Język migowy znają tylko nieliczni pracownicy służby zdrowia
Osoby głuche i głuchonieme bardzo niechętnie odwiedzają gabinety lekarskie, a na leczenie w szpitalu zgadzają się w ostateczności.
?Osoby głuche bardzo często słabo czytają i piszą. I dlatego przekazywanie im informacji pisanej nie zawsze jest możliwe. Zdarza się, że głuchy dostaje od lekarza kartkę z rozpisanymi dawkami leków, wychodzi z gabinetu i nie jest w stanie jej przeczytać" - tłumaczy Józef Hendzel, sekretarz generalny Polskiego Związku Głuchych.
Głusi mają kłopoty z porozumiewaniem się w rejestracjach poradni. Sytuacje, kiedy godzinami oczekują na wezwanie przed gabinetami, bo są tradycyjnie wywoływani po nazwisku, również nie należą w Polsce do rzadkości. Żeby wezwać pogotowie, najczęściej szukają pomocy u sąsiadów. A kiedy już trafią do szpitala, z lekarzami, pielęgniarkami i salowymi kontaktują się za pośrednictwem swoich rodzin. Głuche kobiety - właśnie ze względu na barierę porozumiewania się - bardzo rzadko odwiedzają gabinety ginekologów.
Proszę czekać na wezwanie
Według Polskiego Związku Głuchych, przy odrobinie dobrej woli można by tę sytuację zmienić. ?Wystarczy, żeby na kartach pacjentów był dopisek ?głuchy", chociażby po to, by nie wywoływać niepotrzebnie pacjenta po nazwisku, skoro i tak on tego nie usłyszy. W trosce o profilaktykę prozdrowotną wśród głuchych można by wrócić do tzw. białych niedziel. Dobrze byłoby też, by w szpitalu pracowała przynajmniej jedna osoba - lekarz, pielęgniarka, salowa czy sekretarka, która zna język migowy" - uważa J. Hendzel.
Nieznany język
Że jest to możliwe, dowodzi przykład Kliniki więtej Rodziny w Poznaniu, do której zgłasza się rocznie kilkanaście głuchoniemych pacjentek. Jeszcze kilka miesięcy język migowy znała jedna pielęgniarka. Teraz posługuje się nim już 10 położnych. Miga nawet portier. Koszty trzymiesięcznego kursu języka migowego opłaca NZOZ Medufar, nadzorowany przez lekarzy Kliniki więtej Rodziny. Zdaniem właścicieli spółki, osoby głuchonieme powinny mieć możliwość sprawnego porozumiewania się z lekarzem. I dlatego językiem migowym posługuje się także personel dwóch poznańskich przychodni Medufaru.
W 2001 r. kurs języka migowego dla pracowników ochrony zdrowia (400 znaków) ukończyło w całej Polsce ok. 100 osób. Według PZG, tak przeszkolonych osób powinno być znacznie więcej. ?Nasz związek zatrudnia 160 tłumaczy języka migowego. To jest stanowczo za mało, by zapewnić każdemu głuchemu ich towarzystwo w czasie wizyty u lekarza" - podkreśla S. Hendzel.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Ewa Szarkowska