Kogo reprezentują samorządy?

  • Ekspert dla "Pulsu Medycyny"
opublikowano: 24-01-2012, 00:00

Ustawa refundacyjna ledwie weszła w życie, a już — wskutek protestu pieczątkowego — doczekała się nowelizacji. Medycy wywalczyli m.in. uproszczenie zasad wystawiania recept i zniesienie kar za błędnie wystawioną receptę na lek refundowany. Aptekarze — tryb odwoławczy od ustaleń kontroli NFZ oraz abolicję w sprawie odpowiedzialności za realizację niezgodnej z prawem recepty wystawionej przez protestujących lekarzy.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Wyjątkowa aktywność najwyższych władz korporacji zawodowych lekarzy i aptekarzy, w szczególności ich prezesów, w sprawie zapisów ustawy nie powinna dziwić. Obydwu panów czekały lada moment krajowe zjazdy podczas których nie unikną trudnych pytań w sprawie podjętych działań w obronie interesów reprezentowanych grup zawodowych. Ale ich walka o skreślenie niechcianych zapisów, w sposób chyba niezamierzony, upubliczniła głębokie podziały — zarówno w środowisku lekarzy, jak i aptekarzy — oraz słabość samorządów. Trudno było oprzeć się wrażeniu, że i prezes Hamankiewicz, i prezes Kucharewicz składali deklaracje w oderwaniu od środowiskowych dołów.

Okręgowe izby lekarskie — wbrew rekomendacjom NRL — opowiedziały się za kontynuowaniem protestu pieczątkowego, a kiedy Maciej Hamankiewicz podpisał porozumienie z ministrem, padały mocne słowa o samobóju i odwracaniu się plecami do własnego środowiska. Podobny rozdźwięk pojawił się u aptekarzy. Kiedy izby aptekarskie wezwały do bojkotu umów z NFZ, sieci apteczne podpisały je bez wahania. Grzegorz Kucharewicz zapewniał w Sejmie, że apteki będą realizowały recepty z pieczątką „refundacja leku do decyzji NFZ”, tymczasem pacjenci skarżyli się do Rzecznika Praw Pacjenta, że odsyłano ich po nowe recepty do lekarza bądź musieli płacić za lek 100 proc. Do protestu polegającego na zamykaniu aptek na godzinę, mimo apeli NRA, przystąpiło tylko 70 proc. indywidualnych aptek (ostatniego dnia akcji — według danych Kamsoftu — nie pracowało już tylko 35 proc.). Jakby tego było mało, sieci apteczne zrzeszone w PharmaNET zaczęły domagać się likwidacji zakazu reklamy aptek, wprowadzonego do ustawy refundacyjnej na życzenie… samorządu aptekarskiego. „NRA nie jest reprezentantem całego środowiska” — stwierdził Artur Dżagarow, prezes PharmaNET.

Konia z rzędem temu, kto doradzi ministrowi, jak konsultować zmiany z korporacjami zawodowymi, żeby nie usłyszał za chwilę, że działacze samorządowi reprezentują tylko siebie.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Szarkowska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.