentu Unii Europejskiej. - Dlatego negocjacje dotyczące tej sprawy zostały podjęte dopiero w ostatnim dniu obrad w Kopenhadze".
Wcześniej, bo pod koniec listopada Okręgowe Izby Pielęgniarek i Położnych w Warszawie, Gdańsku, Katowicach, Łodzi i Krakowie, reprezentujące ok. 100 tys. przedstawicielek tych zawodów, wystąpiły do komisarza ds. rozszerzenia UE Güntera Verheugena z pisemną prośbą o uznanie w krajach ,Piętnastki" kwalifikacji zawodowych osób ze średnim wykształceniem, zgodnie z zasadą praw nabytych. Jednym z argumentów był fakt, że takie prawa dla swoich pielęgniarek i położnych uzyskali wcześniej negocjatorzy z Litwy, Łotwy i Estonii.
Ze względu na ogromną rozbieżność między polskimi i unijnymi programami kształcenia, Komisja Europejska nie chciała uznać kwalifikacji Polek. Zgodnie z dyrektywami UE, nauka pielęgniarstwa powinna trwać co najmniej 3 lata (6 semestrów), a łączna liczba zajęć powinna wynosić 4600 godzin, w tym 2300 godzin praktyk zawodowych. W 6 polskich uczelniach akredytowanych przez Krajową Radę Akredytacyjną Szkolnictwa Medycznego program nauki zawodu obejmuje 2240 godzin. ,Ani Ministerstwo Zdrowia, ani Ministerstwo Edukacji Narodowej i Sportu nie wymagają kształcenia pielęgniarek i położnych zgodnie ze standardami UE - mówi Hanna Gutowska. - Nie zostały zrealizowane umowy sprzed wielu lat. W Polsce pielęgniarki i położne uczą się nie na praktykach zawodowych, ale w salach z lalkami w łóżkach. Od tego rodzaju kształcenia świat już dawno odszedł".
Kto chce, niech jedzie
Dzięki staraniom negocjatorów, po wejściu Polski do Unii Europejskiej automatycznie zostaną uznane kwalifikacje zawodowe pielęgniarek i położnych z dyplomem magistra; z licencjatem - jeżeli w ciągu ostatnich 5 lat przepracowały w zawodzie 3 lata oraz wszystkich pozostałych, jeżeli w ciągu ostatnich 7 lat przepracowały w zawodzie 5 lat. Zarówno pielęgniarki, jak i przedstawiciele strony rządowej podkreślają, że niezmiernie ważne jest brzmienie ostatecznych zapisów, które znajdą się w traktacie akcesyjnym. Jego podpisanie planowane jest na 16 kwietnia 2003 r.
Czy jednak nasze pielęgniarki i położne będą chciały wyjeżdżać do pracy w innych krajach? ,Decyzja o wyjeździe, nawet do innego miasta w Polsce, to decyzja życiowa - mówi Hanna Gutowska. - Myślę jednak, że względy ekonomiczne wcześniej czy później zmuszą pielęgniarki do jej podjęcia".


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Edyta Szewerniak-Milewska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.