Koniec exodusu lekarzy?

Beata Lisowska
opublikowano: 13-06-2007, 00:00

Ośrodek Badań nad Migracjami przy Uniwersytecie Warszawskim będzie realizował badanie sondażowe w szpitalach i wśród lekarzy na temat mobilności polskiego personelu medycznego. Pierwsze wyniki badania będą dostępne pod koniec roku.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Na razie skalę migracji szacuje się tylko na podstawie liczby zaświadczeń o postawie etycznej, wydawanych przez izby lekarskie. Według danych Naczelnej Izby Lekarskiej, zaświadczenie takie (stan na kwiecień 2007 r.) zostało wydane 5885 lekarzom (co stanowi 5 proc. ogółu czynnych zawodowo lekarzy) oraz 1758 lekarzom dentystom (niecałe 6 proc. ogółu polskich dentystów).
Eksperci badający rynek pracy zawodów medycznych twierdzą, że najbardziej zdeterminowane i najlepiej przygotowane osoby wyjechały z Polski już dwa, trzy lata temu. Część specjalistów, na których było największe zapotrzebowanie np. w Wielkiej Brytanii czy Irlandii, wróciła już nawet do kraju.
Optymizm lekarzy, którzy jeszcze trzy lata temu masowo deklarowali chęć wyjazdu za granicę, gdzieś wyparował. "Po okresie pierwszych wyjazdów, kiedy wszyscy chcieli pracować za granicą, bez względu na to, czy mówili lepiej, czy gorzej po angielsku, rynek zmienił się na tyle, że nastawienie lekarzy też jest inne" - twierdzi Anna Stradza, lider dywizji Healthcare & Social Care, polskiego oddziału brytyjskiej agencji rekrutacyjnej Hays. Jej zdaniem, wiele osób zawiodło się już na samym początku. "Nie dostali pracy. Teraz, gdy pojawiają się nowe oferty, są już zniechęceni. Ciężko ich przekonać, że wyjazd rzeczywiście może dojść do skutku" - mówi Anna Stradza.
Także firma Medena Rek Polska - przed siedmiu laty pionier w rekrutacji lekarzy do Szwecji - rejestruje zmiany na rynku pracy. "Trudniej jest rekrutować lekarzy, ponieważ mają coraz większe wymagania. Różnice pomiędzy Polską a innymi krajami (jeśli chodzi o zarobki i warunki życia), bardzo powoli, ale się zacierają. Poza tym po otwarciu granic w 2004 roku, lekarze mogą wyjeżdżać do pracy za granicą na własną rękę i są w tych wyjazdach coraz odważniejsi" - twierdzi Monika Ziegler, prezes zarządu Medena Rek Polska.
Jej zdaniem, widać delikatny spadek zainteresowania lekarzy ofertą firm rekrutacyjnych. "Jednak cały czas jesteśmy w stanie odpowiedzieć na zapotrzebowanie strony szwedzkiej. Możemy zagwarantować im lekarzy specjalistów medycyny rodzinnej, internistów, psychiatrów i stomatologów. Z rzadkimi specjalnościami bywają problemy" - twierdzi M. Ziegler.

Nie chcę wyjeżdżać, uwielbiam robić to, co robię
O tym, że najlepsi specjaliści - ci, którzy jeszcze zostali w kraju - cały czas są na celowniku zagranicznych pracodawców, świadczy przykład dr n. med. Anny Chrapusty-Klimeczek, mikrochirurga z Oddziału Chirurgii Rekonstrukcyjnej i Oparzeń Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu. W jej przypadku pośrednictwo agencji rekrutacyjnych jest zbędne.
"Byłam niedawno na zjeździe w Glasgow, gdzie jako jedyna osoba z Polski miałam przyjęte do ustnej prezentacji dwa referaty i tam dostałam dwie propozycje pracy: jedną w USA, drugą w Wielkiej Brytanii. To nie byłaby praca kliniczna, tylko naukowa. Za takie pieniądze, jakie mi oferowano, byłabym pewnie w stanie się przekwalifikować, gdyby nie to, że ja uwielbiam robić to, co robię" - opowiada Anna Chrapusta. Przyznaje, że decyzja o wyjeździe jest trudna. "Trzeba być bardzo zdesperowanym, żeby porzucić dom, dalszą rodzinę, bo wiadomo, że można zabrać tylko najbliższych. Mój mąż, który zajmuje się diagnostyką obrazową serca w rezonansie magnetycznym, ma 36 lat i chyba największe doświadczenie w Polsce w tej dziedzinie, też byłby łakomym kąskiem dla wielu ośrodków z zagranicy. Miał ogromną ilość propozycji, ale to ja zawsze go hamowałam. Gdyby nie ja, dawno mieszkalibyśmy gdzieś indziej" - uważa Anna Chrapusta-Klimeczek.
Ostatnio nie ma już tak wielkiego przekonania, że razem z mężem powinna zostać w Polsce. Mówi, że zaczęła poważnie myśleć o wyjeździe za granicę. Frustruje ją negatywne nastawienie rządu i społeczeństwa do lekarzy. Wiele - jej zdaniem - będzie zależało od decyzji Ministerstwa Zdrowia w sprawie podwyżek.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Beata Lisowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.