Jak sfinansować więcej za mniej, czyli o polityce lekowej przy okrągłym stole

Oprac. Małgorzata Konaszczuk
opublikowano: 09-10-2023, 07:45

Nowelizacja ustawy refundacyjnej zmieniła wszystko. Ale nie jest powiedziane, że ustawa nie będzie nowelizowana w kolejnych 10 latach. Już dziś wiemy, że tak powinno być i w wielu zakresach są już plany zmian - przyznał wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski podczas obrad okrągłego stołu na temat polityki lekowej, odbywających się w trakcie tegorocznego Forum Ekonomicznego w Karpaczu.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
PATRYK OGORZALEK

Przypuszczalne kierunki zmian wskazał Maciej Miłkowski, mówiąc:

– Chciałbym przez co najmniej 4 lata, a może więcej, skupić się na dostępności refundacyjnej w zakresie apteki, czyli do tych leków, które są dzisiaj nierefundowane, a są istotne klinicznie. Ewentualnie, w dalszej kolejności, na refundacji leków OTC.

Szersza refundacja w trybie otwartym i analiza skuteczności leków

Jednym z elementów zapewnienia szerszej niż do tej pory dostępności refundacyjnej leków ma być ich przenoszenie z lecznictwa zamkniętego do refundacji otwartej.

– Chcemy więcej takich leków przenosić do poszczególnych innych trybów ich dostarczania: z programów lekowych do programów wydawania ich w ambulatorium czy w aptece (chociażby szczepionek). Nie mają żadnego uzasadnienia niektóre przypadki, np. z zakresu alergologii, gdy pacjent dostaje receptę do realizacji w aptece, a podanie leku jest możliwe wyłącznie u lekarza. To całkowicie niezasadne. Trzeba zbudować taki system, żeby lek był dostępny dla pacjenta tam, gdzie powinien być: w przypadku szczepionek, w wielu zakresach — w aptece — deklarował wiceminister Miłkowski.

Wśród planowanych zadań wymienił też ocenę skuteczności poszczególnych leków.

Chcemy refundować zdecydowanie więcej leków, ale jednocześnie przeanalizować, które nie powinny być dalej refundowane, ponieważ są nieskuteczne. Wiemy, że wiele terapii jest od 30 lat przepisywanych przez lekarzy. Niektóre firmy promują swoje leki jako świetne, ale te nie mają żadnych udowodnionych efektów. Nie są już wymieniane w standardach, ale nadal są refundowane. Trzeba to zakończyć — podkreślił wiceminister zdrowia.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Wiceminister Miłkowski: musimy dokładniej analizować skuteczność programów terapeutycznych

Standardy medyczne wskażą, jakie terapie dotować?

Formuła okrągłego stołu dała przedstawicielom różnych środowisk możliwość przedyskutowania interesujących ich zagadnień.

– Jeśli chodzi o dostępność refundacyjną, to mamy ewidentne przykłady, że jest coraz lepiej, ale zawsze mogłoby być jeszcze lepiej. Są standardy medyczne, czyli wytyczne postępowania oparte na evidence based medicine, na praktyce klinicznej — zauważyła dr Joanna Lis, Country Head of Market Access w Sanofi Polska.

– Pytanie, jak usprawnić politykę lekową w kontekście zaimplementowania standardów medycznych? — wskazała problem.

— Mamy tu odwieczny dylemat: czy mierzyć siły na zamiary, czy zamiar według sił? Czy standardy medyczne powinny być oparte na tym, co już jest refundowane? Czy — zgodnie z najnowszą wiedzą medyczną i bazując na nowoczesnych, dostępnych lekach — mogłyby wyznaczać kierunki rozwoju i zwiększenia dostępności refundacyjnej? — pytała Joanna Lis, wywołując dyskusję.

Maciej Miłkowski zauważył, że: „Wiele standardów jest przygotowywanych raz na dwa, trzy lata. Czasami więc szkoda byłoby, żebyśmy nie uwzględniali leku, który ma już dopuszczenie do obrotu, i czekali trzy lata, aż pojawi się w standardach. Być może warto pomyśleć o umożliwieniu wcześniejszej refundacji”.

Kwestia podstawowa: jak nie dopuścić do rozwoju choroby

Do aspektu czasu odniósł się również Roman Topór-Mądry, prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.

– Powinniśmy patrzeć całościowo, ale jeśli chcemy podejmować dywagacje na ten temat, to należałoby zacząć jeszcze wcześniej — od profilaktyki. I nie chodzi tu tylko o szczepienia, ale także o styl życia oraz niedopuszczanie do rozwoju choroby.

– Byłoby znacznie lepiej, gdybyśmy skierowali wysiłki nie tylko na jak najszersze leczenie już chorych osób. Wszyscy bowiem zdajemy sobie sprawę, że możliwości finansowe są ograniczone i dotyczą nie tylko Polski. Społeczeństwa się starzeją — przypomniał prezes AOTMiT. Uważa on, że drogą donikąd jest finansowanie leczenia ludzi coraz bardziej chorych, którzy dzięki postępowi medycyny żyją coraz dłużej, ale wraz z wiekiem mają jednocześnie wiele chorób.

Zacznijmy się zastanawiać, jak nie dopuszczać do rozwoju choroby oraz czy mamy środki terapeutyczne i niefarmakologiczne, które potrafimy wdrożyć do całej ścieżki postępowania — najlepiej jako elementy połączone. Być może powinniśmy je finansować razem, a nie osobno terapie lekowe, osobno świadczenia i osobno interwencje zdrowotne. Powinniśmy też mierzyć skutek i być może finansować adekwatnie do niego — przekonywał prezes Topór-Mądry.

Prof. Andrzej Fal z Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA, prezes zarządu Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego, zwrócił uwagę, że dzisiaj (tj. na początku września) osiągnęliśmy praktycznie 100 proc. wykonania budżetu NFZ, który może być przeznaczony na leki, czyli 17 proc. z całości środków dedykowanych opiece zdrowotnej.

– Utrzymując tę dynamikę, która jest bardzo korzystna z punktu widzenia pacjenta, za chwilę będziemy musieli się zastanowić, czy ten zapis o 17 proc. musi być zmieniony, czy nie trzeba pokazać innego źródła finansowania. Bo wydaje się, że tak naprawdę środki się skończyły — podkreślił.

Wiceminister Miłkowski wskazał sposób na to, by mieścić się w budżecie refundacyjnym:

– Trzeba zawsze analizować efektywność kosztową poszczególnych typów interwencji, jak operacja czy leczenie ambulatoryjne — czy są one tak samo efektywne, jak stosowane leki, i czy przypadkiem te inne metody nie są tańsze.

Podał przykład leczenia za pomocą wstawienia endoprotezy:

– Przeanalizowaliśmy, że gdybyśmy finansowali je tak, jak leki, to powinniśmy zapłacić za endoprotezę przykładowo 700 tys. zł, bo jest tak dobra. Jeśli mówimy o tym, jak efektywnie wydawać pieniądze z owych 17 proc., to w szczególności na najbardziej tanie, udowodnione „krytyczne” leczenie. Być może tym najefektywniejszym leczeniem nie będzie to najdroższe, jak niektórzy oczekują.

Dostępniejsze szczepienia dorosłych, tylko jak ich do tego zachęcić

Do znaczenia działań profilaktycznych nawiązał Krzysztof Kępiński, dyrektor ds. relacji zewnętrznych GSK:

– Wiele mówimy o profilaktyce w kontekście starzejącego się społeczeństwa. Żyjemy coraz dłużej, zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Chodzi jednak o to, byśmy żyli dłużej w jak najlepszym zdrowiu.

– Oprócz zdrowego trybu życia, istotne są też szczepienia. Nie tylko dla dzieci, bo o nich mówimy często i dużo, ale również dla dorosłych. Gdy lecimy samolotem, to w trakcie prezentacji zasad bezpieczeństwa jesteśmy informowani, że maskę z tlenem w pierwszej kolejności należy nałożyć sobie, potem dopiero dziecku. Warto szczepić dzieci ale i dorosłych — zaznaczył.

Krzysztof Kępiński wspomniał o listach darmowych leków dla dzieci i młodzieży oraz młodszych seniorów, którzy dostają dostęp do bezpłatnych preparatów, w tym szczepionek.

– Cieszę się, że udało się zrobić kolejny krok i udostępnić szczepienia również dla dorosłych. Lista 65 plus i 0-18 wreszcie odpowiada na nasze apele, głoszone od wielu lat, by ta odpłatność dla szczepionek nie była 50-procentowa. Warto teraz pomyśleć, jak zachęcić społeczeństwo do szczepień i by bariera kosztowa nie powodowała, że ludzie się nie szczepią. Idealna byłaby sytuacja, gdyby wszyscy obywatele, również ci pomiędzy 18. a 65. rokiem życia mieli ułatwiony dostęp do szczepień, właśnie pod względem ponoszonych kosztów — wskazał.

Zmiany w programach lekowych zależą od aktywności konsultantów

Spotkanie było też okazją do zadania pytań przedstawicielom Ministerstwa Zdrowia, jak w praktyce może wyglądać realizacja przepisów znowelizowanej ustawy refundacyjnej.

Marcin Pieklak, partner w kancelarii Domański Zakrzewski Palinka, zwrócił uwagę, że:

– Od 1 listopada będzie wprowadzane mnóstwo zmian w zakresie ustawy refundacyjnej, a także prawa farmaceutycznego. Myślę, że ważna jest dyskusja o tym, jakie są oczekiwania, jakie możliwości rynku i jakie realne skutki tych regulacji.

Jedną z istotnych modyfikacji jest przyznanie ministrowi zdrowia możliwości zmiany treści programów lekowych w czasie ich obowiązywania i odejście od wymogu uzyskiwania na to zgody ze strony firm, których lek jest w danym programie. O ile branża zgadza się z samą ideą odejścia od obecnego rozwiązania, które blokowało ministrowi dokonywanie zmian w programie, o tyle wyraża obawy, jak to będzie działać w praktyce.

– O zmianach na listach leków refundowanych i w programach lekowych będziemy wiedzieli 7, czasem 10 dni przed ich publikacją. Czy w kontekście tego, co ma się zmienić w najbliższym czasie, resort zdrowia zastanawiał się nad praktyką kwartalnych konsultacji dotyczących programów lekowych? W jakim kierunku chce je zmieniać, w jaką stronę te programy będą ewoluować? — pytał prawnik.

Mateusz Oczkowski, zastępca dyrektora Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji Ministerstwa Zdrowia, odpowiedział:

– Myślę, że zachowamy tendencję do pytania firm oraz informowania, jaki kształt będzie miał program lekowy w danym obwieszczeniu. Natomiast nie musimy respektować tego, co powiedzą firmy. Niektóre uwagi były trafne i to jest też element sprawdzania naszej pracy.

– Obecnie — kontynuował — rozmawiamy z konsultantami krajowymi odnośnie do tego, co chcieliby zmienić w programach. Niektórzy są bardzo aktywni, inni nie wykazują żadnej aktywności. Widać, które programy najbardziej się zmieniają. W hematoonkologii wszystko zostało zmienione. Patrząc na prof. Macieja Krzakowskiego i prof. Ewę Lech-Marańdę, to są wzorowi konsultanci.

Brak danych do oceny terapii wysoko innowacyjnych

Z kolei Paweł Trawkowski, dyrektor generalny Gilead Sciences Poland, pytał o leki o wysokim poziomie innowacyjności, które są finansowane w ramach Funduszu Medycznego. Zgodnie z przepisami, po dwóch latach finansowania terapii, powinna być ona oceniona przez AOTMiT pod kątem skuteczności. Na tej podstawie ma zapaść decyzja o przedłużeniu finansowania.

– Zbliżamy się teraz do okresu końcowego decyzji, które zostały wydane w ramach listy leków innowacyjnych. Czy widać już pewne perspektywy? Jak odbywa się zbieranie danych? — zapytał szef polskiego oddziału Gilead.

Dyr. Mateusz Oczkowski poinformował, że generalnie 1 stycznia 2024 r. urzędnicy AOTMiT powinni podejść do pierwszej oceny terapii innowacyjnej.

– Okazuje się jednak, że po tych dwóch latach nie mamy informacji, by pierwszy raz w historii móc ocenić skuteczność terapii na podstawie parametrów, które zostały podane w ramach Funduszu Medycznego. Pytanie: co będzie z kolejnymi terapiami? Mechanizm jest taki, że jeśli nie dojdzie do oceny skuteczności przez AOTMiT w postaci raportu, to z urzędu decyzja jest przedłużana — powiedział dyr. Oczkowski.

I dodał:

– Prawdopodobnie więc, jeśli chodzi o te dwie pierwsze terapie, które się pojawiły, to po prostu przedłużymy te decyzje z urzędu. Mam informacje z Agencji, że brak jest wystarczających danych i wystarczającej wielkości populacji, aby dokonać tej oceny.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Miłkowski: zdecydowanie polepsza się dostępność ekonomiczna leków w Polsce

Źródło: Puls Farmacji

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.