Światło reflektorów też może wywołać ślepotę śnieżną
Ślepota śnieżna to dość częsta dolegliwość wśród narciarzy i plażowiczów nie korzystających z okularów przeciwsłonecznych. Można się jej także nabawić - jak pokazuje doświadczenie księżnej Norwegii - udzielając wywiadu telewizyjnego.
?Ślepota śnieżna to oparzenie siatkówki w okolicy plamki spowodowane działaniem promieni światła widzialnego w połączeniu ze światłem ultrafioletowym" - tłumaczy prof. Jerzy Szaflik, konsultant krajowy ds. okulistyki. Często przytrafia się to osobom spędzającym urlopy na nartach, gdy słońce odbija się od śniegu, albo na plaży, gdzie dużo czasu przebywa się na wyjątkowo ostrym słońcu. W zależności od tego, do jak mocnego poparzenia dochodzi, może ono przejściowo lub trwale upośledzać widzenie.
Podobna sytuacja może dotyczyć nabłonka rogówki. Uszkodzenie tej części oka przynosi dolegliwości bólowe, uczucie kłucia jak po oparzeniu łukiem elektrycznym.
W opisanym przypadku można przypuszczać, że małżonka norweskiego następcy tronu, chcąc podczas wywiadu wypaść jak najlepiej, patrzyła prosto w światło, miała szeroko otwarte oczy i mało nimi mrugała, co doprowadziło do oparzenia centralnej części oka z obrzękiem siatkówki. Lekarze odradzili jej podróż i zalecili unikanie promieniowania UV. Zabroniono jej wychodzić z domu przy bezchmurnym niebie. Na kilka godzin przed odlotem do Niemiec odwołano więc podróż księżnej. Książę, którego obrażenia okazały się mniej poważne, złożył oficjalną wizytę sam.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Monika Wysocka