Gra o zdrowie
Czy patrząc prosto w oczy można powiedzieć pacjentowi, że skazuje się go na szybszą śmierć? Jest nieuleczalnie chory, więc i tak umrze. Zbyt brutalnie stawiam sprawę w tym komentarzu? A co innego oznacza np. niewydanie zgody na niestandardową terapię lekami onkologicznymi, która podaruje choremu i jego bliskim bezcenne kilka miesięcy życia?
Każdy kolejny rząd deklaruje, że zdrowie Polaków to priorytet (niestety, zawsze jeden z wielu) i jak poprzednicy - nie jest w stanie zapewnić takiego poziomu finansowania ochrony zdrowia, z którego zadowoleni byliby i pacjenci, i lekarze. Bo jakieś granice w wydatkach na zdrowie być muszą. I ktoś musi mówić „nie". Minister zdrowia bohatersko wypina pierś i twierdzi, że bierze to na siebie. A publiczny płatnik wprowadza ograniczenia w finansowaniu świadczeń po cichu, sobie znaną drogą (patrz strony 5-7). Gdy rozlega się krzyk, zaczynają protesty, wtedy zarządzenia NFZ są zmieniane lub wycofywane. Ten brak przejrzystości w podejmowaniu decyzji, zagmatwane procedury, niejasne kompetencje urzędników dodatkowo wpływają na narastające poczucie, że system ochrony zdrowia, przy spodziewanym ograniczeniu środków w tym roku, dryfuje w nieznanym kierunku. Co więcej, na początku stycznia pojawiły się pierwsze sygnały zniecierpliwienia i niezgody na taką sytuację. Zaczęli lekarze, ale szybko mogą dołączyć do nich pacjenci. A klimat polityczny sprzyja protestom. Mamy przecież rok wyborczy. Na emocjach związanych ze zdrowiem będą grać wszyscy.
Jak w obliczu narastającego kryzysu w ochronie zdrowia zachowają się osoby z naszej Listy Stu? To ludzie naprawdę wpływowi. Każdy na inny sposób. Gdyby zjednoczyli siły, osiągnęli jakiś konsensus, być może szybciej udałoby się poprawić sytuację.
Źródło: Puls Medycyny
Podpis: Magda Sowińska; [email protected]