Ewolucja zamiast rewolucji
Zmiany w ochronie zdrowia są konieczne, ale nie powinny iść w kierunku centralizacji systemu. Propozycje rządu sprowadzające się właściwie do likwidacji kas chorych nie usprawnią go, tylko spowodują chaos, a następnie pochłoną znaczne środki finansowe na ich wdrożenie. Naszym zdaniem, potrzebne są zmiany ewolucyjne, polegające na poprawianiu systemu. Nie będzie to jednak możliwe bez wzrostu składki na ubezpieczenie zdrowotne. Zarzuca się nam, że z tego powodu nasz projekt jest utopijny. Ale wystarczy tylko rozejrzeć się, jak rozwiązano sprawę u naszych sąsiadów. W Słowacji, Czechach czy Niemczech składka na ubezpieczenie zdrowotne wynosi 12-14 proc. Proponowana przez nas 11-proc. składka, ale odpisywana na dotychczasowych zasadach od podatku, nie wydaje się więc przesadą. Jeśli państwo chce zagwarantować bezpieczeństwo zdrowotne obywatelom zapewniając im dostęp do świadczeń medycznych, to powinno się zastanowić, z czego innego należy zrezygnować.
Kasy chorych powinny funkcjonować w warunkach konkurencji i dlatego przewidujemy możliwość powołania nowych, niepublicznych instytucji, które realizowałyby powszechne ubezpieczenie zdrowotne. Byłyby jednak zobowiązane do przyjęcia każdego, bez względu na jego stan majątkowy, zdrowie czy wiek, a także uczestniczyłyby w mechanizmach wyrównania między kasami.
Uważamy, że wszyscy świadczeniodawcy spełniający odpowiednie warunki powinni mieć prawo do udzielania refundowanych świadczeń zdrowotnych bez konkursu ofert. Kontrakty byłyby zawierane wg ujednoliconych na poziomie ogólnopolskim stawek za to samo świadczenie. W sytuacji uzasadnionych wyższych kosztów, spowodowanych np. dużymi odległościami lekarza POZ od pacjenta na wsi czy jakością sprzętu, cena szczegółowa dla danego świadczeniodawcy mogłaby być wyższa o 20 proc.
Za niedopuszczalne uważamy limitowanie liczby zamówionych świadczeń. I dlatego chcemy, by pacjent miał zagwarantowane uzyskanie planowej usługi medycznej w określonym czasie. Okres oczekiwania na pomoc lekarza POZ nie mógłby przekraczać 1 dnia, na poradę ambulatoryjną specjalisty - 1 tygodnia, a na planowe przyjęcie do szpitala - 1 miesiąca. Jeśli kasa chorych nie wywiąże się z tych terminów, będzie musiała zrefundować koszty leczenia w dowolnej placówce wybranej przez pacjenta.
Przewidujemy też możliwość wprowadzenia bezpośrednich dopłat przez pacjentów w przypadku usług zdrowotnych - do 1 proc. najniższego uposażenia (ok. 7 zł), a w przypadku opłaty za szpital - maksymalnie do 10 proc. takiego uposażenia (w granicach 70 zł za cały pobyt). Projekt uwzględnia całą listę osób zwolnionych z ponoszenia takich kosztów, upoważnia też ministra zdrowia do wprowadzenia ograniczeń w tym zakresie.
j
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Konstanty Radziwiłł, ; prezes Naczelnej Rady Lekarskiej