Kogo reprezentują samorządy?
Ustawa refundacyjna ledwie weszła w życie, a już — wskutek protestu pieczątkowego — doczekała się nowelizacji. Medycy wywalczyli m.in. uproszczenie zasad wystawiania recept i zniesienie kar za błędnie wystawioną receptę na lek refundowany. Aptekarze — tryb odwoławczy od ustaleń kontroli NFZ oraz abolicję w sprawie odpowiedzialności za realizację niezgodnej z prawem recepty wystawionej przez protestujących lekarzy.
Okręgowe izby lekarskie — wbrew rekomendacjom NRL — opowiedziały się za kontynuowaniem protestu pieczątkowego, a kiedy Maciej Hamankiewicz podpisał porozumienie z ministrem, padały mocne słowa o samobóju i odwracaniu się plecami do własnego środowiska. Podobny rozdźwięk pojawił się u aptekarzy. Kiedy izby aptekarskie wezwały do bojkotu umów z NFZ, sieci apteczne podpisały je bez wahania. Grzegorz Kucharewicz zapewniał w Sejmie, że apteki będą realizowały recepty z pieczątką „refundacja leku do decyzji NFZ”, tymczasem pacjenci skarżyli się do Rzecznika Praw Pacjenta, że odsyłano ich po nowe recepty do lekarza bądź musieli płacić za lek 100 proc. Do protestu polegającego na zamykaniu aptek na godzinę, mimo apeli NRA, przystąpiło tylko 70 proc. indywidualnych aptek (ostatniego dnia akcji — według danych Kamsoftu — nie pracowało już tylko 35 proc.). Jakby tego było mało, sieci apteczne zrzeszone w PharmaNET zaczęły domagać się likwidacji zakazu reklamy aptek, wprowadzonego do ustawy refundacyjnej na życzenie… samorządu aptekarskiego. „NRA nie jest reprezentantem całego środowiska” — stwierdził Artur Dżagarow, prezes PharmaNET.
Konia z rzędem temu, kto doradzi ministrowi, jak konsultować zmiany z korporacjami zawodowymi, żeby nie usłyszał za chwilę, że działacze samorządowi reprezentują tylko siebie.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Ewa Szarkowska