Jak reklamować zgodnie z prawem?

Monika Wysocka
opublikowano: 08-07-2009, 00:00

Lekarz lub placówka medyczna mogą informować o swojej działalności, jednak zgodnie z prawem nie mogą się reklamować. "Lekarz nie może narzucać swych usług chorym, a pacjentów musi pozyskiwać zgodnie z zasadami etyki" - tłumaczy na łamach Pulsu Medycyny mecenas Olga Sztejnert. Informacja nie może więc zawierać zachęty do korzystania ze świadczeń, obietnic, potocznych określeń a nawet sposobu płatności za usługi.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Reklamę "lekarską" reguluje ustawa o ZOZ-ach i ustawa o zawodzie lekarza. Według tych dokumentów, zakład opieki zdrowotnej może podawać informacje o zakresie i rodzajach udzielanych świadczeń zdrowotnych, ale treść tych informacji nie może mieć formy reklamy. Przede wszystkim warto pamiętać, że każdy lekarz i każdy ZOZ są przedsiębiorcami, a więc obowiązują ich te same zasady. Oznacza to, że ZOZ-y, lekarze i lekarze dentyści nie mogą reklamować swoich usług.

Lekarz szuka pacjenta

"Najważniejsze w tej sytuacji jest rozróżnienie, kiedy mamy do czynienia z informacją, a kiedy już z reklamą. Problem polega na tym, że granica między informacją a reklamą jest bardzo cienka i to jest przyczyną wielu nieporozumień" - mówi mecenas Olga Sztejnert, wspólnik z kancelarii Drzewiecki, Tomaszek & Wspólnicy. Jej zdaniem, najważniejsze jest rozróżnienie, że informacja może podawać stan faktyczny - taki jaki jest, bez żadnych emocji i ocen. "Na przykład zapis typu: lekarz medycyny wewnętrznej, ze specjalnością alergolog, leczący przypadki (tu wymienia), przyjmujący w wymienionych godzinach - jest zwykłą informacją. Ale gdyby napisać: najlepszy w Warszawie lekarz specjalista alergolog, z długoletnim, pozytywnym doświadczeniem, stosujący najnowocześniejszy sprzęt itp., to mamy reklamę w czystej postaci, bo informacja zawiera ocenę" - wyjaśnia mec. Olga Sztejnert.

Kiedy lekarz informuje, też powinien uważać, bo np. mailing do wielu tysięcy nieznanych pacjentów jest przekroczeniem dopuszczalnych norm. "Taka oferta może być kierowana wyłącznie w związku z jakąś wykonywaną czynnością, czyli przykładowo lekarz, u którego się leczymy, może dać nam dodatkową informację, że oferuje jeszcze inne usługi i zaprasza nas do skorzystania z nich. Ale ma to zastosowanie tylko wobec osoby, która jest już jego pacjentem. Gdy jednak lekarz rozsyła swoją ofertę do nieograniczonego kręgu odbiorców, z którymi wcześniej się nie zetknął - to będzie już reklamą i przekroczeniem tej cienkiej granicy" - ostrzega mec. Sztejnert.

Zdaniem Tomasza Korkosza, rzecznika prasowego Naczelnej Izby Lekarskiej, w podanym przykładzie wszystko zależeć będzie jednak od zawartości maila. "Mamy dwa aspekty tej sprawy: dlaczego ja dostaję tego maila, skoro nie wyraziłem zgody - wtedy mamy do czynienia z tzw. spamowaniem, którym na mój ewentualny wniosek, jeśli nie życzę sobie dostawać takich informacji mailem, zajmie się sąd cywilny. Natomiast sądownictwo korporacyjne może rozpatrywać wyłącznie treść maila, a nie sposób rozpowszechniania informacji - wyjaśnia Korkosz. - Żyjemy w czasach Internetu i informowanie za jego pośrednictwem jest jak najbardziej dozwolone. Ale powinno się ono opierać na zasadach wymienionych w uchwale Naczelnej Rady Lekarskiej".

(...)

Cały artykuł na ten temat znajduje się w Pulsie Medycyny nr 13 (196) z 8 lipca 2009 r.

Aktualna oferta prenumeraty Pulsu Medycyny


Prawo w medycynie
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
×
Prawo w medycynie
Wysyłany raz w miesiącu
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych jest Bonnier Healthcare Polska.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Monika Wysocka

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.