Kierownictwo resortu zdrowia w połowie marca zaczęło dyskusje nad projektem rozporządzenia w sprawie kryteriów medycznych, jakimi powinni kierować się świadczeniodawcy, umieszczając pacjentów na listach oczekujących.
Ten artykuł czytasz w
ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Na razie w wielu placówkach lista kolejkowa to po prostu zeszyt, do którego wpisuje się pacjentów na dany termin. W większych szpitalach takich zeszytów jest nawet kilka - na każdym oddziale osobny. Nic więc dziwnego, że brakuje koordynacji, a pacjenci, mimo ustawowego zapisu, że "w celu otrzymania jednego świadczenia opieki zdrowotnej na podstawie skierowania świadczeniobiorca może wpisać się na jedną listę oczekujących u jednego świadczeniodawcy", figurują na listach kolejkowych kilku placówek. Potem najczęściej wybierają to miejsce, gdzie każe im się czekać najkrócej. "W poszczególnych miesiącach na planowe zabiegi nie zgłasza się ok. 10-20 proc. zapisanych pacjentek" - ocenia Wojciech Puzyna, dyrektor Szpitala Położniczo-Ginekologicznego św. Zofii w Warszawie.
Prawo w medycynie
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
×
Prawo w medycynie
Wysyłany raz w miesiącu
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych jest Bonnier Healthcare Polska.
×
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.