Zbigniew Religa: wygram z chorobą
Z dobrze poinformowanych źródeł dowiedzieliśmy się, że w siódmej dobie po operacji minister zdrowia Zbigniew Religa był już nad Bugiem i łowił ryby.
"Okres pooperacyjny był prawidłowy. Chory opuścił szpital w dobrym stanie" - powiedział Pulsowi Medycyny prof. Tadeusz Orłowski. "W piątym dniu po operacji był już w domu, w szóstym pracował, a w siódmym był już nad Bugiem. On jest niesamowitym facetem, niczego nie da się mu przetłumaczyć. Robi wszystko, żeby się samemu zrehabilitować, a jak wiadomo, leczenie nowotworu odbywa się we własnej głowie" - powiedział nam jeden z najbliższych współpracowników ministra. Dodał, że szef pojawi się w pracy prawdopodobnie wtedy, gdy nikt się nie będzie go jeszcze spodziewać.
O przebiegu dalszego leczenia zdecydują wyniki badań histopatologicznych, na które trzeba będzie poczekać nawet do dwóch tygodni po operacji. Jak zapowiada prof. T. Orłowski, ustalenia dotyczące przebiegu dalszego leczenia będą ujawnione opinii publicznej, jeśli uzna to za stosowne sam Zbigniew Religa.
Zbigniew Religa ujawnił dziennikarzom, że ma raka płuca w przeddzień zabiegu w warszawskim instytucie. "Jestem w bojowym, dobrym nastroju" - mówił tuż przed zabiegiem. Nowotwór został wykryty we wczesnym stadium dzięki temu, że sekretarka ministra namówiła go na badania. "Gdybym je zrobił za pół roku, nie miałbym szans. Myślę jednak, że wygram z chorobą" - powiedział Z. Religa.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Beata Lisowska