Grypa: powstaje krajowy system monitorowania wirusa

Monika Wysocka ; Jolanta Hodor, Kraków; Urszula Ludwiczak, Białystok; Marcin Murmyło, Wrocław
opublikowano: 09-11-2005, 00:00

Choć niełatwo namówić lekarzy do dodatkowej, szczególnie nieodpłatnej aktywności, w przypadku monitorowania grypy to się udało. W każdym województwie jest przynajmniej kilku lekarzy, którzy w razie potrzeby pobiorą od chorych wymazy i przekażą je do badania w laboratorium wirusologicznym.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
"Mamy informacje od wojewódzkich inspektorów sanitarnych, że nawiązali oni współpracę z kilkoma, a w niektórych przypadkach nawet z kilkudziesięcioma lekarzami w swoich regionach, którzy zgłaszają każdy przypadek podejrzenia grypy i pobierają wymazy do badania" - informuje Wojciech Dębiński, p.o. dyrektora Departamentu Przeciwepidemicznego w Głównym Inspektoracie Sanitarnym.

Poczekajmy na grypę

Na Podlasiu do programu SENTINEL (zintegrowanego systemu nadzoru epidemiologicznego i nadzoru wirusologicznego, prowadzonych w tej samej populacji i reprezentatywnych dla całego kraju) wytypowano siedem przychodni medycyny rodzinnej: po dwie w Białymstoku, Łomży i Wysokim Mazowieckim oraz jedną z Raczek. Lekarze z tych ośrodków uczestniczą w programie bez żadnego dodatkowego wynagrodzenia. Będą pobierać od pacjentów, u których podejrzewają grypę, wymazy z nosa i gardła. "Te wymazówki są następnie przesyłane do Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Białymstoku. Jeśli z tych próbek zostanie wyhodowany wirus, materiał jest przesyłany do Państwowego Zakładu Higieny" - mówi Artur Wnuk, rzecznik WSSE w Białymstoku.
"W zakresie wykrywania grypy współpracujemy z WSSE od trzech lat - mówi Krzysztof Kotarski, właściciel NZOZ-u "Koramed" w Raczkach. - W sezonie grypowym pobieramy wymazy z reguły od kilku pacjentów, u których zachodzi podejrzenie tej choroby. Jednak z tego, co wiem, nasze podejrzenia nigdy się dotąd nie potwierdziły i w laboratorium w sanepidzie nie wyhodowano z pobranych próbek wirusa grypy".
W tym sezonie podlascy lekarze rozpoczną pobieranie wymazów od pacjentów dopiero w połowie listopada. Związane to jest z modernizacją laboratorium wirusologicznego w stacji w Białymstoku. "Przechodzimy właśnie na nowy system badań, z dotychczasowego, polegającego na badaniu na zarodkach kurzych, na system MDCK - badanie na tkance nerki psiej. Nowa metoda jest bardziej czuła i szybsza od dotychczasowej, zużywa się też mniej materiału" - mówi A. Wnuk.
Do nadzoru nad grypą przygotowany jest także Dolny Śląsk. "Zostały już wytypowane praktyki lekarzy rodzinnych, które będą uczestniczyć w tej akcji i pobierać wymazy od chorych z objawami grypy. Problem w tym, że grypy na razie nie ma... Więc nie ma co pobierać. Ale o akcji słyszeliśmy i chętnie się w nią włączymy" - mówi Elżbieta Protasiewicz, lekarz rodzinny z Wrocławia.

Różne pomysły na ten sam program

Choć nadzór nad grypą odbywa się w ramach tego samego systemu SENTINEL, współpracę z lekarzami można zorganizować w różny sposób.
W województwie świętokrzyskim, które w programie uczestniczy od 17 października, deklarację współpracy złożyło 8 lekarzy z trzech powiatowych stacji sanitarno-epidemiologicznych w Busku-Zdroju (4), w Kielcach (3) i w Skarżysku Kamiennej (1). "Lekarze ci otrzymali od nas tzw. wymazówki do pobierania materiału od pacjenta, u którego podejrzewają grypę lub zachorowanie grypopodobne. Dodatkowo lekarz wypełnia ankietę z danymi osobowymi chorego i to wszystko razem wysyła do wojewódzkiej stacji epidemiologicznej w Kielcach w ciągu 24 godzin. Transport zapewnia Państwowa Inspekcja Sanitarna - wojewódzka lub powiatowa, w zależności od możliwości w danym momencie" - wyjaśnia Marzena Haponiuk, kierownik Oddziału Nadzoru Przeciwepidemicznego w WSSE w Kielcach. Zastrzega, że gdy nasilenie grypy będzie duże, wymazy będą pobierane tylko od części pacjentów - w zależności od możliwości laboratorium. "Na razie mieliśmy tylko jeden przypadek pobrania materiału do sprawdzenia (jest w trakcie badania). Ale sezon grypowy dopiero się zaczął. Z doświadczenia wiemy, że szczyt zachorowań w naszym województwie przypada na luty - marzec. Jeśli w tym roku będzie ich faktycznie bardzo dużo, laboratorium może ograniczyć liczbę przyjmowanych próbek, np. do kilku dziennie" - dodaje Marzena Haponiuk.
W Rzeszowie współpracę z lekarzami zorganizowano inaczej. "20 lekarzy, z którymi nawiązaliśmy kontakt, będzie zgłaszać nam przypadki grypy - na razie zbieramy tylko informacje dotyczące liczby chorujących pacjentów. Gdy zaobserwujemy, że liczba ta rośnie, wydamy dyspozycje o pobieraniu wymazów do badania i wtedy dostarczymy probówki do takich badań" - informuje Bożena Konecka-Szydełko z Działu Epidemiologii WSSE w Rzeszowie. "Oprócz tego, niezależnie od programu SENTINEL, lekarze zgłaszają nam zachorowania na wszystkie choroby zakaźne. Sytuacja jest wyjątkowa i w związku z zagrożeniami, które teraz występują, lekarze chętnie uczestniczą w tej akcji. Taka jest potrzeba chwili" - uważa rzeszowski epidemiolog.

Wymaz według kryteriów

Jeszcze inny sposób kontroli wypracowała sobie Warszawa. "To pielęgniarka z naszej stacji pobiera wymazy od pacjentów. W wyznaczone dni tygodnia ma dyżury w pięciu przychodniach, które biorą udział w programie. Pacjenci zakwalifikowani przez lekarza do pobrania wymazu przechodzą z gabinetu lekarskiego do gabinetu zabiegowego, gdzie już pielęgniarka przejmuje dalsze obowiązki" - informuje Mirosława Półgrabia z Działu Epidemiologii warszawskiego WSSE. Zwraca przy tym uwagę na to, jak ważne jest prawidłowe pobranie materiału i jego szybkie dostarczenie do laboratorium. Także pacjent musi spełniać określone kryteria, tzn. mieć wysoką gorączkę, silny kaszel, a choroba nie może trwać dłużej niż dobę. "Nie każdy pacjent nadaje się do badania, wielu trafia do lekarza dopiero w trzeciej, czwartej dobie choroby. A wtedy nie da się już wyhodować wirusa i cała praca na marne" - mówi M. Półgrabia. Stąd pomysł, by wymazy do badania wirusologicznego zbierał wyszkolony pracownk WSSE.
"Mieliśmy olbrzymi problem z nawiązaniem współpracy z lekarzami, którzy są zazwyczaj bardzo obciążeni pracą, a pobieranie wymazów jest czasochłonne, dodatkowo z każdym pacjentem trzeba wypełniać ankietę i wiemy, że lekarze nie chcą poświęcać na to dodatkowego czasu" - dodaje M. Półgrabia.

Obowiązek czy dobra wola?

To problem nie tylko warszawskiej stacji. Choć wielu epidemiologów podkreśla, że lęk związany z epidemią ptasiej grypy prawdopodobnie zmoblizowałby lekarzy do współpracy przy znaczącym wzroście zachorowań, to nie jest to takie łatwe. Potwierdzają to sami lekarze. "Dlaczego się tego podjąłem? Ponieważ mam świadomość wagi problemu i konieczności identyfikacji zakażeń. Mnie osobiście też potrzebna jest wiedza, czy mam na swoim terenie do czynienia z grypą, czy tylko z infekcjami grypopodobnymi, by mieć szansę zapobiegania rozprzestrzenianiu wirusa. Takie postępowanie jest zgodne z europejskimi standardami. Ale w praktyce wygląda to inaczej niż powinno" - mówi doktor Tomasz Sobalski, lekarz rodzinny z podkrakowskich Zielonek, prezes Małopolskiego Oddziału Wojewódzkiego Kolegium Lekarzy Rodzinnych.
Tomasz Sobalski pobrał od pacjentów już kilkanaście wymazów. Jednak do końca października nie otrzymał żadnej informacji na temat dalszych losów próbek. "Wiem, że hodowla trwa długo, ale chyba powinienem znać wynik" - uważa lekarz z Małopolski. Nie poinformowano go nawet, czy ma czekać na jakikolwiek sygnał, czy też musi w tej sprawie sam telefonować do służb sanitarnych. Za to od pobierających wymazy wymaga się pełnej dokumentacji, zdaniem Tomasza Sobalskiego, nadmiernie obciążając ich pracą: "System obiegu dokumentów skonstruowano tak, że to nas męczy biurokracja. Najpierw - na bieżąco - wysyłamy dane faksem, potem jeszcze żąda się od nas pisemnego tygodniowego raportu, powielającego wiele elementów. Przecież takie zestawienia, mając potrzebne informacje w codziennych meldunkach, można robić już bez naszego udziału. Lekarze generalnie nie lubią sprawozdawczości, a w tym przypadku całą czarną robotę przerzucono na nas" - mówi rozgoryczony.
Urzędnicy są jednak innego zdania. "Zgodnie z ustawą o chorobach zakaźnych, każdy przypadek podejrzenia choroby zakaźnej - a grypa do takich należy - powinien być zgłaszany do WSSE. Wiemy jednak, że w przypadku grypy tak nie jest. Dlatego Krajowy Komitet ds. Pandemii Grypy podjął się unormowania tej sytuacji, tak by nie było wątpliwości, kto i w jakiej sytuacji powinien takie przypadki zgłaszać" - informuje dyrektor Wojciech Dębiński z GIS-u.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Monika Wysocka ; Jolanta Hodor, Kraków; Urszula Ludwiczak, Białystok; Marcin Murmyło, Wrocław

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.