Apteki czeka gorący tydzień
Rozporządzenia w sprawie nowych list refundacyjnych, limitów i cen leków zaczną obowiązywać od 10 kwietnia br. Czy hurtownicy, aptekarze i lekarze zdążą na czas przygotować się do tej gigantycznej operacji?
Z informacji resortu zdrowia wynika, że sama zmiana cen dotyczy około 2 tysięcy leków. I dlatego, według farmaceutów, czas na przygotowanie się aptek do zmian jest zbyt krótki. Tłumaczą, że około 2-3 dni zajmie firmom komputerowym opracowanie kolejnej wersji programów aptecznych, uwzględniającej zmiany, i dostarczenie jej na dyskietkach do ok. 10 tys. aptek w całej Polsce. ?Apteka potrzebuje ok. tygodnia na wgranie tych danych do systemu i mozolne sprawdzanie wszystkich pozycji, czy nie doszło do jakichś pomyłek, szczególnie że zmian jest bardzo dużo. To ogromnie ważne dla pacjentów, by ich nie skrzywdzić i dla nas, bo musimy się rozliczyć skrupulatnie z kasami chorych. Jesteśmy rozgoryczeni oczekiwaniami ministerstwa, że cała ta operacja dokona się w ciągu kilku dni i to w okresie świątecznym" - wyjaśnia Barbara Sawka, prezes Podkarpackiej Izby Aptekarskiej.
Kto odpowiada za informację
Aptekarze tłumaczą, że w każdej aptece jest około 6 tys. pozycji i wszystkie trzeba będzie sprawdzić pod kątem zakresu refundacji, limitu i ceny. ?To jest tydzień koszmarnej pracy dla dwóch osób. Na dodatek można do niej przystąpić dopiero z chwilą opublikowania rozporządzeń w Dzienniku Ustaw, który też musi dotrzeć w najodleglejsze krańce Polski. Nie wszyscy aptekarze mają dostęp do Internetu" - podkreśla Leokadia Danek z Naczelnej Rady Aptekarskiej.
Zdaniem Krzysztofa Makucha, sekretarza Naczelnej Rady Lekarskiej, nie może dojść do sytuacji, by pacjent z powodu wysokiej ceny leku - o której dowie się dopiero w aptece, bo lekarz nie zdążył go wcześniej o tym poinformować - rezygnował z zaleconej terapii. ?Dlatego tak ważne jest, jak zostanie przygotowany do zmian w refundacji personel medyczny i pacjent. Samorząd lekarski ma dwie możliwości informowania lekarzy o zmianach legislacyjnych: poprzez Gazetę Lekarską, która jest miesięcznikiem i poprzez biuletyny okręgowych izb lekarskich" - mówi Krzysztof Makuch. Zgadza się, że tym razem na taki tryb informowania jest zbyt mało czasu. ?To wyjątkowa sytuacja i dlatego wymaga wyjątkowych rozwiązań. Jesteśmy gotowi współuczestniczyć w tym procesie, ale pole do popisu ma w tej sytuacji przede wszystkim resort zdrowia" - uważa sekretarz NRL.
Ministerstwo liczy na to, że w szybkim dotarciu informacji do lekarzy pomoże przede wszystkim Internet. Nie przewiduje się uruchomienia żadnej infolinii. Pacjentów, którzy mieliby jakiekolwiek wątpliwości w sprawie odpłatności za leki, rzecznik prasowy MZ odsyła do Biura Praw Pacjenta.
Wyprzedaż zapasów
Hurtownicy i aptekarze nie ukrywają, że ze względu na posiadane zapasy, zapewniające płynność w dostawach, oczekiwali od resortu zdrowia okresu przejściowego, co umożliwiłoby im wyprzedaż leków po starych cenach. Zdaniem aptekarzy, straty dużej apteki w wyniku różnicy między starymi i nowymi cenami mogą osiągnąć nawet 20 tys. zł. Hurtownicy pytają, kto zwróci im zapłacone już cło i podatek VAT za importowane leki.
Resort zdrowia nie przewiduje jednak żadnego okresu przejściowego. ?Hurtownicy i aptekarze nie stracą. Tylko trochę mniej zarobią. Poza tym teraz apteki nie robią dużych zapasów, szczególnie leków drogich, bo hurtownie w każdej chwili dostarczają je na telefon" - uważa minister M. Łapiński.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Ewa Szarkowska