Jest ugoda między Pawlikowską a Herman. Psychiatrka: dobro pacjenta wygrało
Psychiatrka i psychoterapeutka Maja Herman oraz podróżniczka i pisarka Beata Pawlikowska postanowiły zawrzeć ugodę. Herman nie ma zamiaru wytoczyć przeciwko Pawlikowskiej sprawy sądowej; także Pawlikowska zapowiedziała wycofanie pozwu. “Puls Medycyny” dowiedział się także, gdzie mogą trafić pieniądze ze zbiórki, którą prowadziła lekarka.

Do ugody między Pawlikowską a Herman doszło 14 lutego - panie spotkały się osobiście - bez prawników i mediów. - Rozmowa była serdeczna i ciekawa - przyznała Pawlikowska.
Spór między psychiatrką a podróżniczką dotyczył filmu, w którym Pawlikowska, powołując się na "najnowsze badania naukowe" dotyczące depresji, stwierdziła, że leki przeciwdepresyjne są substancjami psychoaktywnymi, które powodują zmiany w mózgu, uzależniają oraz wpływają negatywnie np. na masę ciała. Twierdzenia Pawlikowskiej spotkały się z ostrą krytyką internautów, a psychiatrka i psychoterapeutka Maja Herman, założycielka i prezeska Polskiego Towarzystwa Mediów Medycznych, zapowiedziała pozwanie Pawlikowskiej i uruchomiła w tym celu specjalną zbiórkę.
Maja Herman: najważniejsi są pacjenci
– Jestem przede wszystkim lekarką. Mam pomagać, a nie sprawiać, by przeze mnie był ktoś potencjalnie narażony na utratę zdrowia. Właściwie od samego początku tej sprawy korespondowałam prywatnie z panią Beatą Pawlikowską; spór chciałam rozwiązać - zaznacza Maja Herman.
Przyznaje, że przeprosiła Beatę Pawlikowską m.in. za to, że nazwała ją “Beatą P.”, co mogło rodzić skojarzenia “przestępcze” oraz zapewniła ją, że szanuje jej “humanistyczną misję”. - Moja ostra reakcja dotyczyła nie tyle samego tematu filmu i wyboru badań, a jedynie formy filmu, bo według mojej wiedzy i doświadczenia w wieloletniej pracy w psychiatrii wiem, że mógł być odebrany jako zagrażający dla pacjentów - tłumaczy.
Maja Herman - jak informuje - wytłumaczyła Pawlikowskiej, że są ściśle określone zasady przedstawiania badań naukowych, bez znajomości których można wprowadzić opinię publiczną w błąd. - W takich publikacjach nie może być miejsca na uogólnienia, np. utożsamianie leków przeciwdepresyjnych tylko z lekami z grupy SSRI - podkreśla.
– Zgodziłyśmy się obie, że chodzi nam przede wszystkim o dobro pacjentów. Miałam możliwość wyjaśnienia, że przy publikowaniu tego typu treści, ze względu na liczne zawiłości tematu, konieczne jest posiłkowanie się specjalistami, najlepiej z zakresu zdrowia psychicznego. Pani Beata powiedziała, że planuje przeprowadzenie cyklu takich wywiadów --wskazała Herman.
Zaznaczyła, że bycie lekarką to jednocześnie wykonywanie zawodu zaufania publicznego, dlatego - nie chcąc dłużej “podgrzewać” konfliktu - postanowiła zawrzeć ugodę z Beatą Pawlikowską.
– Dla mnie najważniejsze jest to, by treści specjalistyczne były konsultowane przez specjalistów lub współtworzone z nimi - mówi, dodając, że najważniejsi są dla niej pacjenci.
Maja Herman zapytana przez “Puls Medycyny”, co w takim razie z pieniędzmi, które w ramach zbiórki pozyskała na pozwanie podróżniczki, poinformowała, że chciałaby, aby zebrana kwota trafiła na wsparcie telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży - 116 111 lub na opracowanie rzetelnych materiałów eksperckich dotyczących depresji i jej leczenia. Herman w dwie doby zebrała ponad 32 tys. zł.
Psychiatrka otwarta jest także na inne pomysły. - Sprawa została przekazana do działu prawnego serwisu zrzutka.pl. Regulamin w takim przypadku mówi, że gdy zmienia się pierwotny cel zrzutki (bo ktoś umiera lub “wygasza się” potrzeba), organizator redaguje i tworzy nowy cel. System automatycznie wysyła zapytanie do darczyńców, czy akceptują inne warunki. Jeśli nie, możliwy jest zwrot wpłaty - tłumaczy nam Maja Herman.
Pawlikowska: w moim filmie były nieścisłości
– Zrozumiałam, że (...) we wrażliwych kwestiach lepiej wypowiadać się bardziej delikatnie i dyplomatycznie oraz zapraszać do wypowiedzi specjalistów, którzy są autorytetami w swoich dziedzinach - przyznała Beata Pawlikowska.
Jak twierdzi Pawlikowska, Maja Herman przyznała, że miała prawo do wypowiedzi w filmie „Depresja. Najnowsze badania naukowe” w ramach wolności słowa.
– Zgodziłyśmy się, że przy ściśle naukowej analizie mojego filmu znajdują się w nim pewne nieścisłości, np. mówiąc o benzodiazepinach, pomyłkowo pokazałam zdjęcie barbituranu. Nie wspomniałam, jakich grup dotyczyły badania ani jakie były ich ewentualne ograniczenia - dodała podróżniczka.
– Pani Maja przyznała, że nie ma zamiaru wytoczyć przeciwko mnie sprawy sądowej. Ja zaproponowałam, że po opublikowaniu oświadczenia wycofam pozew o naruszenie dóbr osobistych - podsumowała Pawlikowska.
Etiologia zaburzeń depresyjnych jest niezwykle złożona, przyjmowanie leków z grupy SSRI nie wiąże się z ryzykiem uzależnienia, rzetelny przegląd skuteczności i bezpieczeństwa farmakoterapii wymaga uwzględnienia nawet 200 prac naukowych, a najskuteczniejsze w leczeniu depresji jest łączenie przyjmowania leków z psychoterapią - tak w “Pulsie Medycyny” komentowali eksperci słowa podróżniczki Beaty Pawlikowskiej o depresji.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Eksperci o słowach Pawlikowskiej: by rzetelnie mówić o lekach, trzeba znać nawet 200 prac
Źródło: Puls Medycyny