Kiedy są zalecane kardiowertery-defibrylatory
We wrocławskim Szpitalu Wojskowym przeprowadzono dwa pierwsze na Dolnym ląsku zabiegi wszczepienia kardiowerterów-defibrylatorów. Oba zakończyły się sukcesem.; ;
30-50 zabiegów rocznie
'Przygotowywaliśmy się do tych zabiegów od dawna. Teraz jesteśmy ósmym ośrodkiem w Polsce, w którym wszczepia się te urządzenia. Do tej pory musieliśmy wysyłać pacjentów w Polskę, teraz będziemy mogli robić to sami. Planujemy 30-50 operacji rocznie" - mówi Dariusz Jagielski, kardiolog ze Szpitala Wojskowego.
Zabieg wszczepienia kardiowertera-defibrylatora (wartego kilkanaście tysięcy dolarów) trwa od dwóch do pięciu godzin. Polega on na umieszczeniu urządzenia najczęściej w okolicy podobojczykowej lewej i połączeniu go z jedną lub dwiema elektrodami, wprowadzonymi do serca przez żyłę podobojczykową.
'Wtedy następuje najtrudniejsza część zabiegu. Sztucznie musimy wywołać u pacjenta częstoskurcz lub migotanie komór, co jest stanem bezpośredniego zagrożenia życia, a następnie ustawiamy urządzenie, by w odpowiednim momencie wysłało impuls elektryczny, który w postaci defibrylacji lub kardiowersji przerwie nieprawidłowy rytm serca" - mówi D. Jagielski.
Stabilizacja rytmu
Zasada działania urządzenia polega na tym, że rozpoznaje ono groźne dla życia zaburzenia rytmu (migotanie komór i częstoskurcz komorowy) i wytwarza impuls elektryczny wygaszający chaotyczny rytm pracy serca, co daje szansę powrotu prawidłowego rytmu zatokowego. Jeżeli moment zadziałania impulsu elektrycznego jest sterowany tzw. załamkiem ?R" krzywej EKG, wtedy mamy do czynienia z kardiowersją, gdy nie - z defibrylacją. ?W 85 proc. przypadków nagłe zatrzymania krążenia zdarzają się poza szpitalami. Tacy pacjenci mają znacznie mniejsze szanse na przeżycie. Dlatego chorzy, u których stwierdzamy bardzo duże ryzyko wystąpienia zagrażających życiu zaburzeń pracy komór serca w postaci migotania lub częstoskurczu komorowego, powinni być kwalifikowani do wszczepienia kardiowerterów-defibrylatorów" - twierdzi prof. Waldemar Banasiak, kierownik ośrodka kardiologii w Szpitalu Wojskowym.
Po zabiegu pacjent pozostaje przez kilka na obserwacji w szpitalu, później powinien zgłaszać się co pewien czas na kontrolę w ośrodku wszczepiającym.
Kardiowerter-defibrylator wystarcza średnio na 5-7 lat, czyli na około 100 wyładowań elektrycznych, które choć są bolesne dla chorego na serce pacjenta, to jednak są w stanie uratować mu życie.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Marcin Murmyło, Wrocław