Hurtowe akcje promocyjne
"Programy lojalnościowe hurtowni farmaceutycznych na pewno będą istniały, co najwyżej będą trochę modyfikowane. Ich pojawienie się jest odpowiedzią na zmieniający się rynek farmaceutyczny, który przecież nie jest wyizolowany z otoczenia. To, czego wszyscy wokół doświadczamy, jest w jakiś sposób transferowane również na rynek apteczny. A na rynkach ogólnych istnieją tego typu programy, oczywiście w innej formie" - mówi Tadeusz Wesołowski, prezes zarządu Prosper SA. ;
- To jest zupełnie coś innego. Mamy zasadę niekonkurowania z naszymi klientami. Nie mamy aptek i nie przewidujemy otwierania aptek. Naszymi klientami są apteki, głównie niesieciowe. Ponieważ rynek dystrybucji farmaceutycznej, w ogóle rynek apteczny jest rynkiem w dużej mierze uzależnionym od promocji, oferujemy narzędzie, które pozwala na bezpośredni kontakt z producentem oraz realizację zamówienia w sposób uporządkowany i szybki po bardziej atrakcyjnych cenach. Przedstawiciele handlowi, którzy odwiedzają apteki, będą mogli na miejscu składać u nas zamówienia promocyjne dla konkretnej apteki. Jej kierownik będzie od razu wiedział, kiedy zostanie ono zrealizowane. Chodzi o to, by apteki, które są naszymi klientami, mogły lepiej wygrywać walkę konkurencyjną na rynku aptecznym.
Jak wyobraża pan sobie przyszłość akcji promocyjnych i dalszą realizację programu "Apteka dobrych cen" w świetle proponowanych zmian w prawie farmaceutycznym?
- Program "Apteka dobrych cen", w którym jest prawie 1100 aptek, funkcjonuje z powodzeniem już od 4 lat. Jest w pełni zgodny z nowym prawem farmaceutycznym. Obecnie pracujemy nad nowym obliczem programu. Jeżeli dojdzie do kolejnych zmian przepisów, wprowadzimy pewne modyfikacje, które pozwolą na jego kontynuację.
Nie obawia się pan, że programy lojalnościowe będą musiały jednak całkowicie zniknąć z rynku?
- Takie programy na pewno będą istniały, co najwyżej będą trochę modyfikowane. Ich pojawienie się jest odpowiedzią na zmieniający się rynek farmaceutyczny, który przecież nie jest wyizolowany z całego otoczenia. To, czego wszyscy wokół doświadczamy, jest w jakiś sposób transferowane również na rynek apteczny. A na rynkach ogólnych istnieją tego typu programy, oczywiście w innej formie.
Obecny rząd bardzo forsował pomysł wprowadzenia m.in. urzędowych marż hurtowych i detalicznych na leki. Sejm V kadencji nie zdążył tych zapisów uchwalić. Co nie oznacza, że nie wrócą one w nowym parlamencie. W jakim stopniu wprowadzenie takich regulacji może zagrozić kondycji rynku?
- Na pewno znacząco wpłyną na rynek. Byłbym jednak daleki od katastroficznych wizji, ponieważ rynek rządzi się swoimi prawami. Żeby spełniać potrzeby społeczne w zakresie dostępności do leków, muszą istnieć dystrybutorzy farmaceutyczni, muszą też istnieć apteki. Mam nadzieję więc, że kolejne zmiany w prawie farmaceutycznym, proponowane przez rząd, pozwolą normalnie funkcjonować hurtowniom i aptekom, że nie odbędzie się to kosztem ograniczenia dostępności do leków.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Ewa Szarkowska