Kobiety ciężarne z hipotyreozą

Lisa Jacobson, Sztokholm; Tłumaczenie: L2 Language Consulting
opublikowano: 21-03-2007, 00:00

U co drugiej kobiety chorującej na niedoczynność tarczycy poziom hormonów na początku ciąży nie jest dostatecznie wyregulowany - wynika z badań przeprowadzonych w Malmö. Powoduje to, że zarówno matka, jak i dziecko są narażeni na powikłania.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
W najcięższych przypadkach niedoczynność tarczycy u matki może prowadzić do kretynizmu u dziecka, tj. niedorozwoju umysłowego, głuchoty oraz zaburzeń wzrostu i rozwoju fizycznego. Fakty te znane są już od dawna, a wymienione powyżej zaburzenia mogą pojawiać się również w przypadku znacznego niedoboru jodu. Od końca lat dziewięćdziesiątych ub. wieku wiadomo, że nawet łagodniejsze formy hipotyreozy (niedoczynności tarczycy) mogą mieć wpływ zarówno na ciężarną kobietę, jak i na płód. Nieprawidłowy metabolizm u matki zwiększa ryzyko poronienia, gestozy i odklejenia łożyska. Dla dziecka może to oznaczać ryzyko zaburzeń rozwoju neuropsychologicznego, czego efekty można zaobserwować m.in. w testach IQ.
By przeciwdziałać wystąpieniu opisanych powyżej powikłań, lekarze z Kliniki Endokrynologii, Kliniki Chorób Kobiecych i Kliniki Dziecięcej Szpitala Uniwersyteckiego Mas w Malmö zaczęli już w latach dziewięćdziesiątych XX wieku zwracać szczególną uwagę na kobiety ciężarne z zaburzeniami funkcjonowania tarczycy. Do dnia dzisiejszego badaniami prowadzonymi według specjalnie opracowanego programu przez zespół doc. Bengta Hallengrena, ordynatora Kliniki Endokrynologii Szpitala Uniwersyteckiego w Malmö, objętych zostało 101 pacjentek. Badania pokazały, że u połowy kobiet, które poddawane były terapii tyroksyną - syntetycznie otrzymywanym hormonem tarczycy - poziom hormonów we wczesnym stadium ciąży nie był stabilny. "Zaskoczyło mnie to, gdyż nie przypuszczałem, że będzie to aż tak liczna grupa kobiet" - mówi doc. Bengt Hallengren.

Nowa dawka jak najwcześniej

W badaniach wzięły udział kobiety mające różnego rodzaju problemy z tarczycą, które zaszły w ciążę w roku 1997 i 2002. U 64 z nich wcześniej rozpoznano hipotyreozę i poddano leczeniu lewotyroksyną.
By sprawdzić, czy kobiety otrzymały prawidłową dawkę tyroksyny, mierzono stężenie hormonu tyreotropowego (TSH) w ich krwi. TSH jest hormonem wytwarzanym przez przysadkę mózgową, regulującym aktywność tarczycy. Wysoki poziom TSH u pacjentek poddanych leczeniu tyroksyną oznacza, że dawka tyroksyny jest zbyt mała, natomiast niski poziom TSH oznacza zbyt dużą dawkę.
Okazało się, że połowa kobiet miała wyniki odbiegające od normy - 20 proc. miało zbyt wysoki, a 30 proc. zbyt niski poziom hormonów tarczycy. 16 spośród wszystkich objętych badaniem kobiet poroniło, a w dwóch przypadkach płód zmarł w późnym stadium ciąży. Zdaniem B. Hallengrena, liczba ta nie jest niepokojąco wysoka, jednak aż 14 z tych kobiet miało źle wyregulowaną pracę tarczycy.
Bengt Hallengren podkreśla, że bardzo ważne jest, by kobiety z hipotyreozą zgłaszały się do lekarza w jak najwcześniejszym stadium ciąży: "Z reguły przebieg ich leczenia w okresie przed ciążą jest prawidłowy, lecz zapotrzebowanie na tyroksynę zmienia się od chwili zajścia w ciążę, dlatego też powinny przyjść do nas jak najszybciej". Często dawka tyroksyny musi zostać zwiększona, ponieważ zapotrzebowanie na nią wzrasta na początku ciąży. U dwóch trzecich kobiet biorących udział w badaniu trzeba było zwiększyć dawkę hormonu.
"Musimy wzajemnie sobie pomagać, by dotrzeć do kobiet z grupy ryzyka jak najwcześniej. Lekarze prowadzący muszą zwracać baczną uwagę na stan pacjentek, a inne osoby sprawujące opiekę medyczną nad matkami powinny być dobrze obeznane z problemem" - podkreśla doc. Bengt Hallengren.

Ale czy nie jest za późno na interwencję wtedy, gdy kobiety przychodzą do poradni macierzyńskiej?

- "Liczby wskazują, że to zdecydowanie za późno, ale lepsze to, niż gdyby nie robiono nic. Powinniśmy dążyć do tego, by kobiety wcześniej były poddawane kontroli. Idealnie byłoby, gdyby kobieta w chwili zajścia w ciążę sama skontaktowała się z lekarzem w celu przeprowadzenia odpowiednich badań. Poradnia macierzyńska powinna raczej pełnić funkcję dodatkowej kontroli" - mówi Bengt Hallengren.

W USA trwają dyskusje, czy kobiety w ciąży powinny być poddawane regularnej kontroli stężenia hormonów tarczycy, aby można było wcześnie wykryć hipotyreozę.

- "Trzeba wyważyć korzyści do kosztów. W pierwszej kolejności musimy otoczyć właściwą opieką kobiety z już rozpoznaną chorobą. Następnie należy poddać badaniom kontrolnym grupy ryzyka: kobiety, u których występują problemy z tarczycą w rodzinie oraz u których wcześniej występowały zaburzenia pracy tarczycy, wole i inne choroby o podłożu autoimmunologicznym, np. cukrzyca typu 1. Kobiety, które mają trudności z zajściem w ciążę również powinny zostać poddane badaniom kontrolnym" - stwierdza doc. Bengt Hallengren.

Regularne kontrole zmniejszają ryzyko
Aby zmniejszyć ryzyko wystąpienia powikłań u ciężarnych kobiet z zaburzeniami funkcjonowania tarczycy i u ich dzieci, Bengt Hallengren zaleca:
-Profilaktykę: kobiety, u których tarczyca funkcjonuje nieprawidłowo, muszą być informowane o tym, że zanim zajdą w ciążę, niezwykle istotne jest wyregulowanie poziomu hormonów.
-Jak najszybsze po zajściu w ciążę zbadanie stężenia TSH i hormonów tarczycy oraz dostosowanie dawki tyroksyny.
-Regularne badania kontrolne (co osiem tygodni). Alternatywą jest regularne zwiększanie dawki tyroksyny u kobiet ciężarnych z niedoczynnością tarczycy.


Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Lisa Jacobson, Sztokholm; Tłumaczenie: L2 Language Consulting

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.